fot. Burgos Burpellet BH / Sprint Cycling Agency

Tom Crabbe wygrał w Marmaris 2. etap Tour of Türkiye. Kolarz Team Flanders – Baloise tym samym pozostał liderem klasyfikacji generalnej 61. edycji tego wyścigu. Co ważne dla polskich kibiców, po kolejnym dniu spędzonym w odjeździe, na prowadzeniu w klasyfikacjach górskiej oraz „Treasures of Türkiye Sprint” umocnił się Michał Pomorski, a 5. miejsce na etapie zajął Stanisław Aniołkowski.

2. dnia rywalizacji w Presidential Cycling Tour of Türkiye (2.Pro) na kolarzy czekało 152,8 kilometra pomiędzy miejscowościami Aydın i Marmaris. Podobnie jak miało to miejsce wczoraj, tak i dziś na trasie znalazły się 3 premie – po jednej górskiej, lotnej oraz „Treasures of Türkiye Sprint”. Wczoraj każdą z nich wygrał Michał Pomorski (ATT Investments), jeden z 7 Polaków obecnych na starcie tegorocznej edycji tureckiego wyścigu.

Zdjęcie

Walka o obecność w ucieczce dnia trwała dziś dość długo, albowiem odjazd formował się przez przeszło 30 kilometrów. Finalnie na czele znalazło się 9 kolarzy, a polskich kibiców cieszyć mógł fakt, że ponownie jednym z harcowników był dzierżący czerwoną koszulkę lidera klasyfikacji górskiej Michał Pomorski (ATT Investments). Wraz z naszym rodakiem do przodu ruszyli Tomáš Bárta (Istanbul Team), Axandre Van Petegem (Tarteletto – Isorex), Ali Egin, Muhammed Erkan i Mustafa Tarakcı (cała trójka Konya Büyükşehir Belediye Spor), Feritcan Şamli i Kaan Soylu Ozkalbim (duet z Spor Toto Cycling Team) oraz Arda Teki̇rdağ (Muğla Büyükşehir Belediyesi Spor Kulübü). W peletonie pracowali kolarze Alpecin-Premier Tech i Team Flanders – Baloise.

Pierwszą z premii, na których zobaczyliśmy pojedynek pomiędzy harcownikami, był Treasures of Türkiye Sprint, gdzie po 5 punktów sięgnął Mustafa Tarakcı. Za nim linię tego finiszu przeciął Michał Pomorski, który w ten sposób utrzymał się na prowadzeniu w tej klasyfikacji. Następnie mieliśmy nieco spokojniejsze kilometry, po których uciekinierzy zmierzyli się na jedynej dziś górskiej premii (2,2 km; 6,4%), gdzie Michał Pomorski nie dał już szans rywalom. Przyspieszenie Polaka było na tyle mocne, że odjazd definitywnie się podzielił, a wraz z zawodnikiem ATT Investments na czele pozostali tylko Axandre Van Petegem, Ali Egin i Feritcan Şamli. Na 40 kilometrów przed metą czwórka miała około 1:40 przewagi nad peletonem.

Na zjeździe przed lotną premią na atak zdecydował się Feritcan Şamli, któremu udało się utrzymać niewielką przewagę przed kreską i tym samym zgarnąć 3 sekundy bonifikaty. Dwie zyskał Michał Pomorski, który w ten sposób wirtualnie przesunął się na 3. miejsce w klasyfikacji generalnej. Niedługo później z odjazdem pożegnał się Ali Egin.

Odjazd przeszedł do historii na nieco ponad 13 kilometrów przed metą, a następnie zobaczyliśmy jak peleton wspinał się na niekategoryzowaną wspinaczkę o długości 3200 metrów i średnim nachyleniu 6,4%. Ta okazała się być bardzo ważna dla przebiegu zmagań, albowiem główna grupa mocno się przerzedziła. Za nią został wicelider klasyfikacji generalnej Simon Dehairs (Alpecin-Premier Tech), ogromne kłopoty miał też prowadzący w wyścigu Tom Crabbe (Team Flanders – Baloise). Sprawcami zamieszania i podziałów byli przede wszystkim zawodnicy XDS Astana Team.

Na kolejnych kilometrach obejrzeliśmy dość chaotyczne przygotowania do finałowego sprintu, w których udział brał także Stanisław Aniołkowski (Cofidis). Na ostatnim kilometrze tuż za Polakiem doszło do sporej kraksy, która zatrzymała większość peletonu. Nie wpłynęło to jednak na walkę o zwycięstwo, po które mimo wcześniejszych sporych problemów sięgnął doprowadzony do głównej grupy przez kolegów klubowych, a następnie przeprowadzony na jej czoło Tom Crabbe (Team Flanders – Baloise). Dla 20-letniego Belga to była 4. wygrana w tym sezonie. Na podium stanęli dziś także Sente Sentjens (Alpecin-Premier Tech) i César Macías (Burgos Burpellet BH), a Stanisław Aniołkowski, który zerwał jednemu z kibiców turecką flagę, przeciął linię mety na 5. pozycji.

Wyniki 2. etapu 61. Tour of Türkiye:

Wyniki dostarcza FirstCycling.com

Poprzedni artykułTadej Pogačar dostał 5 tysięcy franków kary, którą po chwili anulowano
Następny artykułPolski raport z weekendu: Panie dały powody do dumy
Jakub Jarosz
Niegdyś zapalony biegacz, dziś sędzia siatkówki z Pomorza, przy okazji aktywnie grający w jednej z trójmiejskich drużyn. Fan kolarskich statystyk i egzotycznych wyścigów. Marzeniem związane z tą dyscypliną był wyjazd na Mistrzostwa Świata do Rwandy w 2025 roku. Po jego spełnieniu póki co szukam kolejnego, ale bez wątpienia chciałbym z kolarstwem zwiedzić świat.
guest
1 Komentarz
Najstarsze
Najnowsze
reko
reko

Staszek to miał fuksa z tym dzwonem….ale serio-on chyba nigdy nie dostanie kogoś do pomocy.