fot. Getty Images

Kolarz drużyny Alpecin-Deceuninck opuścił żółtą karawanę podczas jedenastego etapu, a konkretnie na podjeździe Col du Télégraphe. 

Od początku tegorocznego wyścigu Tour de France było widać, że van der Poel jedzie poniżej swoich możliwości. Pomimo to w środę zdecydował się zabrać do ucieczki dnia. Jednak już na premii górskiej drugiej kategorii Lacets de Montvernier zaczął odpadać od grupy harcowników. Było to na pierwszych 50 kilometrach etapu.

Ostateczną decyzję o wycofaniu się z wyścigu podjął na podjeździe Télégraphe. W ten sposób zakończył swój drugi w karierze udział w Tour de France. Przypomnijmy, że w ubiegłym roku wygrał drugi etap i na sześć dni założył maillot jaune. W ten sposób spełnił swoje wielkie marzenie i uhonorował swojego dziadka – legendarnego kolarza Raymonda Poulidora.

Po piątym etapie Touru, na którym znajdowały się sektory brukowe, przyznał w rozmowie z mediami, że jest cieniem samego siebie i jest to dla niego frustrujące. Mathieu van der Poel zimą i na początku sezonu zmagał się z uciążliwą kontuzją pleców, a w maju przejechał Giro d’Italia. Być może jest po prostu zmęczony i potrzebuje dłuższego odpoczynku.

guest
2 komentarzy
Najstarsze
Najnowsze
Inline Feedbacks
View all comments
Clandestino
Clandestino

Zaczyna popadać w przyzwyczajenie do odpuszczania. Coraz to słabsza psychika?

Maciej
Maciej

Mysle ze jest po prostu przemeczony. Uwazam rowniez ze gdyby nie jechal Giro bylo by moze lepiej. Natomiast czas pomiedzy jednym a drugim tourem byl zbyt krotki na odpowiednia regeneracje i przygotowanie.