giroditalia.it

W czwartek 105. edycja Giro d’Italia pozostawi Cieśninę Mesyńską za plecami, rozpoczynając mozolną wspinaczkę cholewką „włoskiego buta”. Wspinaczkę póki co jedynie metaforyczną, ponieważ 6. odcinek pierwszego wielkiego touru sezonu należy do tych, które muszą zakończyć się finiszem z dużego peletonu. Kalabryjska Costa Viola, wzdłuż której wiedzie trasa etapu, każdego innego dnia może mienić się wszystkimi odcieniami purpury, jednak jutro będzie cyklamenowa. 

Podróż włoskiego wielkiego touru przez Mezzogiorno trwa, ale peleton żegna już Sycylię, zamieniając jej stare miasta i wulkaniczny krajobraz na rzecz regionu rozciągającego się po drugiej stronie Cieśniny Mesyńskiej. Uboga, zacofana i trochę niebezpieczna Kalabria to wstydliwy temat, ale organizatorzy Giro d’Italia nie godzą się z takim stanem rzeczy, niemal każdego roku starając się wyeksponować to, co w tym skrawku Półwyspu Apenińskiego jest najpiękniejsze.

Tym razem padło na odcinek wybrzeża, którego nazwa – Costa Viola – wywodzić się ma od słów samego Platona. A ponieważ jak najbardziej jest się czym zachwycać, być może długi przejazd peletonu Giro sprawi, że ogromny potencjał turystyczny tego miejsca już wkrótce zacznie być wykorzystywany na nieco większą skalę.

Oto, co na temat 6. etapu 105. edycji Giro d’Italia napisaliśmy przed rozpoczęciem wyścigu:

Etap 6, 12 maja: Palmi > Scalea (192 km)

Czwartkowy odcinek włoskiego wielkiego touru rozpocznie się już po drugiej stronie Cieśniny Mesyńskiej, na Costa Viola (Fioletowym Wybrzeżu), którego nazwa najprawdopodobniej pochodzi od opisu tego miejsca ręki Platona. Grecki filozof miał być zafascynowany różnorodnymi odcieniami purpury, które maluje w tamtym miejscu wieczorna gra świateł pomiędzy Morzem Tyrreńskim i nasyconymi wulkaniczną siarką skałami.

Tego dnia anegdot z pewnością pojawi się znacznie więcej, ponieważ liczący 192 kilometry i 1498 metrów przewyższenia etap z Palmi do Scalei w zakresie sportowym do zaoferowania ma relatywnie niewiele. Rola jedynego podjazdu na trasie (3,8 km, 4,2%, max. 9%), pokonywanego ok. 20 kilometrów od startu, ograniczy się do pomocy w uformowaniu odjazdu, a dość oczywistym scenariuszem na końcówkę wydaje się pojedynek sprinterów.

Pogoda

Trudno nie uznać, że świat staje na głowie, kiedy włoska wiosna jest chłodniejsza od wschodnioeuropejskiej. Czwartkowej rozgrywce towarzyszyć będą wskazania termometrów mieszczące się w zakresie 18-20 stopni Celsjusza, bardzo niewielkie zachmurzenie i szanse pojawienia się opadów wynoszące ok. 10%. Północno-zachodni wiatr znad Morza Tyrreńskiego będzie zbyt słaby, aby porwać peleton (8-10 km/h), ale ze względu na swój kierunek może uprzykrzyć życie dzielnym uciekinierom.

Faworyci

Po pięciu dniach rywalizacji w 105. edycji Giro d’Italia fazę zapoznawczą mamy już za sobą, a prowadząc rozważania na temat sprinterów, luźne domysły zastąpić można danymi.

O ile w środę wątpliwości na temat tego, czy Mark Cavendish (Quick-Step Alpha Vinyl) przetrwa zlokalizowaną w środkowej części etapu górską premię 2. kategorii potwierdziły się, cały czas dysponuje on najlepszym pociągiem rozprowadzającym i przyspieszeniem, które pozwoliło mu już raz pokonać w równej walce pozostałych sprinterów (3. etap). Finisz w Scalei zapowiada się na bardzo szybki, dlatego Bert Van Lerberghe, Davide Ballerini i Michael Mørkøv kolejny raz będą ogromnym atutem, podobnie jak fakt, że 36-letni Brytyjczyk trochę sobie ostatniego dnia na Sycylii odpoczął.

Jeśli Cavendish był dotąd najszybszym ze sprinterów, Arnaud Demare (Groupama-FDJ) i Fernando Gavirię (UAE-Team Emirates) nazwać wypada najrówniejszymi, choć ten drugi za moment może zostać bez roweru. Podkreślić też trzeba, że z tego duetu tylko 30-letni Francuz pokazał przyspieszenie, która pozwala skutecznie walczyć o etapowe zwycięstwa, a rozprowadzający go pociąg tylko trochę ustępuje kolarzom Quick-Stepu.

Największą niewiadomą cały czas pozostaje Caleb Ewan (Lotto Soudal), a 6. odcinek 105. edycji Giro d’Italia będzie ostatecznym testem jego formy, ponieważ płaska trasa i nieskomplikowana końcówka pozbawiają Australijczyka jakichkolwiek argumentów za tym, by nie włączyć się do walki.

Uwzględnić wypada też sprinterów, którzy w czołowej dziesiątce kończyli obydwa z rozegranych dotąd płaskich odcinków włoskiego wielkiego touru: Biniama Girmaya (Intermarche-Wanty-Gobert), Phila Bauhausa (Bahrain Victorious), Alberto Dainese (Team DSM), Simone Consonniego (Cofidis) i Edwarda Theunsa (Trek-Segafredo), dodając do tej listy Giacomo Nizzolo (Israel-Premier Tech) i Natnaela Tesfatsiona (Drone Hopper – Androni Giocattoli).

 

Giro d’Italia 2021: zapowiedź całego wyścigu

Giro d’Italia 2022: oficjalna lista startowa

Giro d’Italia 2022: plan transmisji telewizyjnych

guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments