fot. Lotto Soudal

Arnaud De Lie odniósł wczoraj swoją 9. zawodową wygraną w tym sezonie. 20-letni neo-pro szturmem wchodzi do świata dorosłego kolarstwa, a na jego rozkładówce pojawiają się kolejni najlepsi sprinterzy świata. Podczas Egmont Cycling Race był to np. Arnaud Démare.

Poprzedni sezon stał nieco pod znakiem wielkich sprinterskich powrotów. Świat fascynował się tym, co robił Mark Cavendish, gorąco omawiano także to jak szybko na rower wsiadł i zaczął wygrywać Fabio Jakobsen, a i na ile odbudować zdołał się po wielomiesięcznej banicji Dylan Groenewegen. Ten rok stoi zaś pod znakiem młodości – imponuje Jasper Philipsen, masę zwycięstw notuje 21-letni Olav Kooij oraz rok młodszy Arnaud De Lie. Statystycy przekrzykują się wręcz w tym jakie rekordy bije ta dwójka i wróży im kariery nie mniejsze niż sprinterowi z Wyspy Man.

Arnaud De Lie otrzymał już swój pseudonim. Le Taureau Wallon, czyli Waloński Byk, nawiązuje do pochodzenia 20-latka z Lotto Soudal oraz tego, że jego rodzina zajmuje się hodowlą bydła. Sam sprinter obrócił swój pseudonim w charakterystyczną cieszynkę – na mecie robi z dłoni rogi. Arnaud po raz kolejny miał okazję zrobić to na mecie Egmont Cycling Race rozgrywanego we wtorkowe popołudnie.

Na ostatnim lokalnym okrążeniu naprawdę byłem na swoim limicie, ale kiedy zobaczyłem linię mety na ostatnich 200 metrach, dałem z siebie wszystko i to ostatecznie wystarczyło do mojego dziewiątego zwycięstwa w sezonie. Chcieliśmy, aby był to ciężki wyścig z zespołem, dlatego zaatakowali m.in. Florian [Vermeersch] i Victor [Campenaerts]. Dla naszej ekipy rywalizacja nie musiała się zakończyć sprintem z grupy za wszelką cenę, ale ostatecznie przebieg wyścigu sprawił, że to do mnie należało wykończenie pracy kolegów. Pierwsze i trzecie miejsce to niezły dowód na to, że nasza taktyka się dzisiaj sprawdziła

— mówił po Egmont Cycling Race jego zwycięzca, Arnaud De Lie.

Młody Belg jest obecnie najlepiej punktującym kolarzem w swojej ekipie, która zaciekle walczy o utrzymanie w World Tourze. Już przed sezonem było wiadomo, że w 20-latku drzemie duży potencjał, ale jego wyniki i to jak unosi ciężar lidera nie tylko w pojedynczych imprezach, ale i dla losów całej drużyny jest z pewnością niemałą niespodzianką. Kolarstwo pisze czasem piękne historie, a Arnaud De Lie zasługuje na tytuł bohatera jednej z takowych.

guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments