fot. Deceuninck – Quick-Step

Przed dwunastoma miesiącami kolarstwo szosowe wróciło do swojej kolebki, a pojedynki o koszulki w tęczowe pasy rozgrywały się na doskonale znanych szosach i brukach Brabancji Flamandzkiej. W tym roku walka o mistrzowskie tytuły wymaga podróży na drugi koniec świata, gdzie Australia dopiero budzi się z zimowego snu, oraz uporania się ze zmęczeniem długim sezonem i jet lagiem, które w kombinacji postawić mogą twardsze warunki niż sami rywale. Czy to zapowiedź mistrzostw świata pełnych niespodzianek? A może nietypowe okoliczności jedynie uwypuklą dominację najlepszych kolarek i kolarzy międzynarodowego peletonu?

Tegoroczne mistrzostwa świata po raz pierwszy odbędą się w Australii od czasu imprezy w Geelong w 2010 roku, kiedy w wyścigu ze startu wspólnego elity mężczyzn triumfował Thor Hushovd. Druga połowa września wyznacza również moment powrotu międzynarodowego peletonu na Antypody po długiej przerwie związanej z wybuchem pandemii koronawirusa, choć wielogodzinna podróż na budzącą się z zimowego snu półkulę południową rodzi całe mnóstwo problemów.

Na pierwszy plan wysuwa się aspekt finansowy, który sprawia, że nie wszystkie reprezentacje mogły sobie pozwolić na wysłanie do Nowej Południowej Walii pełnej kadry (Norwegia w kategorii juniorów i konkurencji jazdy indywidualnej na czas wysyła tylko mężczyzn), niektóre zupełnie zrezygnowały z udziału w światowym czempionacie (jak Irlandia), a w pozostałych, ze względu na próbę cięcia kosztów, dochodzi do mniejszych i większych absurdów (we Francji tylko panowie latają klasą business).

Tak radykalna zmiana strefy czasowej, półkuli i pory roku to również wydłużona aklimatyzacja w miejscu rozgrywania imprezy, dlatego nawet zawodniczki i zawodnicy biorący udział wyłącznie w wyścigu ze startu wspólnego zmuszeni są podporządkować temu startowi duży wycinek bieżącego miesiąca. Im dłuższy pobyt, tym lepsza regeneracja i staranniejszy rekonesans, ponieważ ulice Wollongongu i szosy Nowej Południowej Walii to terra incognita – szczególnie w zderzeniu z Flandrią i Brabancją Flamandzką, gdzie rozgrywany był ubiegłoroczny czempionat. Jak już jednak zaznaczyłam, nie każdy związek może sobie pozwolić na tak szeroko zakrojoną objazdówkę, a na wysoki koszt udziału w australijskich mistrzostwach świata dodatkowo nakładają się sprzeczne interesy niektórych zawodowych ekip.

Impreza w Wollongongu zbiega się bowiem w czasie z zaciętą walką o punkty, które z perspektywy kilku dużych zadecydują o ich być czy nie być w szeregach World Touru. Lista startowa tegorocznych mistrzostw świata z Julianem Alaphilippe (FRA), Woutem van Aertem (BEL), Remco Evenepoelem (BEL), Tadejem Pogacarem (SLO), Ethanem Hayterem (GB) czy Filippo Ganną (ITA) na pierwszy rzut oka wygląda więc w porządku, ale ofiarą wykluczający się celów padł między innymi żegnający się z zawodowym peletonem Alejandro Valverde (ESP).

Inni nieobecni, między innymi Mads Pedersen (DEN), Benoit Cosnefroy (FRA), Juan Ayuso (ESP), Thomas Pidcock (GB) czy Matej Mohoric (SLO) jako przyczyny najczęściej podają zmęczenie sezonem i konieczność zbyt długiej rozłąki z rodzinami – a więc powody, które być może nie byłyby przeszkodą w przypadku imprezy rozgrywanej nieco bliżej głównych aren kolarskiej rywalizacji.

Będą to więc pod wieloma względami nietypowe mistrzostwa świata, ale już po stronie pozytywnych aspektów przeniesienia ich na Antypody zapisać trzeba ich nietuzinkową scenerię. Międzynarodowy peleton rzadko zagląda w te strony, a kiedy już to się dzieje, niemal za każdym razem mamy do czynienia z przypadającym na pierwsze miesiące roku środkiem australijskiego lata. W tych miesiącach rozgrywane są również inne wielkie imprezy sportowe na tym kontynencie, między innymi Australian Open i Melbourne Grand Prix. Mistrzostwa Świata w Wollongongu będą więc relatywnie rzadką możliwością uchwycenia momentu, w którym zima ustępuje tam wczesnej wiośnie, czemu towarzyszyć może bardzo kapryśna aura.

Sam Wollongong, a więc miasto goszczące tegoroczny czempionat, położone jest w Nowej Południowej Walii, niespełna 90 kilometrów od Sydney i 250 kilometrów od stolicy kraju. Jego nazwa oznaczać ma „odgłos morza”, ale dla rozwoju Wollongongu równie istotna była olbrzymia przybrzeżna laguna o nazwie Lake Illawarra, nad którą rozlała się południowa część aglomeracji. Dziś o jego dużej atrakcyjności turystycznej decyduje malownicze położenie, na które składają się między innymi ciąg plaż popularnych wśród surferów, urokliwe Five Islands czy łańcuch wzgórz naturalnie ograniczających miasto od zachodu.

Harmonogram i trasy

Emocje w czasie nadchodzącego tygodnia nie będą rosnąć stopniowo, ponieważ (podobnie jak przed rokiem) mistrzostwa świata rozpoczną się i zakończą możliwie najmocniejszymi uderzeniami, spięte w klamrę zmaganiami elity kobiet i mężczyzn.

Niedziela, 18 września (01.35-04.30 CEST): jazda indywidualna na czas elity kobiet

Światowy czempionat rozpocznie jazda indywidualna na czas elity kobiet, która w tym roku rozegrana zostanie na dystansie 34,2 kilometra.

Wytyczona przez organizatorów imprezy runda o długości 17,4 kilometra pokonana zostanie dwukrotnie (odjąwszy 600 metrów dzielące start i metę) i biegnie tymi samymi ulicami, którymi w kolejnych dniach przemkną zawodnicy rywalizujący we wszystkich kategoriach. Jedyną różnicę stanowi wysunięta najdalej na północ część trasy, która prowadzi przez Carters, Marlo i Pioneers Road – tam zapuszczą się wyłącznie kolarki i kolarze elity.

Rundę w Wollongongu trudno jest jednoznacznie sklasyfikować, ponieważ kręty charakter miejskich „czasówek” łączy ona z dość pagórkowatym przebiegiem (312 metrów przewyższenia) i wyraźną dominantą w postaci podjazdu pod Mount Ousley (0,7 km, śr. 6,7%). W przypadku tej konkurencji rozgrywanej w ramach mistrzostw świata nie sposób oczywiście mówić o niesprzyjającej specjalistom trasie, ale ta na wschodnim wybrzeżu Australii faworyzować może kolarzy o nieco szerszych horyzontach.

Niedziela, 18 września (05.40-09.00 CEST): jazda indywidualna na czas elity mężczyzn

Co było sporym zaskoczeniem, zawodnicy rywalizujący w kategorii elity mężczyzn zmierzą się na tej samej rundzie i dystansie, a zatem pokonają w niedzielę 34,2 kilometra i 312 metrów przewyższenia.

Poniedziałek, 19 września (05.20-09.00 CEST): jazda indywidualna na czas orlików (U23)

Drugiego dnia Mistrzostw Świata w Wollongongu 2022 rozegrana zostanie tylko jedna konkurencja, jaką będzie jazda indywidualna na czas orlików. Zawodnicy poniżej 23 roku życia zmierzą się na rundzie o długości 14,7 kilometra, która towarzyszyć będzie również zmaganiom przeciwko tykającemu zegarowi w pozostałych kategoriach. Młodzi kolarze pokonają ją niespełna dwukrotnie (odjąwszy 600 metrów dzielące start i metę), co złoży się na dystans 28,8 kilometra i 264 metry przewyższenia.

Charakterystyka trasy nie różni się od tej pokonywanej dzień wcześniej przez elitę kobiet i mężczyzn.

Wtorek, 20 września (01.30-03.05 CEST): jazda indywidualna na czas juniorek

We wtorek w ramach jazdy indywidualnej na czas rywalizować będą najmłodsi uczestnicy i uczestniczki tegorocznych mistrzostw świata. Zmagania tego dnia otworzą juniorki, które omówioną już rundę przejadą jeden raz, tym samym pokonując dystans 14,1 kilometra i 132 metry przewyższenia.

Wtorek, 20 września (05.20-09.00 CEST): jazda indywidualna na czas juniorów

Juniorzy zmierzą z tą samą trasą, która dzień wcześniej wykorzystana była w rywalizacji orlików (28,8 kilometra i 264 metry przewyższenia).

Środa, 21 września (06.20-09.05 CEST): jazda drużynowa na czas sztafet mieszanych

Podobnie jak przed rokiem, ostatnią konkurencją przeciwko tykającemu zegarowi będzie jazda drużynowa na czas sztafet mieszanych. Po raz trzeci wykorzystany zostanie ten sam wariant trasy, na którym rywalizowali już orlicy i juniorzy, a więc niecałe dwie rundy w Wollongongu liczące łącznie 28,8 kilometra i 264 metry przewyższenia.

Piątek, 23 września (00.15-03.35 CEST): wyścig ze startu wspólnego juniorów

Serię mistrzowskich wyścigów ze startu wspólnego zainaugurują w piątek panowie, ale tym razem ci nieco młodsi, a areną ich zmagań będzie świetnie poznana już runda w Wollongongu – po niewielkim liftingu. Choć lifting akurat tu może być dość mylącym określeniem, ponieważ o ile jego rolą jest naciąganie i wygładzanie, w stosunku do jazdy indywidualnej na czas trasa zyskała znaczącą zmarszczkę w postaci Mount Pleasant (1,1 km, śr. 7,7%). Wcześniej łącznikiem pomiędzy Dumfries Avenue i Cabbage Tree Lane była krótka Foothills Road, podczas gdy w ramach wyścigu ze startu wspólnego zawodnicy podążą dalej na zachód Ramah Avenue, gdzie zmierzą się z tym wzniesieniem. Pozostała część trasy nie uległa modyfikacjom.

Runda z metą przy Marine Drive liczy 17,1 kilometra. Juniorzy pokonają ją w piątek ośmiokrotnie, co złoży się na dystans 135,6 kilometra oraz 2016 metrów przewyższenia.

Piątek, 23 września (05.00-09.00 CEST): wyścigi ze startu wspólnego orlików (U23)

Jako drudzy do piątkowej rywalizacji przystąpią orlicy, których wyścig ze startu wspólnego rozegrany zostanie na tej samej rundzie. Kolarze poniżej 23 roku życia pokonają ją dziesięciokrotnie, w związku z czym wytyczona dla nich trasa liczyć będzie 169,8 kilometra oraz 2520 metrów przewyższenia.

Sobota, 24 września (00.00-01.50 CEST): wyścigi ze startu wspólnego juniorek

W sobotę na szosach Nowej Południowej Walii rządzić będą kobiety, a pierwsze na starcie staną juniorki. Zawodniczki tej kategorii rywalizować będą na tej samej rundzie, którą pokonają 4-krotnie, tym samym mierząc się z dystansem 67,2 kilometra i przewyższeniem wynoszącym 1008 metrów.

Sobota, 24 września (04.25-09.00 CEST): wyścigi ze startu wspólnego elity kobiet

Chociaż Wollongong jest częścią skupiska miast rozsianych wokół laguny Lake Illawarra, nawet najdłuższe z wyścigów ze startu wspólnego nie eksponują walorów turystycznych tego akwenu, zamiast tego rozpoczynając się w położonej w pobliżu Sydney miejscowości Helensburgh.

Z perspektywy europejskiego widza zawodniczki elity kobiet wyruszą na trasę w sobotę przed świtem, mając przed sobą dystans 164,3 kilometra i 2433 metry przewyższenia. Pierwsza cześć trasy, która wiedzie wzdłuż wybrzeża Morza Tasmana, liczy tylko 27,7 kilometra i pozbawiona jest wartych odnotowania przeszkód. Jej charakter radykalnie zmienia się po pierwszym przejeździe przez Wollongong, kiedy kolarki znajdą się na 34-kilometrowej rundzie prowadzącej przez najdłuższy podjazd dnia – Mount Keira (8,7 km, śr. 5.0%, max. 15%). Ostatnim elementem mistrzowskiej układanki jest omówiona już pętla w mieście goszczącym tegoroczny czempionat, którą najlepsze zawodniczki zawodowego peletonu pokonają sześciokrotnie.

Niedziela, 25 września (02.15-08.50 CEST): wyścig ze startu wspólnego elity mężczyzn

Tygodniowe święto kolarstwa szosowego spod znaku tęczy tradycyjnie zwieńczy niedzielny wyścig ze startu wspólnego elity mężczyzn, który w tym roku liczyć będzie 266,9 kilometra i 3945 metrów przewyższenia.

Trasa składać się będzie z doskonale znanych już elementów, ale znacznie wydłużony w stosunku do rywalizacji kobiet dystans siłą rzeczy główny punkt ciężkości przenosi na 17-kilometrową rundę w Wollongongu.

Faworyci

Nie zapomnieliśmy o nich! Każdego dnia rozgrywania Mistrzostw Świata Wollongong 2022 publikować będziemy zapowiedzi nadchodzących wyścigów, w których skoncentrujemy się przede wszystkim na ich bohaterach. Już teraz zachęcamy do lektury!

Mistrzostwa Świata Wollongong 2022 rozgrywane będą od 18 do 25 września 2022.

Wstępne listy startowe znaleźć można > TUTAJ
Składy reprezentacji Polski dostępne są > TUTAJ
Harmonogram transmisji telewizyjnych można znaleźć > TUTAJ

guest
4 komentarzy
Najstarsze
Najnowsze
Inline Feedbacks
View all comments
Jan
Jan

Erytrea – 6, Serbia – 3, Polska – 3….. Uszczypnijcie mnie… to się nie dzieje…. Prezes „naukowiec” i Skarul z PRL do natychmiastowej dymisji

Jan
Jan

Jeszcze kilka lat rządów PZKOl w obecnym składzie i niedługo Watykan wystawi więcej kolarzy niż Polska

lio
lio

jeszcze jedna kadencja PIS
i cały sport nie drużynowy pójdzie w pizdu

wezyr
wezyr

lio, długi spacer bez czapki czasami pomaga na głowę