fot. Team DSM

Przed ostatnim etapem CRO Race 2022 wydawało się, że Jonas Vingegaard ma autostradę do wygrania klasyfikacji generalnej tego wyścigu. Innego zdania musieli być jednak dyrektorzy sportowi w Bahrain – Victorious, którzy tak ułożyli etap, że ich lider w postaci Mateja Mohoriča zgarnął dziś 9 sekund bonifikat i o jedną wygrał cały wyścig.

To wspaniały dzień dla Vladimira Miholjevića. Spytacie kim jest ten jegomość? Otóż 48-latek to dyrektor wyścigu CRO Race, ale także dyrektor sportowy ekipy Bahrain – Victorious i ojciec ścigającego się w niej Frana Miholjevića. Dzisiejsza zmiana na prowadzeniu w klasyfikacji generalnej musiała zatem Chorwata ucieszyć podwójnie – to właśnie jego drużyna z jego synem w składzie wygrała jego wyścig.

Matej Mohorič przed ostatnim etapem tracił do Jonasa Vingegaarda 8 sekund. Pierwsze trzy zdołał odrobić niespełna 4km po starcie – tak szybko rozgrywana była bowiem lotna premia nr 1. Na dwóch kolejnych to Jumbo-Visma lepiej poradziło sobie taktycznie. Kolarze holenderskiej drużyny mocno pracowali by do przodu pojechał odjazd, w którego formowanie się zaangażował się osobiście jeden z ich kolarzy. Z przodu znalazł się Timo Roosen pilnujący, by kolejne bonifikaty trafiły w ręce harcowników. Dyrektorzy sportowi Jumbo-Visma nie mogli jednak przezwyciężyć jednego – Matej Mohorič genialnie rozprowadzony przez Jonathana Milana był 2. na mecie i zdobył kolejne 6 sekund.

Muszę za to podziękować całemu zespołowi. Wiedzieliśmy, że to będzie ekscytująca walka. Dziś rano miałem jeszcze osiem sekund straty i wydawało mi się, że wygranie kwalifikacji jest niemożliwe. Ale poszliśmy na całość w pierwszym premii i wiedzieliśmy też, że po tym muszę być drugi na etapie. Zespół wykonał prawie całą pracę. Moja rola ograniczyła się do tego by pojechać za Johnnym [Jonathanem Milanem – przyp. red.] w finale. Wykonał swoją pracę i znalazłem się tuż za Vivianim jadącym po zwycięstwo. Po prostu musiałem za nim podążać i udało mi się ukończyć na drugim miejscu, mimo że nie jestem sprinterem. Ten wyścig był dla mnie celem, ponieważ chciałem zakończyć sezon sukcesem. Tego lata miałem dużo problemów, ale już trochę lepiej czułem się podczas podróży do Kanady. Po tym zdecydowałem się nie brać udziału w Mistrzostwach Świata, bo nie byłbym w stanie zrobić tego w szczytowej formie. Trenowałem w domu i teraz widzimy tego skutki

— podsumowywał ostatni etap CRO Race jego zwycięzca, Matej Mohorič.

Mniej powodów do zadowolenia miał z pewnością Jonas Vingegaard. Duńczyk założył czerwony trykot lidera klasyfikacji generalnej chorwackiego wyścigu w przeddzień zakończenia zmagań, ale nie zdołał dowieźć koszulki do mety. Do domu wraca jednak z dwoma wygranymi etapowymi i uśmiechem na twarzy – to był dla niego udany start po długiej przerwie.

Wiedzieliśmy, że Bahrain spróbuje wcześnie. My też próbowaliśmy, ale nie jestem wystarczająco szybki, by finiszować u boku takich kolarzy. Nie jestem sprinterem i nie chcę włączać się w takie potyczki. Chciałbym wygrać tutaj, ale tak właśnie jest. Matej zebrał dzisiaj wystarczająco dużo sekund zasłużył na zwycięstwo. To także część kolarstwa. Ja jestem zadowolony z formy. Nie mogę się doczekać nadchodzącego tygodnia. Il Lombardia to jeden z moich głównych celów w tym sezonie

— opowiedział mediom Jonas Vingegaard.

Wyścig Spadających Liści już w najbliższą sobotę. Jeśli nie wydarzy się nic nadzwyczajnego to zobaczymy w nim obu bohaterów CRO Race.

guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments