fot. Lotto Soudal

Triumfatorem pierwszego etapu podczas 57. edycji wyścigu Presidential Cycling Tour of Türkiye został Caleb Ewan. Co oczywiste to właśnie zawodnik Lotto Soudal został także liderem klasyfikacji generalnej.

Impreza w Turcji automatycznie kojarzy się z etapami dla sprinterów, czyż nie? Organizatorzy jakby postanowili zrobić coś, by temu zaprzeczyć i w końcówce premierowego odcinka z metą w nadmorskim kurorcie Kuşadası ulokowali dwie górskie premie – najpierw 3. kategorii (2,1km; 5,6%), a następnie drugiej (4,1km; 8,5%). Tuż przed metą do pokonania były jeszcze dwie mniejsze hopki, ale wbrew oficjalnemu profilowi ich trudność była praktycznie pomijalna.

Profil wysokości

Co dość ciekawe przez pierwszą godzinę rywalizacji nie zawiązała się ucieczka. 6 śmiałkom udało się oderwać od peletonu dopiero podczas podjazdu pod pierwszą górską premię dnia o parametrach 3,1km i 4,9% średniego nachylenia. Byli to Jonathan Clarke (Wildlife Generation Pro Cycling), Halil İbrahim Doğan (Bike Aid), Vitaliy Buts (Sakarya BB Pro Team), Burak Abay (Spor Toto Cycling Team), Julen Irizar (Euskaltel – Euskadi) oraz Abram Stockman (Saris Rouvy Sauerland Team).

Harcownicy szybko zyskali pierwsze kilka minut przewagi. Pierwsze premie – zarówno górską, jak i tą nazwaną w tym roku „tureckie skarby”, wygrał Vitaliy Buts. Zwykły lotny finisz zgarnął z kolei przedstawiciel gospodarzy – Halil Doğan. Tak oto odjazd dotrwał do transmisji telewizyjnej, która rozpoczęła się na około 60km przed metą.

Uciekinierzy mieli wówczas już dość niewielką przewagę, niemniej dzielnie walczyli o kolejne punkty na górskich premiach. Na drugim z podjazdów oznaczonych trzecią kategorią po 3 oczka sięgnął Julen Irizar, który spróbował samotnej akcji, ale nie pozwoliła ona Baskowi na dotrwanie przed główną grupą na drugi ze szczytów.

Sprinterzy kontra podjazd
Tam mocną pracę wykonywała ekipa Caja Rural – Seguros RGA co sprawiło, że peleton znacząco się przerzedził. Hiszpańskiej drużynie pomagali na czele także zawodnicy Israel – Premier Tech, a wysoko i czujnie jechali pilnujący Nairo Quintany kolarze Team Arkéa Samsic.

O dziwo ataki zaczęły się nie na podjeździe, a na zjazdach tuż po przekroczeniu górskiej premii. Tą wygrał Nicolas Edet (Team Arkéa Samsic), acz to nie on ruszył do przodu. Swoich sił próbował głównie jeden z reprezentantów China Glory Continental Cycling Team oraz Kyle Murphy (Human Powered Health) – ten drugi niestety upadł, podobnie jak kilku innych zawodników. Kraksy te nie ostudziły jednak zapędów pozostałych kolarzy.

Na 20km przed metą na czele samotnie kręcił Patrick Bevin (Israel – Premier Tech). Akcja Nowozelandczyka nie potrwała jednak długo, a dopadł go liczący około 50 zawodników peleton. Dużo lepiej wyglądał skok w wykonaniu Seana Bennetta (China Glory), który na 13km przed końcem miał pół minuty przewagi nad główną, powiększoną o doganiającą ją kolarzy grupą.

Samotny uciekinier kontra pociągi sprinterskie
Współpraca w peletonie, łagodnie mówiąc, nie układała się. Do momentu wyjścia na czoło ekipy Alpecin-Fenix samotnie uciekający Amerykanin stale powiększał swoją przewagę i mógł zacząć po cichu marzyć o zaskakującym triumfie etapowym. Jeden z raportów mówił nawet, że 8km przed metą miał zapas wynoszący 50 sekund.

Przygoda Seana Bennetta skończyła się jednak szybko i brutalnie, a wówczas wiadomo już było, że o wygraną powalczą sprinterzy. Przeszkodzić im atakiem z 2000m próbował jeszcze Patrick Bevin, ale kolejna harca Nowozelandczyka również spaliła na panewce. Sam finisz pięknie wykonał Caleb Ewan (Lotto Soudal) i to Australijczyk zostaje pierwszym liderem tureckiej etapówki.

Wyniki 1. etapu Presidential Cycling Tour of Türkiye:

guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments