fot. Giro d'Italia

Arnaud Demare wygrał już swój trzeci etap w tegorocznym Giro d’Italia. Kibiców Francuza o palpitacje serca mogła przyprawić długo utrzymująca się z przodu ucieczka.

Etap z San Remo do Cuneo nie był typowym płaskim etapem. Trudno nazwać tak odcinek, w którego skład wchodził 10-kilometrowy podjazd Cole di Nava o średnim nachyleniu znacząco przekraczającym 6%, kończący się w dodatku finiszem pod górę. Jednak umiejscowienie najtrudniejszej wspinaczki daleko od mety i fakt, że końcówka wznosiła się bardzo delikatnie wskazywał na to, że o swoje powalczą tym razem, być może po raz ostatni, sprinterzy.

Nic dziwnego, że uciekinierzy nie ruszyli do ataku równie ochoczo, co dzień wcześniej. Odjazd w składzie: Nicolas Prodhomme (Ag2r Citroen Team), Filippo Tagliani (Drone Hopper – Androni), Julius van den Berg (EF Education-Nippo), Mirco Maestri (EOLO-Kometa) i Pascal Eenkhoorn (Jumbo-Visma) oderwał się od reszty stawki już po kilku kilometrach.

Szybko zaczął sobie jednak zdobywać przewagę, która na 90 kilometrów przed metą osiągnęła swój szczyt – blisko siedem minut. Nie było w niej już wówczas Taglianiego, który odpadł kilka kilometrów po rozpoczęciu Colle di Nava. Włoch mógł żałować, że nie przetrzymał wspinaczki. Wraz z upływem kolejnych kilometrów sytuacja uciekinierów zaczęła wyglądać coraz lepiej. Ich przewaga topniała, ale zbyt wolno, by peleton mógł spokojnie patrzeć w przyszłość. Na 20 kilometrów przed metą wynosiła około 2:30.

Peleton starał się gonić, naciągał się, wypluwał za siebie co bardziej wyczerpane jednostki, jak Simon Yates czy Richie Porte. Zbliżał się też do harcowników, ale długo nie było jasne, która siła okaże się dziś lepsza. Uciekinierzy, zwłaszcza Mirco Maestri, wyglądali już na wyczerpanych, ale nie poddawali się. Jeszcze na 5 kilometrów przed metą ich przewaga wynosiła 40 sekund. Kolejny kilometr pozwolił głównej grupie na nadrobienie ponad 10 sekund. W końcu, na około 300 metrów przed metą ucieczka została dogoniona i nic w tej kwestii nie zmienił nawet rozpaczliwy atak Van den Berga chwilę wcześniej.

Walka o zwycięstwo została rozstrzygnięta w dość chaotycznym finiszu. Jako pierwszy ruszył Demare, co okazało się dobrym pomysłem. Francuz odniósł trzecie zwycięstwo w tym roku, ponieważ nikt nie zdołał go wyprzedzić, choć blisko był Phil Bauhaus. Po raz kolejny udowodnił, że w pełni zasługuje na to, by dzierżyć na ramionach cyklamenową koszulkę.

Wyniki 13. etapu Giro d’Italia 2022:

guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments