ucieczka tour de france 2022
Tour de France / ASO

Pojedynki w Alpach i Pirenejach są tym, co w lipcu podgrzewa temperaturę w domach wszystkich entuzjastów kolarstwa szosowego. Wiele wskazuje jednak na to, że w ciągu kolejnych czterech dni będzie równie gorąco, nie tylko za sprawą trawiącej Francję fali upałów. Czas na oksytański tryptyk, podczas którego o etapowe zwycięstwa w pagórkowatym terenie bić się będą najbardziej wytrwali harcownicy, ale wytchnienia nie znajdą również czołowi kolarze klasyfikacji generalnej 109. edycji Wielkiej Pętli.

Jeśli uważnie oglądaliście Tour de France w ubiegłym sezonie, ciągnąca się przez dziesiątki kilometrów batalia o udział w odjeździe dnia na etapie do Quillan była jednym z bardziej porywających wydarzeń. Aktualnie rozgrywana edycja Wielkiej Pętli uczyniła z tego rodzaju przepychanek nową normę – to konsekwencja tego, jak wyrównany jest obecnie poziom – ale w ciągu kolejnych czterech (z dniem przerwy) dni kolarze dostaną aż trzy szanse, by sprawdzić się w tych samych stronach i podobnym terenie.

W sobotę peleton pokona liczącą 192 kilometry i 3441 metrów przewyższenia trasę, która wiedzie na południowy zachód przez Masyw Centralny. Liczby w przypadku tego odcinka nie kłamią, jest to bardzo wymagający etap w średnich górach, podczas którego uczestnicy Tour de France zmierzą się z pięcioma premiowanymi wzniesieniami: Cote de Saint-Just-Malmont (7,7 km, śr. 3,9%), Cote de Chataignier (2,6 km, śr. 7,3%), Cote de Grandrieu (6,3 km, śr. 4,1%), Cote de la Fage (4,2 km, śr. 6,0%) i finałowy Cote de la Croix Nueve (3,0 km, śr. 10,2%) – jeszcze jeden krzyż na trasie wyścigu.

Kluczowe będą ostatnie trzy, wraz z poprzedzającym je podjazdem do Le Bouchet-Saint-Nicolas, ponieważ kolejne przeszkody rozdzielone jedynie zjazdami powinny doprowadzić do emocjonujących pojedynków w silnym odjeździe dnia.

Ważne miejsce w historii Tour de France finałowemu Cote de la Croix Nueve zapewnił Laurent Jalabert, ale ścianka w Mende w końcu dowiodłaby swojej wartości również bez tego rodzaju wsparcia, ponieważ kąsa nachyleniami nawiązującymi do najgorszych tradycji ardeńskich klasyków. Obecnie nie wygra się na niej całego wyścigu, ani też go nie przegra, ale niewielkich różnic pomiędzy najlepszymi kolarzami klasyfikacji generalnej jak najbardziej można się spodziewać.

Oto, co na temat 14. etapu 109. edycji Tour de France napisaliśmy przed rozpoczęciem wyścigu:

Etap 14, 16 lipca: Saint-Etienne > Mende (192,5 km)

Coraz częstsze wizyty Tour de France w pełnym wygasłych wulkanów Masywie Centralnym to trend, z którego trzeba się cieszyć. Dzięki nim możliwe jest rozgrywanie bardzo pagórkowatych odcinków w typie najtrudniejszych ardeńskich klasyków, na których brylują puncheurzy, ale pod presją znajdują się również pretendenci do tytułu.

W ramach 14. etapu uczestnicy Wielkiej Pętli pokonają 192,5 kilometra, 3441 metry przewyższenia i pięć kategoryzowanych podjazdów, z których wyróżnić trzeba zlokalizowany tuż przed metą w Mende Cote de la Croix Nueve (3,0 km, śr. 10,2%). To tam Laurent Jalabert w 1995 roku odniósł fetowane zwycięstwo w Dzień Bastylii, czym zasłużył sobie na własne miejsce w nazwie wzniesienia.

Pogoda

Peleton 109. edycji Tour de France kontynuuje swoją podróż na południowy zachód kraju, gdzie słońce praży najmocniej i niewiele jest miejsc, w których można się przed nim schować. Sobotniemu etapowi towarzyszyć będzie temperatura powietrza w zakresie 30-34 stopni Celsjusza i lekki wiatr (ok. 15 km/h), którzy przez większość dnia wiać będzie kolarzom w plecy.

Faworyci

Dziś uczestnicy Wielkiej Pętli rozpoczynają jeden z najbardziej interesujących wynalazków tegorocznej edycji wyścigu, a więc oksytański tryptyk, w ramach którego pokonają trzy zróżnicowanej trudności odcinki z metami w Mende, Carcassonne i Foix. Nie tylko wznoszą one typowo przelotowe etapy na wyższy poziom atrakcyjności, ale też sprawiają, że znacznie trudniej będzie się zregenerować najlepszym kolarzom klasyfikacji generalnej pomiędzy ich pojedynkami w Alpach i Pirenejach. Aby było to w ogóle możliwe, muszą oni ustąpić pola harcownikom, a w tym gronie nie zabraknie zainteresowanych polowaniem o cenny triumf.

Sobotni etap obiecuje finał idealny dla puncheurów, jednak lekkim zawodnikom niełatwo będzie odskoczyć na szerokiej drodze, która wyprowadzi peleton z Saint-Etienne. Wiele ekip będzie się zatem starało wysłać w górę szosy co najmniej dwóch kolarzy, a w pierwszej części rywalizacji grupa ta powinna być napędzana siłami nieco cięższych zawodników.

Z drugiej strony, ponieważ samo znalezienie się w odjeździe jest w tym roku tak trudne, wielu zainteresowanych walką o etapy będzie próbowało szczęścia na każdym z trzech kolejnych odcinków – bez kręcenia nosem na to, że trasa tego nazajutrz bardziej im odpowiada. Jedyną drogą jest współpraca i rozgrywanie tych kart, które dostało się na rękę.

Jak już wczoraj prognozowałam, kolarze Bahrain-Victorious zabrali się do roboty, a młody Fred Wright potwierdził swoją wysoką formę. Sobotni odcinek wydaje się idealny dla Dylana Teunsa, ale ruszyć się mogą również Matej Mohoric i Jan Tratnik, chociażby jako siła wspomagająca.

Wiele możliwości ma również Bora-hansgrohe, a powolne opadanie Aleksandra Vlasova w klasyfikacji generalnej rozwiązuje ręce niemieckojęzycznej frakcji jej składu. Na wspomnianym już etapie do Quillan drugie miejsce zajął Patrick Konrad, co potwierdza, że Austriak nieźle czuje się w tego rodzaju terenie, ale równie prawdopodobny jest udział w odjeździe Felixa Grossschartnera czy Maximiliana Schachmanna. Lenny Kämna zajmował się w ostatnich dniach aktywnym wypoczynkiem na tyłach peletonu, co może wskazywać, że spróbuje zaatakować ponownie, choć finał w Mende byłby już trzecim z rzędu podjazdem, który utrudni 25-letniemu Niemcowi przekucie wysiłków w oczekiwany rezultat. Trzeba też pamiętać, że ma on już w nogach Giro d’Italia i posiada dość kruchą konstrukcję psychiczną, więc presja na kolejny sukces może ciążyć mu nieco mocniej niż innym.

W podobnej sytuacji znajduje się EF Education-EasyPost, dla której o drugie etapowe zwycięstwo walczyć mogą w sobotę Neilson Powless, Alberto Bettiol i Magnus Cort Nielsen.

Świetnie na trudnych górskich odcinkach prezentował się Valentin Madouas (Groupama-FDJ), który doskonale zaczął spisywać się również w rywalizacji na trasach wyścigów jednodniowych, dlatego sobotni etap w średnich górach może okazać się dla niego idealnym. Nie cierpiący w skwarze Thibaut Pinot, ale właśnie 26-letni kolarz Groupamy może przynieść Francji oczekiwany sukces.

Na szczególne wyróżnienie zasługuje również bohater czwartku, czyli Tom Pidcock (INEOS Grenadiers). Młody Brytyjczyk sam przyznał, że przed rozpoczęciem Tour de France celował właśnie w te odcinki, a zwycięstwo na L’Alpe d’Huez nie musi przecież sprawić, że porzuci ten plan. Zmęczenie i zdolność regeneracji będą oczywiście odgrywać swoją rolę, ale zmęczony jest obecnie każdy.

Zainteresowani udziałem w odjeździe dnia powinni być również Mattia Cattaneo, Andrea Bagioli (Quick-Step Alpha Vinyl), Benoit Cosnefroy, Bob Jungels (AG2R Citroen Team), Matteo Jorgenson, Carlos Verona (Movistar), Andreas Kron (Lotto Soudal), Bauke Mollema, Quinn Simmons, Jasper Stuyven, Giulio Ciccone (Trek-Segafredo), Pierre Latour (TotalEnergies), Krists Neilandts, Simon Clarke (Israel-Premier Tech) i Nick Schultz (BikeExchange-Jayco).

 

Tour de France 2022: zapowiedź całego wyścigu

Tour de France 2022: plan transmisji telewizyjnych

guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments