fot. EF Pro Cycling

Australijczyk Lachlan Morton zakończył kolejną szaloną eskapadę mającą na celu wsparcie akcji charytatywnej. Tym razem pojechał z Monachium na granicę polsko-ukraińską w Korczowej, a celem jego zbiórki było zdobycie środków dla uchodźców wojennych z Ukrainy.

Nie minął rok od Alt Touru Lachlana Mortona, a ten znów postawił na zrobienie czegoś dobrego dla innych. Dziś w nocy zakończył liczącą 1064km podróż na rowerze z Monachium do przejścia granicznego Korczowa-Krakovets. Przez czas swojej wyprawy zebrał (na moment ostatniej aktualizacji) 202786 dolarów, choć pierwotny cel wynosił „ledwie” 1/4 tej sumy. Postęp zbiórki można śledzić na stronie tego wydarzenia prowadzonej przez ekipę Australijczyka – EF Education-EasyPost.

Nie jestem przesadnie zaangażowaną politycznie osobą. Nie jestem ekspertem w tej materii. Po prostu próbuję zrobić jedyną rzecz, którą potrafię i zaangażować społeczność rowerową do pomocy. Moim pomysłem jest podkreślenie faktu, że wojna nie jest odległym problemem. Konflikty na całym świecie są na wyciągnięcie ręki

— tak o przyczynkach do swojej wyprawy mówił Lachlan Morton.

19 marca o 5 rano Lachlan wyruszył z Monachium. Zimno i brak snu sprawiały, że czekająca go podróż była nie lada wyzwaniem, ale do przodu pchała go mnogość życzliwości i hojności ludzi, których spotykał na ulicach i tych śledzących go z domów. Kiedy Lachy się zmęczył, przyjaciele na drodze popchnęli go. Kiedy był zmarznięty i głodny, ludzie po drodze otwierali drzwi, proponowali mu ciepły posiłek i gorący prysznic. Zachęcano go na każdym kilometrze – w mediach społecznościowych i na poboczu.

Chcę spróbować zebrać jak najwięcej pieniędzy, aby pomóc wszystkim osobom, które zostały zmuszone do przesiedlenia

— to te słowa były niejako motto tej wyprawy Lachlana Mortona.

Zebrane środki trafiły do ukraińskiego funduszu kryzysowego GlobalGiving. Co zmotywowało Australijczyka do takiej podróży? Jak czytamy Lachlan był w Hiszpanii, ścigając się w Gran Camiño, kiedy usłyszał wiadomość, że Rosja zaatakowała Ukrainę. Siedział ze swoim kolegą z drużyny Markiem Padunem przy śniadaniu. Tenże pochodzi z Ukrainy, a jego przyjaciele i rodzina mieszkali w strefie działań wojennych. Z taką motywacją 30-letni Australijczyk dotarł około godziny 2:30 do przejścia granicznego Korczowa-Krakovets i kolejny raz zrobił coś pięknego.

 

Wyświetl ten post na Instagramie

 

Post udostępniony przez lachlan morton (@lachlanmorton)

guest
1 Komentarz
Najstarsze
Najnowsze
Inline Feedbacks
View all comments
Andy
Andy

imponujące, zarówno sportowo, jak i zwyczajnie po ludzku. Ma to sens