Foto: Giro d'Italia

Lennard Kämna (BORA – hansgrohe) wygrał po wspinaczce na Etnę czwarty etap Giro d’Italia. Nowym liderem został drugi na mecie Juan Pedro López (Trek – Segafredo).

Po dniu przerwy kolorowy peleton zawitał do Włoch. Czwarty etap Giro d’Italia liczył 172 kilometry i rozpoczynał się w miejscowości Avola. Kończył się na Etnie, a wybrany przez organizatorów wariant drogi do Rifugio Sapienza (22,8 km, śr. 5.9%, max. 14%) jest nowy i wygląda na prostszy od używanych w ostatnich sezonach.

Zgodnie z oczekiwaniami od samego początku mieliśmy wiele ataków. W ucieczkę próbował się zabrać także lider wyścigu Mathieu van der Poel (Alpecin – Fenix). Mieliśmy też kilka kraks, a w jedną z nich zamieszany był Simon Yates (Team BikeExchange – Jayco).

Ostatecznie w ucieczkę zabrali się: Lilian Calmejane (AG2R Citroën Team), Stefano Oldani (Alpecin-Fenix), Valerio Conti (Astana Qazaqstan Team), Lennard Kämna (BORA – hansgrohe), Rémy Rochas i Davide Villella (obaj Cofidis), Diego Andrés Camargo (EF Education-EasyPost), Erik Fetter (EOLO-Kometa), Rein Taaramäe (Intermarché – Wanty – Gobert Matériaux), Alexander Cataford (Israel – Premier Tech), Gijs Leemreize (Jumbo-Visma), Sylvain Moniquet (Lotto Soudal), Mauri Vansevenant (Quick-Step Alpha Vinyl Team) i Juan Pedro López (Trek – Segafredo).

Niestety dość szybko z rywalizacji wycofał się jeden z faworytów do wysokiej pozycji w klasyfikacji generalnej – Miguel Ángel López (Astana Qazaqstan Team). Powodem był uraz biodra, z którym zmagał się od kilku dni. 

Ekipa Alpecin – Fenix nie zamierzała dziś gonić ucieczki, więc na czele peletonu pojawili się kolarze INEOS Grenadiers oraz Bahrain – Victorious. Przewaga wynosiła nawet ponad 11 minut, ale z biegiem kilometrów zaczęła spadać.

100 kilometrów przed metą ucieczka miała osiem minut przewagi. Przez kolejne 50 kilometrów sytuacja niewiele się zmieniła i harcownicy mieli spore szanse na końcowy triumf.

Lotną premię w Paternò pierwszy przejechał Calmejane. Niestety w peletonie doszło do kraksy, w którą zaplątali się Andrii Ponomar (Drone Hopper – Androni Giocattoli) i Ben Zwiehoff (BORA – hansgrohe).

Już 26 kilometrów przed metą ucieczka podzieliła się. Na czele pojawił się Oldani. Włoch nie ma na swoim koncie żadnego profesjonalnego zwycięstwa, jednak jako junior w 2016 roku wygrał w swoim kraju aż dziewięciokrotnie.

Kolarz Alpecin – Fenix zdobył trzy sekundy bonifikaty na lotnej premii w Biancavilla. Już 20 kilometrów przed metą z peletonu odpadł lider wyścigu Mathieu van der Poel.

Za samotnym Włochem jechała grupka w składzie: Kämna, Taaramäe, Leemreize, Moniquet, Vansevenant i López. 15 kilometrów przed metą peleton tracił do Oldaniego już tylko pięć minut.

Z goniącej grupki na kontrę zdecydował się López (Trek – Segafredo). W peletonie daleko jechał Tom Dumoulin (Jumbo – Visma), co nie wróżyło dobrze dla Holendra. Do Oldaniego na 10 kilometrów przed metą dojechał Hiszpan z Treka i szybko zostawił z tyłu konkurenta.

Wspomniany wcześniej Dumoulin praktycznie w tym samym momencie „strzelił” i odpadł z grupy faworytów. Natomiast goniąca grupka uszczupliła się do trzech kolarzy (Kämna, Moniquet, Vansevenant).

Nikt nie dawał zmian niemieckiemu zawodnikowi BORA – hansgrohe, więc Kämna postanowił zaatakować. Tempa w dużej grupie, które dyktowali kolarze INEOS Grenadiers niestety nie wytrzymał Vincenzo Nibali (Astana Qazaqstan Team).

Do Lopeza nieuchronnie zbliżał się Kämna, który dogonił Hiszpana na 2600 metrów przed metą. Współpraca między nimi dobrze się układała. Kolarz Trek – Segafredo miał spore szanse na maglia rosa i to on głównie dyktował tempo.

Na ostatnich metrach mieliśmy walkę, ale lepiej z niej wyszedł Lennard Kämna (BORA – hansgrohe). Drugi był Juan Pedro López (Trek – Segafredo), który został nowym liderem wyścigu.

Grupkę faworytów przyprowadził Richard Carapaz (INEOS Grenadiers).

 

guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments