fot. CANYON//SRAM Racing

O ile męski World Tour ma już od lat wyrobioną formę, w miarę stabilną strukturę ekip czy wyścigów, o tyle Women’s World Tour wciąż nieco goni za swoimi kolegami, stale ewoluuje i dąży do tego by w kolarstwie zapanowała względna równość między płciami. Pora zatem na przegląd gwiazd kobiecego peletonu, które powinny królować w różnych typach wyścigów w najbliższym sezonie.

Zwolennicy równouprawnienia pewnie zakrzykną, że cóż to za zasady, by o panach robić kilkanaście, a może i kilkadziesiąt osobnych tekstów, a kobiety sprowadzać do ledwie dwóch czy trzech. Takowi będą mieli oczywiście dużo racji, acz z drugiej strony cóż… Niestety próby pisania częściej o paniach kończą się zwykle tekstami, których prawie nikt nie czyta (brutalność statystyk), a i samych kobiet w kolarstwie wciąż jest mniej niż panów, a ich poziom jest bardziej zróżnicowany.

Mam jednak nadzieję, że taki przegląd pozwoli kibicom choć po krótce rozeznać się w Women’s World Tourze, zainteresować tematem, a później skłonić Państwa do zajrzenia na damskie wyścigi – naprawdę warto. Często walka w nich zaczyna się dużo wcześniej, sama rozgrywka bywa dużo mniej przewidywalna, a ilość ataków zdecydowanie większa. Owszem – faworytki wypisuje się dużo łatwiej niż u panów, bo jest ich mniej, ale czy to odbiera uroku temu sportowi? Polski kibic powinien także oglądać damskie wyścigi ze względów czysto patriotycznych – nasze zawodniczki odnoszą całkiem sporo sukcesów i jest czym się cieszyć. Więcej o Polkach można było przeczytać we wczorajszej Naszosowej zapowiedzi sezonu 2023 dostępnej pod tym linkiem.

Największe gwiazdy Women’s World Tour na sezon 2023:

a) na klasyfikacje generalne wyścigów wieloetapowych:
Jest w kobiecym peletonie jedna zawodniczka, którą pokonać chce każda inna. Annemiek van Vleuten (Movistar Team) to kobiecy odpowiednik Kanibala, który w dodatku żyje w naszych czasach. Mimo 40 lat na karku Holenderka jest murowaną faworytką praktycznie każdego wyścigu, w którym startuje, a to, że damskie imprezy mają po góra 10 dni sprawia, że może ona obstawiać sporą ich część i „nie dopuszczać” do triumfowania swoich rywalek.

Mimo to w Women’s World Tourze co jakiś czas do głosu dochodzą jednak inne panie, a jedną z najmocniejszych jest z pewnością Demi Vollering (Team SD Worx). Sposób na Holenderkę znalazła na koniec sezonu z kolei Ashleigh Moolman (AG Insurance – Soudal Quick-Step). Gdy gór jest nieco mniej królować mogą Elisa Longo Borghini (Trek – Segafredo), Cecilie Uttrup Ludwig (FDJ – SUEZ – Futuroscope) czy Silvia Persico (UAE Team ADQ).

W trudnych wyścigach warto także zwrócić uwagę na naszą Katarzynę Niewiadomą (Canyon//SRAM Racing), Juliette Labous (Team DSM), Liane Lippert (Movistar Team), Martę Cavalli (FDJ – SUEZ – Futuroscope), Mavi Garcíę (Liv Racing TeqFind), Kristen Faulkner (Team Jayco AlUla) czy młodą Niamh Fisher-Black (Team SD Worx).

b) na sprinty:
Królowa płaskich końcówek jest tylko jedna i jest nią Lorena Wiebes (Team SD Worx). 23-letnia Holenderka zmienia barwy po 2,5 roku w Team DSM. W tym roku młoda zawodniczka odniosła aż 23 zwycięstwa w wyścigach UCI, ma ich w sumie w karierze aż 59 i jest na dobrej drodze by kiedyś, jeśli zdrowie pozwoli, dogonić fenomenalną Marianne Vos (Team Jumbo-Visma). 35-letnia rodaczka Loreny ma tych triumfów aż 248 i wciąż dokłada kolejne, co z pewnością jest czymś wartym uwagi.

Po zdobyciu koszulki mistrzyni świata naprawdę świetny sezon miała Elisa Balsamo (Trek – Segafredo), która potrafiła wygrywać finisz za finiszem. Włoszka nie jest zresztą jedyną szybką kolarką z Italii – świetnie rozwija się kariera Chiary Consonni (UAE Team ADQ), która od nowego roku będzie koleżanką klubową kończącej karierę w lipcu Marty Bastianelli (UAE Team ADQ).

Trudniejsze końcówki odpowiadają często Lotte Kopecky (Team SD Worx), która teraz nie będzie się już tak często musiała angażować w płaskie finisze – tam bowiem w jej ekipie ma rządzić i dzielić Lorena Wiebes. W sprinterskich pojedynkach warto także obserwować m.in. Rachele Barbieri (Liv Racing TeqFind), Clarę Copponi (FDJ – SUEZ – Futuroscope) czy Charlotte Kool (Team DSM).

Polscy kibice mogą przede wszystkim liczyć na dobre finisze Darii Pikulik (Human Powered Health) i Marty Lach (Ceratizit-WNT Pro Cycling).

c) na klasyki:
W kobiecym kolarstwie ciężko wskazać zawodniczki wyraźnie specjalizujące się w imprezach jednodniowych. Te bardziej pagórkowate często padają bowiem łupem kolarek walczących także w klasyfikacjach generalnych, z kolei te nieco prostsze często na swoją korzyść obracają sprinterki.

Najciekawiej przez to ogląda się wyścigi, które teoretycznie mogą pasować obu tym stronom. Ronde van Vlaanderen rok temu wygrała Annemiek van Vleuten, w tym sezonie z kolei padło łupem szybkiej Lotte Kopecky. Te dwie panie walczyły też ramię w ramię w tym roku o wygraną w np. Strade Bianche – te pojedynki bywają naprawdę bardzo interesujące.

Gdybym już miał wyróżnić kogoś, kto w klasykach robi lepsze wyniki niż w generalkach to byłyby to Marta Cavalli (FDJ – SUEZ – Futuroscope) i Mavi García (Liv Racing TeqFind) – obie zdają się naprawdę lubić jednodniowe ściganie. Z kolei groźną sprinterką w klasykach staje się często Emma Norsgaard (Movistar Team) – w etapówkach zwykle idzie jej nieco gorzej.

d) na czasówki:
W tym roku królowa była głównie jedna, a na tronie zasiadała Ellen van Dijk (Trek – Segafredo). Nie znaczy to jednak, że przewaga 35-letniej Holenderki jest nad rywalkami gigantyczna – w Mistrzostwach Europy pokonać ją potrafiła Marlen Reusser (Team SD Worx), a niejeden raz blisko jej była także Grace Brown (FDJ – SUEZ – Futuroscope).

Czasówki w tym roku wygrywała także Kristen Faulkner (Team Jayco AlUla) – 30-letnia Amerykanka dzięki nim często potem walczyła w klasyfikacjach generalnych różnych imprez. Świetnie na czas jeździ także Annemiek van Vleuten (Movistar Team), acz w tej specjalności da się ją pokonać, a czyniła to m.in. Leah Thomas (Trek – Segafredo) czy młoda, 21-letnia Vittoria Guazzini (FDJ – SUEZ – Futuroscope). Warto także zwrócić uwagę na Audrey Cordon-Ragot (Zaaf Cycling Team), choć jej nowa ekipa nie jest w Women’s World Tourze.

Polscy kibice mogą z kolei liczyć na dobre występy Marty Jaskulskiej (Liv Racing TeqFind), Agnieszki Skalniak-Sójki (Canyon//SRAM Racing) czy Dominiki Włodarczyk (ATOM Deweloper Posciellux.pl Wrocław) – ta ostatnia niestety nie będzie się miała zbyt często okazji spotykać ze światową czołówką.

e) kolarze, na których warto zwrócić uwagę:
Oczywiście mógłbym pójść na łatwiznę i napisać, że warto oglądać uśmiech i wywiady Cecilie Uttrup Ludwig, genialną siłę Lotte Kopecky czy drogę do bicia kolejnych rekordów w wykonaniu Loreny Wiebes, ale nie.

Kolarką, na którą naprawdę lubię patrzeć jest Elise Chabbey (Canyon//SRAM Racing) – 29-letnia Szwajcarka jeździ niesamowicie aktywnie, często daje jej to różne koszulki, a czasem pozwala się włączać do walki o zwycięstwa. Wolna ręka wyzwala także niesamowite siły u Arlenis Sierry (Movistar Team). Mam nadzieję, że tą dostawać częściej będą także młode Shirin van Anrooij (Trek – Segafredo) i Blanka Vas (Team SD Worx).

Po 3 latach przerwy do poważnego kolarstwa wraca z kolei Thị Thật Nguyễn (Israel Premier Tech Roland). Co mniej śledzący kolarstwo kibice zapytają „kto?” i będą mieli rację, bowiem przez pandemię Wietnamka na kilka sezonów utknęła w swoim kraju i zwyczajnie nie miała możliwości współzawodnictwa. W tym roku wreszcie udało jej się chociaż pojechać na Mistrzostwa Azji, gdzie na finiszu bez rozprowadzenia ograła… 4 reprezentantki Kazachstanu, które zajęły miejsca 2-5. Szybkość 29-latki dawała jej niegdyś wygrane w Europie i wierzę, że gdy dostanie ponownie szansę na współzawodnictwo to będzie o Wietnamce naprawdę głośno.

Podsumowanie
Czy ten tekst to kompendium wiedzy o Women’s World Tourze? Na swój sposób tak, choć w tak niewielu znakach ciężko oddać klasę każdej z zawodniczek, a wiele musiało zostać pominiętych. Mam jednak nadzieję, że taka krótka zajawka zaszczepi w niejednym kibicu chęć zaglądania także na kobiece areny zmagań, a gdy pojawi się oglądalność i zainteresowanie to i sponsorzy zaczną jeszcze poważniej traktować żeńską część zmagań.

Warto także zaglądać na damskie wyścigi by oglądać pożegnalne występy Annemiek van Vleuten – fenomenu, którego prawdopodobnie możemy nie mieć przez kolejne dekady, kolarki, której dominacja nad rywalkami wprawia w prawdziwe osłupienie i której determinacja może być inspiracją dla młodszych adeptów tego sportu. Ostatni taniec 40-latki z pewnością będzie pełen nie tylko gracji, ale i głośnych zwycięstw.

guest
1 Komentarz
Najstarsze
Najnowsze
Inline Feedbacks
View all comments
Marcraft
Marcraft

Gdyby Van Der Breggen nie zakończyła kariery, to miałaby na koncie więcej sukcesów niż Van Vleuten.