fot. Trek - Segafredo

Były mistrz świata Mads Pedersen (Trek – Segafredo) triumfował w trzecim odcinku tegorocznej edycji wyścigu Paryż-Nicea. Koszulkę lidera utrzymał Francuz Christophe Laporte (Jumbo-Visma). 

Duńczyk na delikatnie wznoszącym się finiszu pokonał Bryana Coquarda (Cofidis) oraz Wouta van Aerta (Jumbo-Visma). Oto co o swoim sukcesie miał do powiedzenia sam zainteresowany:

Dobrze znaliśmy końcówkę, jeszcze przed etapem dogłębnie ją analizowaliśmy. Wczoraj mieliśmy sporo pecha, Alex Kirsch złapał gumę, a mi spadł łańcuch, to nas zmotywowało by dzisiaj zrobić swoje. Drużyna zrobiła świetną pracę i znacznie ułatwili mi drogę do tego zwycięstwa. Byłem idealnie rozprowadzony, wykończyłem to dobrym sprintem, to był udany dzień.

Za plecami Duńczyka doszło do upadku, w którym ucierpiał między innymi właściciel żółtej koszulki – Christophe Laporte. Francuz podzielił się z kibicami swoją perspektywą tej kraksy:

Nigdy nie jest przyjemnie upaść, ktoś przede mną się przewrócił i ja już nie miałem co zrobić. Najbardziej obite wydaje się być moje kolano, wygląda na to, że to nic poważnego, ale zobaczymy, jak będę się czuł jutro rano. Wiele drużyn chciało uczynić dzisiejszy etap wymagającym i z pewnością im się to udało. Daliśmy z siebie wszystko.

Mistrz Belgii także dodał swoją opinię na temat finiszu w jego wykonaniu:

Mads był dzisiaj imponujący, to bardzo silny kolarz i specjalista od tego typu końcówek. Zaczął finisz bardzo wcześnie, myślałem, że wyjdę mu z koła, ale nie byłem dzisiaj wystarczająco silny.

guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments