Eiking, Bernal, Roglic
fot. La Vuelta

3 odpuszczone ucieczki, 6 dni w koszulce lidera bohatera tej pierwszej – tak  można w skrócie podsumować 2. tydzień La Vuelta ciclista a España. Niespodziewanym liderem został Odd Christian Eiking i trzeba przyznać, że Norweg w pięknym stylu broni swojego czerwonego trykotu.

Za nami 15 z 21 etapów ostatniego wielkiego touru w sezonie 2021. Jeszcze tylko mistrzostwa Europy i świata, Lombardia, Roubaix i zaraz mamy po sezonie, więc trzeba się teraz rozkoszować tym co mamy, zwłaszcza, że La Vuelta daje nam całkiem ciekawe rozstrzygnięcia. Były legendarne pogonie, były też i polskie emocje na najwyższym poziomie – chyba ciężko być zawiedzionym hiszpańską imprezą?

Niespodziewany lider
O Oddzie Christianie Eikingu napisałem tuż po przejęciu przez niego czerwonej koszulki mały FELIETON. Nie sposób jednak nie zaczynać od niego podsumowania tygodnia, albowiem został on wielkim bohaterem tego okresu. Trzykrotnie meldował się w pierwszych dziesiątkach etapów, dzielnie reagował na miarę swoich sił na ataki rywali. Niesamowita jest także jego ekipa, albowiem kto mógł zakładać, że Intermarché – Wanty – Gobert Matériaux jest w stanie mniej więcej trzymać w ryzach peleton? Piękny sen trwa.

Primož Roglič miłosierny, Primož Roglič bezwzględny
W pierwszym tygodniu Słoweniec przyznał, że nieco odpuścił by nie minąć uciekającego Magnusa Corta w samej końcówce. W drugim tygodniu nie było już takiego oglądania się, a to jak genialnie potrafił on wykorzystać ściankę w Valdepeñas de Jaén zasługuje na owacje na stojąco. 31-latek pewnie kontroluje rywali, punktuje tam, gdzie można i nie traci sił. Może spokojnie czuć się cichym zwycięzcą drugiego tygodnia.

Sprint nie musi być nudny
Ależ to były końcówki w tym drugim tygodniu! Najpierw obejrzeliśmy iście epickie jak na kolarskie standardy rozprowadzenie Magnusa Corta Nielsena w Córdobie, gdzie udało mu się oszukać teoretycznie nieco szybszych rywali w końcówce, następnego dnia obejrzeliśmy jeszcze bardziej szaloną końcówkę w Villanueva de la Serena, gdzie triumfował Florian Sénéchal. Jeśli Fabio Jakobsen ma być zły po takich ciekawych sprinterskich etapach to oby humor mu nigdy nie dopisywał.

Team DSM znowu to robi
Rok temu podczas Tour de France byliśmy pełni podziwu wobec tego jak kolarze tej formacji ładnie wygrywali etapy. W tym roku długo nie było dla nich kolorowo, ale drugi etap Michaela Storera i triumf Romaina Bardeta z pewnością udobruchały włodarzy zespołu. Zostaje tylko mały niesmak, że Francuz przez kraksę nie dostał szansy sprawdzić się w klasyfikacji generalnej i na pocieszenie walczy „jedynie” o grochy.

Wout van Aert 2.0
Magnus Cort Nielsen po tej Vuelcie stał się dla mnie nierodzonym bratem bliźniakiem wspaniałego Belga. Już od jakiegoś czasu widać wielką transformację u Duńczyka, ale to co teraz czyni jest po prostu niewyobrażalne. Wygrywa na podjazdach, jest niebezpieczny w sprincie, a i na czas zaczął ostatnio jeździć lepiej niż kiedykolwiek. Kto wie co zrobi na zamykającej wyścig czasówce…

fot. Photo Gomez Sport

Polska górą
Ile to czasu czekaliśmy, by znów móc cieszyć się z wielkiego triumfu? Malkontenci pewnie powiedzą, że nieco za długo, ale prawda jest taka, że póki mamy kolarzy takiego kalibru jak Michał Kwiatkowski czy właśnie widoczny powyżej Rafał Majka to wygrane będą się trafiały. Raz częściej, raz rzadziej – to tylko sport, ale nie można ich nigdy skreślać, a ich dobytek sportowy jest dla polskiego kibica czymś, co powinno być doceniane. Ten rajd był cudowny, dzięki za emocje Rafał!

INEOS Grenadiers śpi?
Na wyścig zabrali wydawałoby się najmocniejszy skład w całej stawce, tymczasem liderzy brytyjskiej formacji nieco zawodzą. Richard Carapaz i Jhonatan Narváez są już w domach, Egan Bernal zdaje się jedynie minimalizować straty, bardzo nierówno jedzie Adam Yates. Po dwóch tygodniach chyba tylko nieliczni kibice (choć w tym wypadku nadal ja też) wierzą w to, że Kolumbijczyk może wygrać La Vueltę. Oby trzeci tydzień dał nam nieco więcej emocji w kontekście tej ekipy i jej walki o wygraną.

Stagnacja
W tych wszystkich pochwałach warto zauważyć jeden fakt – niektórym ten wyścig może się nie podobać. Winna temu jest swoista stagnacja jaka dotknęła klasyfikację generalną – w tej nie dzieje się praktycznie nic. Lepsi powoli nadrabiają, słabsi pomalutku tracą i tyle. Mówiąc brutalnie gdyby to nie Rafał Majka wczoraj uciekał to z pewnością byłby to jeden z nudniejszych etapów – niemal 90km stale utrzymujących się różnic i brak jakichkolwiek większych ataków idealnie podsumował drugi tydzień Vuelty.

guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments