fot. Quick-Step Alpha Vinyl / Getty Sport

Kontynuujemy naszą nową serię – przyznawanie tytułu kolarza miesiąca według redakcji Naszosie.pl. Po Brandonie McNultym drugim wyróżnionym zawodnikiem został Fabio Jakobsen, a wszystko za sprawą jego fenomenalnych występów w kolejnych startach – luty skończył z pięcioma sukcesami.

Pierwszy wyścig World Tour w sezonie za nami, opening weekend również. Kolarze rywalizowali w wieku imprezach na Półwyspie Iberyjskim i we Francji. Tym samym wybór kolarza lutego według redakcji naszego serwisu nie był już tak prosty, ale czyż nie na tym polega magia tego typu plebiscytów? Naszosie.pl tworzy wiele osób, a każdy ma swoje obserwacje i przemyślenia, toteż poniżej znajdą Państwo po trzech kolarzy proponowanych przez poszczególne osoby wraz z krótkim opisem wyjaśniającym dane wybory. Rzecz jasna zapraszamy do polemiki w komentarzach!

Jakub Jarosz
1. Nairo Quintana
2. Fabio Jakobsen
3. Natnael Tesfatsion

Ktoś mądry zapytałby jakim wyczynem jest golić francuskie imprezy gdy obsada tam nie była wysoce zachwycająca, ale zwyczajnie styl jazdy Nairo Quintany podobał mi się w tym miesiącu najbardziej. Zresztą nie tylko jego – gdyby można było to zbiorowo wyróżniłbym cały Team Arkéa Samsic, bo imponowali na wszystkich frontach, od doświadczonych po młodych pokroju Kevina Vauquelina.

Druga pozycja to Fabio Jakobsen – 5 wygranych w miesiąc to genialny wyczyn. Holender nie tylko wrócił po wypadku, ale stał się istnym wirtuozem sprintu, a pociąg Quick-Stepu nie zawodzi. Zresztą nie tylko on – bardzo blisko mojego podium był Remco Evenepoel, ale w Walencji pokonał go Aleksandr Vlasov – ten z kolei nie zachwycił (aż tak bardzo) w UAE Tour, gdzie zajął „tylko” 4. miejsce.

Podium uzupełnia Natnael Tesfatsion – bo obiecałem sobie, że będę wyróżniał młodych, a nie umiem pominąć sympatycznego Erytrejczyka i jego loczków. Wygrał bardzo bliskie mi Tour du Rwanda, z którego chciałbym wyróżnić jeszcze trzech kolarzy – imponował mi Anatoliy Budyak, klasę potwierdził Henok Mulubrhan, a dużą karierę wróżę 18-letniemu Samuelowi Niyonkuru – to jego ataki na nagraniach z wyścigu wyglądały najmocniej, acz brakowało mu w jeździe doświadczenia i techniki. Zresztą jeśli coś przewidywać to niech tu padnie jeszcze nazwisko 19-letniego Igora Arriety – 7. kolarza O Gran Camiño.

Bartek Kozyra
1. Mark Padun
2. Fabio Jakobsen
3. Remco Evenepoel

Ukrainiec z całą pewnością nie był najlepszym kolarzem ostatnich 28 dni, jednak moim zdaniem był kolarzem najważniejszym. Oczywiście wszystko ze względu na wydarzenia, które mają aktualnie miejsce na Ukrainie. Muszę przyznać, że czułem spory niesmak, gdy w ubiegłym tygodniu wiadomości o haniebnych poczynaniach Władimira Putina przeplatały się z informacjami napływającymi z UAE Tour, gdzie bardzo aktywne i, co gorsza, skuteczne jeździła pewna ekipa, której nazwy nie powinno się wymawiać. 

Z tym większą satysfakcją odebrałem sukces Marka Paduna w Gran Camino. Oczywiście, wyścig dopiero debiutuje na kolarskiej mapie Europy, ranga (2.1) nie powala – taką samą ma choćby Tour du Rwanda, gdzie dwa dni wcześniej zwycięstwo etapowe odniósł inny Ukrainiec – Anatolij Budiak. Mimo wszystko pierwsze miejsce na etapie i trzecie miejsce w klasyfikacji generalnej wyścigu, w którym startowali tacy kolarze, jak Alejandro Valverde, Michael Woods czy Jakob Fuglsang ma swoją wymowę. Mam nadzieję, że sukces Paduna choć w minimalnym stopniu podniósł morale Ukraińców, a to jest przecież im teraz bardzo potrzebne.

Wiktoria Paduna była czymś na swój sposób wielkim i doniosłym, natomiast kolejne triumfy kolarzy Quick-Step Alpha Vinyl zdążyły już nam wszystkim spowszednieć. W ciągu 28 dni odnieśli… 11 zwycięstw i, co nie powinno nikogo dziwić, są pod tym względem bezkonkurencyjni. Blisko połowę tego dorobku osiągnął jeden człowiek – Fabio Jakobsen. Gdziekolwiek się nie pojawił – wygrywał.

Na swoją korzyść rozstrzygnął pięć spośród sześciu finiszów, w których uczestniczył, a przecież rywalizował w dość dobrze obsadzonych wyścigach. Ktoś mógłby powiedzieć, że mając taki pociąg, trudno nie wygrywać. Tyle że on triumfuje także wtedy, gdy finisz jest chaotyczny. Tak było choćby podczas ostatniego Kuurne-Bruksela-Kuurne, gdzie w końcówce nie miał przed sobą żadnego rozprowadzającego, a mimo to udało mu się wygrać. To niesamowite, że niecały rok po powrocie do ścigania Jakobsen jest prawdopodobnie lepszy niż przed feralnym upadkiem. Bardzo możliwe, że w tym momencie to on jest najszybszym sprinterem na świecie, choć oczywiście wyraźniejsze sądy będzie można wydawać dopiero w kolejnych miesiącach, gdy będą rozgrywane najważniejsze wyścigi w kalendarzu.

Na trzecim miejscu umieszczam Evenepoela, choć Belg nie do końca mnie do siebie przekonał. Wciąż nie uporał się ze swoimi problemami z jazdą po szutrze – w zeszłym roku stracił tam szansę na dobre miejsce w Giro d’Italia, a w lutym, na zwycięstwo w Volta a Valenciana. Mimo wszystko, trudno nie docenić udanego początku sezonu w jego wykonaniu – wspomniane już ściganie w Hiszpanii zakończył na 2. miejscu, później wygrał Volta ao Algarve. Trudno znaleźć kogoś, kto skuteczniej walczy w klasyfikacjach generalnych wyścigów tygodniowych.

Owszem, Nairo Quintana w świetnym stylu wygrał Tour des Alpes Maritimes et du Var oraz Tour de la Provence, ale jakoś nie mogę się przekonać do francuskich etapówek z początku sezonu, zwłaszcza że Kolumbijczyk pokonywał tam głównie będącego rzekomo bez formy Alaphilippe’a i zawodników młodego pokolenia, którzy nawet jeśli mają duży potencjał, to nie zdążyli go jeszcze w pełni wyeksponować. Tadej Pogacar wygrał UAE Tour – pierwszy worldtourowy wyścig tego sezonu, ale był to jak na razie jego jedyny start – w tym miesiącu mieliśmy tyle wyścigów, że starałem się unikać stawiania na takich zawodników (rzecz jasna, z jednym wyjątkiem).

Z tego samego względu w moim zestawieniu zabrakło także fruwającego giermka Pogacara – Rafała Majki, Jaspera Philipsena, a także zwycięzcy Omloop Het Nieuwsblad – Wouta Van Aerta. Każdy z tych zawodników pokazał, że jest na dobrej drodze do tego, by osiągnąć w tym sezonie znaczące sukcesy i pewnie w kolejnych miesiącach regularnie będzie zajmował czołowe miejsce w naszym małym plebiscycie.

Kacper Krawczyk
1. Fabio Jakobsen
2. Nairo Quintana
3. Annemiek van Vleuten

Zdominował sprinterskie pojedynki w lutym – wygrał aż pięć z nich, pokonując między innymi takich kolarzy, jak Caleb Ewan czy Tim Merlier. Właśnie z tego powodu na „kolarza miesiąca” wybrałem Fabio Jakobsena. Po jego jeździe nie widać, że jeszcze nie tak dawno walczył o życie – jego zachowanie w końcówce, umiejętność dostosowania się do różnych sytuacji, i niesamowita moc ogromnie mi imponują. Jestem przekonany, że nie jest to ostatni raz, kiedy w tym roku Fabio znajdzie się u mnie na najwyższym stopniu podium.

Co do swojego pierwszego wyboru byłem całkowicie przekonany i tak samo było z drugim miejscem – przyznałem je Nairo Quintanie, który zdominował etapowe ściganie na południu Francji, w pięknym stylu wygrywając Tour de la Provence i Tour des Alpes Maritimes et du Var. Nie bał się jeździć agresywnie i liczę na to, że w kolejnych wyścigach również zobaczymy takie oblicze Kolumbijczyka. Jeśli chodzi o trzecią pozycję, miałem spory dylemat. W walce o to jakże prestiżowe wyróżnienie do samego końca pozostawali Bryan Coquard, Filippo Ganna, Jasper Philipsen, Brandon McNulty, Remco Evenepoel i Tadej Pogacar, z którym mam spory problem – Słoweniec jest tak świetny i tak równy, że nie wiem, co musiałby osiągnąć, żeby zrobić na mnie tak duże wrażenie, jak choćby Nairo Quintana wygrywający dwie francuskie etapówki 2.1… Wydaje mi się, że wystarczyłoby, gdyby Słoweniec zrobił fikołka po zwycięstwie na Jebel Hafeet i wylądował telemarkiem. Tak, wtedy trafiłby na pierwsze miejsce.

Wracając: swój dylemat rozwiązałem poprzez wybór zawodniczki, której na tej liście nie było. W moich oczach na trzecie miejsce zasłużyła Annemiek van Vleuten, triumfatorka kobiecego Wyścigu Dookoła Walencji i Omloop Het Nieuwsblad, gdzie popisała się 600-metrowym (!) finiszem, w którym pokonała nie byle kogo, bo Demi Vollering.

Oskar Sasak
1. Fabio Jakobsen
2. Nairo Quintana
3. Tadej Pogačar

Fabio Jakobsen z wyścigu na wyścig udowadnia, że na jego formie sportowej nie znajdziemy już najmniejszego śladu strasznych kontuzji z minionych lat. Holender jest obecnie jednym z najszybszych sprinterów świata i rozpoczął sezon od 5 (!) wygranych, dodatkowo ponownie udowadniając swoją wartość w belgijskich klasykach, budzi podziw.

Drugi na mojej liście znajduje się Nairo Quintana. Doświadczony Kolumbijczyk triumfował w dwóch francuskich etapówkach, niby obsada nie była tak imponująca, ale styl w jakim Nairo pokonywał rywali nie mógł przejść bez echa. Nie mogę się już doczekać co zawodnik Team Arkéa Samsic pokaże nam podczas Paryż-Nicea!

Na trzeciej lokacie umieszczam zwycięzcę UAE Tour, pierwszego wyścigu etapowego rangi World Tour, czyli Tadeja Pogačara. Słoweniec dołożył do tego dwa skalpy etapowe na szczytach Jebel Hafeet oraz Jebel Jais, pokonując dwukrotnie po wyrównanej walce Adama Yatesa.

Arek Waluga
1. Fabio Jakobsen
2. Nairo Quintana
3. Annemiek van Vleuten

Dla mnie numerem jeden w lutym był Fabio Jakobsen. Pięć zwycięstw musiało zrobić wrażenie. Widać, że po powrocie Holender czuje się bardzo pewnie, a jego koledzy z ekipy wykonują świetną pracę. Choć w Kuurne tak naprawdę najbardziej w końcówce pomogli mu zawodnicy Trek – Segafredo.

Spore wrażenie zrobił na mnie Nairo Quintana, choć prawdę mówiąc niezbyt sympatyzuję z tym zawodnikiem. Jednak wygranie etapów i klasyfikacji generalnej Tour de la Provence oraz Tour des Alpes Maritimes et du Var nie mogło zostać niezauważone. Zaimponował mi zwłaszcza na Montagne de Lure, gdzie w ładnym stylu pokonał konkurentów.

Na trzecim miejscu Annemiek van Vleuten. Doświadczona Holenderka wygrała w pięknym stylu etap i klasyfikację generalną Setmana Valenciana-Volta Comunitat Valenciana Fémines. Ponadto w bardzo ciekawej rywalizacji w Omloop Het Nieuwsblad na samym finiszu pokonała swoją rodaczkę Demi Vollering. Wygląda na to, że po fatalnym upadku z ubiegłego sezonu nie ma już śladu i Annemiek da jeszcze swoim kibicom wiele powodów do radości.

Marta Wiśniewska
1. Fabio Jakobsen
2. Nairo Quintana
3. Marta Bastianelli

Według mnie niekwestionowanym kolarzem lutego jest Fabio Jakobsen. Nie od dzisiaj wiadomo, że dla sprintera najważniejsze są zwycięstwa, a Holender odniósł ich w lutym aż pięć. Wszystkie, zarówno w „etapówkach”, jak i w Kuurne-Bruksela-Kuurne, świadczą o znakomitej formie oraz pewności siebie. Sam zresztą powiedział podczas konferencji prasowej przed tzw. opening weekend, że nigdy wcześniej w swojej karierze nie czuł się tak dobrze – szybko się regeneruje, świetnie czuje się na rowerze i generuje dużą moc. Brawo!

Na drugim miejscu Nairo Quintana, bo Kolumbijczyk wygrał jak dotychczas wszystkie wyścigi, w których wystartował, czyli Tour de la Provence oraz Wyścig dookoła Alp Nadmorskich. Obie – jakże ważne dla drużyny Arkéa-Samsic – „etapówki” rozegrały się na górskich etapach, na których Quintana nie miał sobie równych. Oby przeniósł tę dyspozycję na bardziej prestiżowe wyścigi jak chociażby Paryż-Nicea.

Trzy zwycięstwa odniosła w lutym Włoszka Marta Bastianelli – wygrała Vuelta CV Feminas, etap w Valenciana oraz klasyk Omloop van het Hageland. 34-latka jest wyraźne zmotywowana faktem, że ściga się w ostatnim sezonie w swojej karierze. Chyba że… zdobędzie tytuł mistrzyni świata w Australii. Miło widzieć doświadczone zawodniczki na szczycie, podobnie jak Annemiek Van Vleuten, zwyciężczynię Omloop Het Nieuwsblad.

Tym samym kolarzem miesiąca zdaniem redakcji Naszosie.pl został wybrany Fabio Jakobsen. Drugie miejsce zajął Nairo Quintana, bohater z francuskich szos, a o dalsze miejsca walczyło wielu kolarzy – praktycznie każdy typował kogoś innego, a zatem wybory były niejednomyślne. Zgadzacie się z takim werdyktem?

guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments