volta a catalunya 2021
Volta a Catalunya / Facebook

Po wielkim przebudzeniu w postaci Milano-Sanremo trudno nie śnić o klasykach. Nie wszyscy jednak powinni, a kolejnym etapem szlifowania formy przed pierwszym wielkim tourem sezonu będzie 101. edycja wyścigu Volta a Catalunya. Pagórkowate szosy Katalonii, kapryśna aura i zdumiewające kolory Barcelony wypełnią ten tydzień szaloną rywalizacją, która każdego roku przynosi mnóstwo radości nie tylko widzom, ale również samym kolarzom.

Jest to rzadko podkreślany fakt, ale pierwsza edycja Volta a Catalunya rozegrana została już w 1911 roku. Czyni to ją czwartym najstarszym wyścigiem etapowym w kalendarzu po Tour de France (1903), Tour of Belgium (1908) i Giro d’Italia (1909), a na liście zwycięzców znajdują się niemal wszystkie konieczne do odhaczenia nazwiska: Eddy Merckx, Jacques Anquetil, Felice Gimondi, Bernhard Thevenet, Francesco Moser, Sean Kelly, Claudio Chiappucci, Laurent Jalabert oraz wszyscy możliwi do wymienienia z pamięci Hiszpanie. Dwukrotnie triumfował w niej nawet Joaquim Rodriguez, co jak wiemy, wbrew niekwestionowanym predyspozycjom, nigdy nie przychodziło mu z łatwością.

Podczas gdy podążając za najnowszymi trendami w zakresie projektowania trasy inne wyścigi WorldTouru dość nachalnie próbują puszczać oczko do zawodników wszelkich specjalności, Vuelta a Catalunya pozostaje wierna swojej naturze i tradycji. Wysyła sprinterom dość klarowny komunikat, że mieli już swoje szanse w Milano-Sanremo, a w jednym z najbogatszych regionów Półwyspu Iberyjskiego czeka ich głównie niekończący się łańcuch gór i potencjalnych niepowodzeń.

Bezkompromisowość w zakresie trasy jak dotąd nie tylko sprawiała, że katalońska etapówka – wraz z Vuelta al Pais Vasco – wyróżniała się na tle lepiej wpisujących się w nowoczesne kanony imprez. Mnogością podjazdów każdej możliwej kategorii gwarantowała zazwyczaj, że wyścig był emocjonujący aż do ostatniego dnia rywalizacji na słynnych wzgórzach Montjuic, a o ostatecznym kształcie klasyfikacji generalnej decydowały sekundy.

101. edycja imprezy doskonale wpisuje się w ten stary i sprawdzony schemat, a walka o klasyfikację generalną rozegra się na podjazdach La Molina, Boí Taüll i szalonej rundzie w Barcelonie.

Trasa
Etap 1, 21 marca: Sant Feliu de Guíxols > Sant Feliu de Guíxols (171,2 km)

Uczestnicy 101. edycji Volta a Catalunya wiosnę powitają na typowo pagórkowatej trasie, która zmuszając do wspinaczki po samym starcie, da wczesne nadzieje na triumf uciekinierom. W drugiej części dystansu, który liczy łącznie 171,2 kilometra i 1688 metrów przewyższenia, na pierwszy rzut oka dzieje się nieco mniej, ale w ogólnym rozrachunku wystarczająco, by przeciąganie liny trwało do samej mety. Ostatni z trzech kategoryzowanych podjazdów dnia pokonany zostanie 25 kilometrów od Sant Feliu de Guíxols, które wieńczy poniedziałkową rywalizację.

Etap 2, 22 marca: L’Escala > Perpignan (202,4 km)

Ziemie Półwyspu Iberyjskiego nie są co do zasady najbardziej przyjazne sprinterom, ale najszybsi kolarze zawodowego peletonu dostaną swoją szansę podczas wtorkowego etapu, który zabierze peleton aż do francuskiego Perpignan. Licząca 202,4 kilometra trasa ze wszystkich sił stara się ominąć Pireneje, ciasno otulając wybrzeże, dlatego drugiego dnia rywalizacji liczyć można na zachwycające widoki, ale również znaczący wpływ aury na widowisko.

Etap 3, 23 marca: Perpignan > La Molina (161,1 km)

Trzeciego dnia uczestnicy 101. edycji Volta a Catalunya zmierzą się z pierwszym z górskich etapów, które zadecydować mają o ostatecznym kształcie klasyfikacji generalnej wyścigu. Na pierwszy ogień pójdzie odcinek liczący 161,1 kilometra i 3394 metry przewyższenia z metą na wysokości regularnie odwiedzanej przez tę imprezę pirenejskiej stacji narciarskiej La Molina (12,1 km, śr. 4,4%), gdzie w przeszłości wygrywali Miguel Angel Lopez, Alejandro Valverde czy Daniel Martin. Liczący nieco ponad 12 kilometrów finałowy podjazd staje się znacznie łagodniejszy po minięciu półmetka, dlatego aby zrobić tam różnicę, trzeba zaatakować wcześnie, co nieźle wróży środowej rywalizacji.

Etap 4, 24 marca: La Seu d’Urgell > Boí Taüll (166,7 km)

Po niezbyt lubianym, ale często odgrzewanym klasyku czas na wielki powrót, czyli podjazd pod Boí Taüll (13,0 km, śr. 6,0%), gdzie w dość odległej już przeszłości wygrywali Claudio Chiappucci, Jose Maria Jimenez czy Aitor Garmendia. Nieregularne, finałowe wzniesienie liczy 13 kilometrów, jednak w rzeczywistości wspinaczka trwać będzie znacznie dłużej, bo od lotnego finiszu w El Pont de Suert na 136. kilometrze etapu. Tego dnia peleton pokona łącznie 166,7 kilometra i 3538 metrów przewyższenia.

Etap 5, 25 marca: La Pobla de Segur > Vilanova i la Geltrú (206,3 km)

Powrót peletonu 101. edycji Volta a Catalunya z gór na wybrzeże Morza Śródziemnego mocno zarysowuje się na profilu piątkowego etapu, gdzie tym razem dominują zjazdy. Tego dnia zawodnicy pokonają najdłuższy, bo liczący aż 206,3 kilometra dystans, a w położonej na zachód od Barcelony miejscowości Vilanova powinniśmy zobaczyć pojedynek sprinterów.

Etap 6, 26 marca: Salou > Cambrils (167,6 km)

Sobotni odcinek rozpocznie się i zakończy w dzielących między sobą te same plaże nadmorskich miejscowościach Salou i Cambrils, ale w międzyczasie wykona 167-kilometrową rundę po pagórkowatym katalońskim interiorze, gdzie zawodnicy pokonają 2817 metrów przewyższenia. Na papierze wygląda to na idealny dzień dla harcowników.

Etap 7, 27 marca: Barcelona > Barcelona (138,6 km)

Teoretycznie losy klasyfikacji generalnej 101. edycji Volta a Catalunya powinny zadecydować się wcześniej, ale tej imprezy nie da się wygrać, nie przetrwawszy roller coastera w postaci finałowej rundy po wzgórzach Barcelony. Szalone tempo, kapryśna pogoda i barwna jak gadzie łuski architektura miasta składają się na niedzielę, która jest jednym z najlepszych dni wyścigowych całego kalendarza.

Faworyci

Cały bukiet pagórkowatych etapów przy jednoczesnym braku jazdy indywidualnej na czas sprawia, że tym razem w rolach głównych zobaczyć możemy kolarzy nieco mniej wszechstronnych, ale za to dobrze odnajdujących się w szybko zmieniającej się sytuacji.

Nieco w kontrze do tego, co napisałam zdanie wcześniej, zacznę od składu INEOS Grenadiers, który najzwyczajniej jawi się jako siła, z którą nie sposób się nie liczyć. Na papierze liderem jest przeżywający swoją trzecią młodość, choć bardziej wszechstronny niż zorientowany Richie Porte, który wygrywał ten wyścig na podobnej trasie w 2015 roku. Do wybuchowego charakteru rywalizacji na katalońskich trasach bardziej pasuje ten drugi Richie, czyli Richard Carapaz, jednak początek sezonu był dla Ekwadorczyka jak dotąd niezakończoną serią chorób, kontuzji i innych niefortunnych wydarzeń, które odcisnęły piętno na jego formie. Nie można zapominać też o 21-letnim Carlosie Rodriguezie, który z całą pewnością będzie chciał pokazać się z jak najlepszej strony na krajowych szosach, nawet jeśli pomiędzy Katalonią i jego rodzinną Andaluzją nie ma wielkiej miłości. Imponujący skład brytyjskiej ekipy uzupełniają Michał Kwiatkowski, Luke Plapp, Pavel Sivakov i Jonathan Castroviejo.

Alejandro Valverde (Movistar) jest jedynym z uczestników wyścigu, który mógł w odległej przeszłości wspinać się na Boí Taüll, choć nie udało mi się tego potwierdzić. Pewne natomiast jest, że wygrywał zarówno na La Molinie, jak i w klasyfikacji generalnej Volta a Catalunya, a jej chaotyczny charakter nie będzie dla niego żadnym zaskoczeniem. 41-latek z Murcji kolejny raz zdumiewa swoją wiosenną dyspozycją, ale to już jego ostatnia runda po hiszpańskich etapówkach, dlatego można być pewnym, że spróbuje jeszcze powiększyć swój imponujący dorobek i pozostawić po sobie jak najlepsze wrażenie. W nadchodzącym tygodniu wspierać go będą między innymi Ivan Sosa, Jose Joaquin Rojas i Carlos Verona.

Na katalońskich szosach wygrywał też w przeszłości Nairo Quintana (Arkea-Samsic), który podobnie jak Valverde prezentował na początku sezonu znakomitą formę. Niewielkim cieniem kładzie się na niej niedawny Paryż-Nicea, jednak tamtejsza trasa od początku nie dawała mu wielkich nadziei na sukces, w przeciwieństwie do wyrastających ponad 2000 metrów nad poziom morza pirenejskich podjazdów. Nairo potrafi też skutecznie walczyć o pozycję i lubi rywalizować w zmiennych warunkach atmosferycznych, co wróży kolejny dobry tydzień dla 32-letniego Kolumbijczyka.

Świetną końcówkę w Paryż-Nicea zaliczył Simon Yates (BikeExchange-Jayco), co plasuje go na szczycie listy faworytów do odniesienia triumfu w klasyfikacji generalnej Volta a Catalunya, a w planie minimum zgarnięcia jednego czy dwóch etapowych zwycięstw. Do gustu Brytyjczykowi powinien przypaść zarówno wymagający dynamiki finisz na La Molinie, jak i finałowe rundy po Barcelonie, na których urwać można całkiem sporo cennych sekund.

Bez swoich pierwszoplanowych aktorów do rywalizacji w wyścigu przystępują ekipy UAE Team Emirates i Jumbo-Visma, co jest dobrą wiadomością, bo powinno pozwolić błyszczeć na katalońskich szosach innym kolarzom. Nie odmawiam Joao Almeidzie czy Tomowi Dumoulinowi szans na dobry wynik, ale nie jest to dla żadnego z nich idealna trasa, podczas gdy nieźle powinnin się na niej odnaleźć Sergio Higuita (Bora-hansgrohe), Michael Woods (Israel-Premier Tech), Ben O’Connor (AG2R Citroen), Jack Haig (Bahrain Victorious) i Giulio Ciccone (Trek-Segafredo).

Na sprinterskich etapach rywalizować będą Phil Bauhaus, Sonny Colbrelli (Bahrain Victorious), Juan Molano (UAE Team Emirates), Kaden Groves, Michael Matthews (BikeExchange-Jayco) i Hugo Hofstetter (Arkea-Samsic).

W wyścigu wystartuje trzech Polaków: Michał Kwiatkowski (INEOS Grenadiers), Cesare Benedetti (Bora-hansgrohe) i Łukasz Owsian (Arkea-Samsic).

 

Wyścig Volta a Catalunya 2022 rozgrywany będzie od 21 do 27 marca.

Wyścig będzie transmitowany na antenie Eurosportu 1 oraz dostępny w Playerze:

od poniedziałku do soboty od 15.15
w niedzielę od 12.30

guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments