Jan Polanc
fot. UAE Team Emirates

Dość sensacyjną wygraną zakończyło się dzisiejsze Trofeo Laigueglia. Po triumf sięgnął Jan Polanc, choć po ataku pod Colla Micheri na kilkanaście kilometrów przed metą odpadł od czołówki. Na zwycięstwo wielki wpływ mieli jego koledzy z ekipy UAE Team Emirates.

Trofeo Laigueglia rozegrało się w tym roku na ponad 50km przed metą. Wówczas na czoło wysforowała się 21-osobowa grupa, w której byli kolarze z ledwie kilku ekip. Aż 6 z nich to byli zawodnicy UAE Team Emirates, które to szybko zaczęło wykorzystywać swoją przewagę liczebną. Po każdej selekcji proporcja reprezentantów drużyny z Bliskiego Wschodu do rywali była coraz bardziej korzystna dla tych pierwszych.

W finale próbowali ataków na przemian, acz plany pokrzyżować próbował im Lorenzo Rota. Włoch z Intermarché – Wanty – Gobert skasował m.in. atak Jana Polanca przeprowadzony na Colla Micheri (2km; 8.2%), około 10km przed metą. Słoweniec wówczas mocno przypłacił swoją szarżę i stracił kilkanaście sekund do czołowej trójki. Los chciał jednak, że dwójka jego kolegów jadąca z przodu spowalniała rywalizację, a on mógł do nich dojechać, minąć ich i samotnie przeciąć metę.

Czułem się dobrze przez cały wyścig, wiedzieliśmy, że Covi był najszybszy z naszych chłopaków, więc pracowaliśmy nad pomysłem doprowadzenia go w małej grupie. Zostałem za czołówką, ale trochę pociągnąłem za nimi na zjeździe i zobaczyłem, że hamują i patrzą na siebie w pierwszej grupie, więc zdecydowałem się na atak i wyszło dobrze. Chciałbym zadedykować to zwycięstwo mojej rodzinie. Jestem kolarzem, który nie wygrywa wielu wyścigów, ale kiedy masz szansę, to jest to wyjątkowe uczucie

— podsumował ściganie we Włoszech dzisiejszy triumfator Jan Polanc.

guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments