fot. Deceuninck-Quick-Step

Remco Evenepoel w rozmowie z belgijską gazetą La Derniere Heure podzielił się z kibicami swoimi przemyśleniami na temat sezonu 2021 w jego wykonaniu, a także minimalnie uchylił rąbka tajemnicy co do nadchodzącego, kolejnego roku. 

21-letni Belg na co dzień reprezentujący barwy drużyny Deceuninck – Quick Step ma za sobą sezon, w którym wygrał 8 zawodowych wyścigów (Tour of Denmark, Tour of Belgium czy Coppa Bernocchi), zdobył medale mistrzostw świata oraz Europy, lecz mimo to nie jest w pełni spełniony i szczęśliwy. Wciąż brakło tego wielkiego triumfu. Był to rok powrotu po bardzo ciężkiej kontuzji, której doznał podczas Il Lombardii w 2020, między innymi złamał wtedy miednicę. Remco pracował bardzo ciężko i jak sam mówi – wrócił już na poziom sprzed wypadku. Teraz chce wejść jeszcze wyżej.

Wróciłem na poziom najlepszych na świecie, ale nie jestem jeszcze tam gdzie chce być. Wszyscy w ekipie wiedzą, że mogę być jeszcze lepszy, po prostu trzeba trochę cierpliwości. Należy przepracować zimę bez zbędnych problemów – to podstawa. Nadal brakuje mi kilku kroków zanim będę w stanie rzucić wyzwanie Pogačarowi, Bernalowi, czy Rogličowi. Nie mówiąc nawet o pokonaniu ich. Mam nadzieję, że w przyszłym sezonie osiągnę dyspozycję, która mi to umożliwi.

-mówi Evenepoel

W maju bieżącego roku Remco zadebiutował w Wielkim Tourze, a konkretniej w Giro d’Italia. Ku zaskoczeniu wielu kibiców była to dla niego pierwsza impreza od czasu kontuzji. Chociaż wystartował bez rytmu wyścigowego pierwszy tydzień pokonał zaskakująco dobrze i trzymał się na drugiej lokacie w klasyfikacji generalnej. Problemy młodego Belga pojawiły się dopiero na 11. etapie, gdzie trasa zawierała kilkanaście kilometrów po szutrowej nawierzchni. Następnie w wysokich górach objawił się kolejny aspekt, w którym Evenepoel odstawał od światowej czołówki – zjazdy. Wyraźnie nie czuł się na nich komfortowo, ani nie pokonywał ich szybko. Być może kwestią tego był uraz po wcześniej wspomnianym wypadku na Wyścigu Spadających Liści. Nie wiemy jeszcze jak wygląda progres kolarza Deceuninck w tej dziedzinie, ponieważ po Giro nie jechał wyścigu, gdzie mógł się zmierzyć ze zjazdami o takiej skali trudności. Obecnie wybiera się on na upragnione wakacje:

Cieszę się, że jadę na wakacje. Potrzebuje tego i na pewno pomoże mi to fizycznie i mentalnie. Od kraksy w zasadzie nie odpoczywałem, ciągle dawałem z siebie wszystko aby wrócić. Dlatego tym bardziej jestem szczęśliwy, że wreszcie odreaguję.

Ekipa Patricka Lefevere nie podała jeszcze do informacji publicznej na którym z Wielkich Tourów zobaczymy w przyszłym sezonie Remco. Jedno jest pewne, nie ważne gdzie się stawi, uatrakcyjni przebieg tego wyścigu.

guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments