fot. Ertzui Film / Canyon

Przed nowym sezonem porozmawialiśmy z Katarzyną Niewiadomą – najlepszą polską kolarką szosową, od lat zajmującą czołowe miejsca w najbardziej prestiżowych imprezach. Polka opowiedziała nam o ubiegłym roku, zmianie treningów i wyścigowego mindsetu, a także o odcinaniu się od emocji, towarzyszących zawodowemu kolarstwu i o życiu w wolnym stylu.

Ostatnie miesiące były potwierdzeniem, że Katarzyna Niewiadoma jest jedną z najlepszych zawodniczek na świecie. Wyniki w największych wyścigach mówią same za siebie – miejsca w czołówkach Strade Bianche, Amstel Gold Race, Women’s Tour czy w końcu pierwszej edycji Tour de France Femmes, gdzie Polka zajęła trzecią pozycję (rozmowę o tym sukcesie można znaleźć –> tutaj).

Sezon 2022 był jednak kolejnym, w którym Polce nie udało się odnieść żadnego zwycięstwa. Ostatni raz Katarzyna Niewiadoma uniosła ręce w geście zwycięstwa w czerwcu 2019 roku, na jednym z etapów Women’s Tour.

Myślę, że brak zwycięstwa dalej za mną się ciągnie. Sezon 2022 na pewno był w jakimś stopniu udany, wiele rzeczy się nauczyłam. Nie powiedziałabym, że był to mój najlepszy sezon, ale też wiem, że zrobiłam postęp, co było dużym plusem. Wiadomo, że cały czas moim największym celem jest wygranie wyścigu – klasycznego, jeśli chodzi o wiosnę, a później wygranie etapu Tour de France. Dopóki tego nie osiągnę, to będę się czuła nieusatysfakcjonowana

powiedziała Katarzyna Niewiadoma w rozmowie z Naszosie.pl.

Brak pełnej satysfakcji bynajmniej nie przeradza się w brak motywacji – ta cały czas jest wysoka. Jak przyznaje zawodniczka Canyon//SRAM Racing, jest to spowodowane osiąganiem małych wygranych. Gdy jednak popatrzymy na ich kaliber, nietrudno jest zauważyć, że są to ogromne sukcesy, o których większość kolarek może tylko pomarzyć.

– W każdym sezonie wydarzało się coś, co mnie motywowało. Choćby w 2020 po raz pierwszy stanęłam na podium Giro, w 2021 pierwszy raz na podium mistrzostw świata, a w tamtym roku byłam na podium Tour de France, więc takie małe, osobiste wygrane motywują do tego, żeby pracować ciężej i skupiać się na jakichś innych detalach, które mogłam wcześniej przeoczyć czy po prostu zmienić przygotowanie do sezonu

przyznała Polka.

Na pierwszy ogień klasyki

Za kilka tygodni Katarzyna Niewiadoma rozpocznie sezon, w którym postara się przełamać niefortunną passę. W jego pierwszej części – powtarzając dobrze działający schemat z poprzednich lat – Polka skupi się na wyścigach klasycznych i wystartuje w: Omloop Het Nieuwsblad, Strade Bianche, Trofeo Alfredo Binda, Ronde van Vlaanderen i „Tryptyku Ardeńskim”. Niewiadoma nie wyklucza też startu w odświeżonym wyścigu La Vuelta Femenina, jednak ten start nie jest jeszcze przesądzony.

Do każdego startu chciałabym być przygotowana wystarczająco dobrze, żeby być w stanie walczyć o zwycięstwo

powiedziała Katarzyna Niewiadoma, dodając jednocześnie, że jej głównymi celami będą Strade Bianche oraz ardeńskie klasyki, jak: Amstel Gold Race, Strzała Walońska i Liege-Bastogne-Liege.

– Moim celem jest w końcu przekroczyć linię jako pierwsza na jednym z klasyków, przejechać szczęśliwie cały sezon bez żadnych kraks i problemów ze zdrowiem i być cały czas spokojna, zwłaszcza w końcówkach

– dodała.

Jednym z najważniejszych wyścigów w drugiej części sezonu będzie Tour de France Femmes, jednak Katarzyna Niewiadoma przyznaje, że na razie jest to odległy czasowo cel, a swoją uwagę poświęca obecnie przygotowaniom do pagórkowatych jednodniówek.

– Nie skupiam się na razie na Tour de France, jest jeszcze za wcześnie. Do tych wyścigów (klasyków i Tour de France) są zupełnie różne przygotowania, więc nie chcę za bardzo mieszać

– mówiła Polka.

Niespełna dwa tygodnie po zakończeniu najważniejszej „etapówki” w roku, w niestandardowym terminie, w Glasgow odbędzie się wyścig ze startu wspólnego o mistrzostwo świata.

– Nie myślałam jeszcze o mistrzostwach świata, termin jest inny, ale nie wydaje mi się, że będzie to większym problemem. Pierwsze etapy Tour de France faworyzują zawodniczki, które specjalizują się w wyścigach klasycznych, więc przygotowując się do Touru na pewno będę miała w głowie też to, że dalej muszę być eksplozywna, dynamiczna i mieć takie klasyczne podejście. Wydaje mi się, że tegoroczny Tour de France oczekuje od zawodniczki takiego pełnego kompaktu – musisz być dobra na czasówce, w górach i na krótkich podjazdach

opisywała Niewiadoma.

Trasa tegorocznego Tour de France kobiet wymaga od kolarek wszechstronności – być może nawet większej, niż w poprzedniej edycji. Poza wspomnianą czasówką i pagórkowatymi etapami, zawodniczki zmierzą się z kolosem, jakim jest 17-kilometrowy podjazd pod Col du Tourmalet, na szczycie którego ulokowana będzie meta przedostatniego odcinka wyścigu.

Katarzyna Niewiadoma wciąż pracuje nad tego typu wysiłkami – ze względu na to, że mieszka w pobliżu Col du Tourmalet, będzie mogła też wygospodarować kilka godzin, by udać się na rekonesans najtrudniejszego podjazdu tegorocznej edycji Tour de France Femmes.

– 20 minut to wysiłek, który często jest powtarzany (w wyścigach). Na takiej długości dobrze się czuję, a jeżeli chodzi o dłuższe – to jest coś, nad czym dalej pracuję. Nigdy nie przejechałam jeszcze Tourmalet, tak że nie mam pojęcia, jak ta góra wygląda, natomiast jest ona bardzo blisko Andory, więc na pewno wykonam jakieś rekonesanse przed startem wyścigu

– powiedziała zawodniczka Canyon//SRAM Racing.

Organizatorzy Tour de France Femmes zmienili nieco jego charakterystykę, ale pozostawili go w ośmiodniowym formacie, nie decydując się na powiększenie liczby etapów, by zmierzać w stronę coraz dłuższej imprezy.

– Myślę że kobiece kolarstwo nie powinno podążać za tym, co robią mężczyźni. Jest fajnie, gdy możemy kreować nasz własny wyścig na naszych własnych zasadach

– mówiła Katarzyna Niewiadoma.

Praca nad nieprzewidywalnością i sprintem

W ostatnich latach Katarzyna Niewiadoma wielokrotnie demonstrowała swoją wszechstronność, która pozwalała jej na osiąganie bardzo dobrych wyników w pagórkowatym, jak i górzystym terenie. Jej piętą achillesową był jednak sprint, nad którym cały czas pracuje.

– Zaczęłam zmieniać przygotowanie jak jeszcze byłam w okresie pozasezonowym, zaczynając chodzić na siłownię dwa razy w tygodniu. Wcześniej ten trening mi towarzyszył, ale niezbyt często. Teraz jestem bardziej rygorystyczna z siłownią i czuję, że wprowadza to dużo korzyści do całego cyklu treningowego

– wyjaśniała Polka.

– Często gdy dojeżdżałam do mety w kilkuosobowej grupce, nie byłam w stanie wygrać. To był taki mały element, który tak naprawdę mógłby dużo zmienić, zwłaszcza w wyścigach klasycznych, tak że mam nadzieję, że siłownia i dodatkowe treningi podporządkowane pod sprinty przyniosą korzyści

– dodała.

Jazdę Katarzyny Niewiadomej charakteryzuje też duża waleczność i liczne ataki, które potrafi przypuszczać jeden po drugim. Jak opisuje, kolejne przyspieszenia nie różnią się mocą, co jest jej ogromnym atutem. Teraz Polka będzie starała się dodać do swojej jazdy większy element zaskoczenia, dzięki czemu agresywna jazda ma przełożyć się również na zwycięstwa.

– Z moich treningów i wszystkich danych, jakie mam dostępne, wiem, że jestem w stanie wykonać kilka ataków i każdy jest na podobnej mocy. Mało tracę, w porównaniu pierwszego i na przykład siódmego ataku. Lubię też kreować sytuacje – teraz chciałabym skupić się na kreowaniu ich w taki sposób, by zaskoczyć inne dziewczyny. W ostatnich latach poziom zawodowego kolarstwa jest mega wyrównany, chyba że jesteś Annemiek, ale wydaje mi się, że mogę przejechać dobry wyścig, gdzie nie tylko pokażę dobrą moc, ale też ten element zaskoczenia

– tłumaczyła Katarzyna Niewiadoma.

– W końcówkach wyścigu często skupiam się na oczywistych momentach, na części trasy, gdzie większość dziewczyn wie, że może być atak czy jakiś punkt kulminacyjny. W tym roku zauważyłam, że niektóre zwycięstwa były bardzo zaskakujące, bo peleton myślał, że może się zrelaksować – tak jak Annemiek wygrała mistrzostwa świata. To był taki pierwszy punkt, który chciałam zmienić, żeby być bardziej nieprzewidywalna, żeby dokonywać ataków w momentach, gdzie mogę zaskoczyć inne zawodniczki, a nie tam, gdzie wszystkie wiedzą, że coś się stanie i reagują na każdy ruch. Wiadomo też, że po czterech godzinach wyścigu głowa jest tak mega zmęczona przez to, że koncentrujemy się na każdym kilometrze. Często miałam wrażenie, że po prostu chciałam jak najszybciej skończyć wyścig, nie skupiając się na tym, jak najlepiej go skończyć tak naprawdę

– dodała.

A jak wyścig wygląda w głowie Katarzyny Niewiadomej – czy wzmiankowane ataki są drobiazgowo planowane, czy jednak jest to w dużej mierze kwestia instynktu?

– Są wyścigi, gdzie od początku do końca jestem w stanie odłączyć się od rzeczywistości – po prostu jadę i wszystko jest kierowane odczuciami, tempem, a są też takie, gdzie na przykład jedziemy bardzo wolną pierwszą część i wtedy jest więcej czasu, by być w swojej głowie. Wtedy skupiam się więcej na analizowaniu czy zorganizowaniu jakiejś sytuacji, jestem bardziej detaliczna

– przyznała Polka.

Wolność poza zawodowym sportem

W życiu – podobnie jak w kolarstwie, łącząc eksplozywność z wytrzymałością w górach – Katarzyna Niewiadoma poszukuje balansu, odcinając się od pędzącej rzeczywistości, skupiając się na bliskich i na sobie.

– Wydaje mi się, że każdy moment, w którym mogę odciąć się od kolarstwa, jest dla mnie bardzo ważny. Jestem w stanie skupić się na znajomych, przyjaciołach czy rodzinie, którzy cały czas mnie wspierają, a nie mam dla nich dużo czasu podczas sezonu. Zawsze jest fajnie móc być w stanie być normalnym i nie myśleć o tym, co wydarzy się kolejnego dnia – czy jestem zmęczona, czy będę musiała odpoczywać, czy nie. Po prostu żyć chwilą, skupić się na tym, co się ma w obecnym momencie i zwolnić. Tak naprawdę w trakcie sezonu mam wrażenie, że jesteśmy w totalnym ruchu, cały czas do czegoś biegniemy i żyjemy w przeszłości, więc fajnie jest zwolnić i o niczym nie myśleć

– opisywała Katarzyna Niewiadoma.

– Jeżeli tylko mam chwilę wolnego, to uciekam z moim partnerem do miejsc, w których jestem w stanie odłączyć się od cywilizacji, uciec od ludzi i nie być otaczaną przez nikogo, tylko naturę i spokój. To jest dla mnie najważniejszy element, wtedy ładuje się baterie i jest się w stanie ruszyć dalej

– dodała Polka.

Trudniej jest odciąć się od kolarstwa w natłoku wyścigów – podczas „etapówek” czy serii wyścigów klasycznych. Nawet w tak intensywnych dniach, Katarzyna Niewiadoma znajduje czas, by odpocząć od wszystkich emocji, towarzyszących karierze zawodowej kolarki.

– Zawsze próbuję znaleźć chwilę dla siebie, czy to przed śniadaniem, wychodząc na spacer, czy po wyścigu, gdy mogę być sama i odpocząć od wszystkiego. Zawsze znajdzie się godzina, półtorej, może to nie są 2-3 tygodnie, ale zawsze pomaga.

guest
1 Komentarz
Najstarsze
Najnowsze
Inline Feedbacks
View all comments
Marek
Marek

Sprint… To jak Kasia się na nich męczy, aż serce mnie boli. Dlaczego żaden trener lub typowy sprinter nie pokaże jej jak to robić technicznie. Kasia tyle marnuje energii na prawo i lewo w trakcie sprintu, że nie dziwne że każda ją objeżdża.