fot. Jumbo-Visma

Bardzo ciekawą końcówkę obejrzeliśmy podczas 8. etapu Tour de France. Do ostatnich metrów ciężko było przewidzieć zwycięzcę, długo trzymali się silni sprinterzy, w końcówce z kolei niektórzy zostali solidnie zamknięci. Koniec końców zwycięsko z tego wyszedł jednak ten, na którego stawiało bardzo wielu – Wout van Aert.

Dla 27-letniego Belga to już ósmy wygrany etap Wielkiej Pętli w karierze. Warto jednak pamiętać, że swoje starty w tym wyścigu zaczął „dopiero” 3 lata temu, a odkąd melduje się w trzytygodniowej imprezie we Francji to zawsze do domu wraca z jakimś triumfem. W tym sezonie powoli formalnością wydaje się też jego wygrana w klasyfikacji punktowej – musiałby nie dojechać do Paryża bądź ulec jakiemuś kataklizmowi, albowiem jego przewaga jest gigantyczna.

To był ważny etap, aby zwiększyć moją przewagę w klasyfikacji punktowej. Podczas finałowego sprintu ciążyła na mnie duża presja, ponieważ Tadej Pogačar mógł zdobyć kolejnych kilka sekund bonifikaty, czego byśmy nie chcieli. Na szczęście najlepiej radzę sobie, gdy presja jest wysoka

— mówił po etapie jego zwycięzca, czyli Wout van Aert.

Długo przed wyścigiem zastanawiano się jak Jumbo-Visma pogodzi interesy swoich liderów na klasyfikację generalną i Belga. Wydaje się jednak, że z perspektywy czasu dobrą decyzją było zabranie dla niego Christophe’a Laporte’a i przywiązanie wagi do walki Wouta o koszulkę punktową. Ten bowiem robi genialną robotę i rozlicza wyścig dla zespołu niezależnie od postawy obolałego Primoža Rogliča i Jonasa Vingegaarda.

Jestem zachwycony tym zwycięstwem. Poprosiłem zespół o kontrolę nad wydarzeniami, ponieważ byłem pewien, że mogę wygrać. To bardzo przyjemne, kiedy mogę wykończyć pracę kolegów. Nie da się wygrać tego etapu bez zespołu. Nathan Van Hooydonck wykonał świetną robotę jadąc z przodu przez cały dzień. Ja z kolei wiedziałem, że będę miał duże szanse, jeśli dotrę na dobrej pozycji do ostatnich trzystu metrów. Na początku zostałem trochę uwięziony przez zawodnika walczącego o generalkę i bałem się, że nie dam rady znaleźć dla siebie luki. Na szczęście zobaczyłem ją i byłem w stanie minąć wszystkich moich rywali

— dodał i zakończył Wout van Aert, zwycięzca 8. etapu 109. Tour de France.

guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments