fot. Jumbo-Visma

Za nami przetarcie przed wielkim „De Ronde”, czyli wyścig Dwars door Vlaanderen. Dzisiejszy zwycięzca Mathieu van der Poel i wracający do formy Tom Pidcock mogą być w niedzielę jednymi z głównych bohaterów, dlatego sprawdzamy, co mieli do powiedzenia na mecie w Waregem. 

Wyścig Dwars door Vlaanderen był dla Mathieu van der Poela pierwszym dużym sprawdzianem po powrocie do ścigania po przerwie związanej z kontuzją pleców. Już podczas Coppi e Bartali – wygrywając jeden z etapów – pokazał, że jego forma jest naprawdę dobra, ale teraz można już chyba śmiało obwieścić, że wrócił na dobre.

Van der Poel jechał w ośmioosobowej czołówce, która okazała się być decydującym ruchem. W samej końcówce „zespawał” stratę do atakującego i mocnego Tiesja Benoota (Jumbo-Visma), a na kresce wyprzedził go w dwójkowym sprincie. Oto, co miał do powiedzenia o swoim zwycięstwie.

– Dawałem z siebie naprawdę dużo. Czułem się dobrze, ale zdecydowanie nie byłem najmocniejszym kolarzem w czołówce. Kilka razy musiałem niwelować stratę do atakujących zawodników i to naprawdę bolało, ale w końcówce pojechałem perfekcyjnie. Widziałem, że Tiesj jest bardzo mocny, więc zdecydowanie zasługuje na drugie miejsce. Odjechaliśmy na Berg Ten Houte i współpraca układała się naprawdę dobrze. Wszyscy bylismy bardzo mocni i było prawie niemożliwe, aby nas dogonić

– mówił Holender po przekroczeniu linii mety.

Drugie zwycięstwo w karierze w wyścigu Dwars door Vlaanderen zdecydowanie sytuuje go w roli jednego z głównych faworytów do zwycięstwa w Ronde van Vlaanderen. On sam dyplomatycznie studził jednak emocje.

– [Flandria] to inny wyścig, głównie z uwagi na dystans. Byłem dzisiaj dobry, ale nie najlepszy. W następnych dniach chcę dobrze odpocząć. To jest niezbędne, aby w niedzielę móc pozostać z najlepszymi

– dodał Mathieu van der Poel.

Tymczasem szczęśliwy z miejsca na najniższym stopniu podium jest Tom Pidcock (INEOS Grenadiers), który po wyścigu Gandawa-Wevelgem przeszedł badania krwi mające na celu wykazać, dlaczego nie trawi prawidłowo pokarmu. W ogóle zresztą Anglik nie był najlepszą wersją samego siebie w ostatnich startach.

– Wydaje się, że dzisiaj wszystko było w porządku, czyż nie? Myślę, że dzisiaj wszystko było OK, ale to nie jest rzecz, którą łatwo jest stwierdzić. [Podczas Gandawa-Wevelgem] nie jadłem odpowiednio dużo, a dzisiaj zjadłem tyle, co trzeba. Jestem zadowolony z trzeciego miejsca i z finiszu po tę lokatę

– ocenił Pidcock.

guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments