fot. ASO

Wielkie toury zawdzięczają swój przydomek między innymi temu, że są po prostu najdłuższymi zawodowymi wyścigami w kalendarzu. Jak się jednak okazuje 3-tygodniowe imprezy kawałek po kawałku dążą do skracania długości poszczególnych odcinków. W sezonie 2022 tych przekraczających 200km będzie rekordowo mało.

Zgodnie z przepisami UCI maksymalna długość wielkiego touru w tym momencie to 3500km. Jak się jednak okazuje organizatorzy powoli przestają dążyć do wykorzystywania tego limitu, a nawet jeśli to robią, to odchodzą od najdłuższych etapów na rzecz wielu dość podobnej długości, acz jednak nieprzekraczających 200km. Jedną z ofiar tych limitów wydaje się być też liczba odcinków jazdy indywidualnej na czas, ale dziś nie o tym.

Z pewnością jednym z ważniejszych aspektów wyścigu trzytygodniowego jest odpowiednie rozkładanie sił i odporność na narastające zmęczenie. Zdaje się jednak, że w obliczu transmisji z całych etapów, poszukiwania coraz większych i cięższych podjazdów czy innych, nie przychodzących mi do głowy czynników, organizatorzy zaczynają odchodzić od przygotowywania dla kolarzy istnych kolarskich maratonów, które z pewnością były zupełnie innym doznaniem niż etapy krótsze o godzinę albo i dwie ciągłego pedałowania.

Jak przybliżył chyba najbardziej znany fiński użytkownik Twittera w tematyce kolarstwa, czyli ammattipyöräily, w zbliżającym się sezonie ujrzymy ledwie 5 etapów o długości 200km bądź dłuższych. Szybki przegląd pozwolił mi stwierdzić, że na 99,9% jest to rekord wszechczasów w tej kategorii – przez większość sprawdzanych przeze mnie lat pojedyncze wyścigi miały więcej tego typu odcinków niż wszystkie trzy wielkie toury w przyszłym roku razem wzięte.

Czy to dobrze, a może źle? Dla mnie jest to odcięcie pewnego elementu trzytygodniowego rzemiosła – być może ktoś potrafiłby taki 250-kilometrowy maraton przekuć w własny sukces, a ktoś inny nawet pomimo płaskiego dnia gdzieś w dalszym etapie wyścigu miałby kryzys po czymś takim? Są przecież w peletonie tacy kolarze jak Matej Mohorič – podczas tegorocznego Tour de France wygrał on 2 z 3 odcinków 200km+.

Na pocieszenie w ramach śmiesznej ciekawostki – miłośnicy najdłuższych etapów mogą śmiało śledzić nasz narodowy tour, czyli Tour de Pologne. Podczas edycji 2022 aż 4 spośród 6 etapów ze startu wspólnego przekroczy bowiem 200km, co być może ściągnie właśnie kolarzy lubujących się w tego typu odcinkach na nasze szosy.

guest
4 komentarzy
Najstarsze
Najnowsze
Inline Feedbacks
View all comments
Michal
Michal

65 km, 2xHC i mamy rzeź i emocje od startu do mety

Tymek
Tymek

Mnie to się podoba. Im mniej zanudzających etapów tym lepiej.
Spójrzmy prawdzie w oczy. Na 200+km etapach większość etapu to oglądanie jakiś anonimów z drugiej dywizji potem zwycięstwo jakiegoś sprintera albo górala.

Tomek
Tomek

Powód jest prosty- transmisja tv. Mało komu chce się oglądać kilka godzin etapu ponad 200km na którym niewiele się dzieje, a wynik rozstrzyga się na ostatnich 2 km. Telewizja się dostosowuje i woli pokazywać krótsze ale całe etapy na których kolarze walczą od startu do mety. Ludzie w dobie natłoku informacji coraz mniej czasu poświęcają na skupienie się tylko na jednym wydarzeniu. Musi być krótko i dynamicznie. Tendencja ta będzie coraz bardziej widoczna, za kilka lat będą etapy do 150km, gaz na całego od startu do mety.

Trynidada
Trynidada

i bardzo dobrze, więcej krótszych bardziej dynamicznych etapów