Luis Ángel Maté
fot. Euskaltel - Euskadi

Luis Ángel Maté udzielił ekskluzywnego wywiadu Naszosie.pl

  • Luis Ángel Maté jest jednym z najbardziej doświadczonych, charyzmatycznych i szanowanych kolarzy w hiszpańskim (i nie tylko) peletonie. 
  • Od tego sezonu reprezentuje barwy odradzającej się legendarnej baskijskiej drużyny Euskaltel-Euskadi. Poprzednie 10 lat spędził we francuskim Cofidisie.
  • Z 37-latkiem z Malagi rozmawialiśmy podczas drugiego dnia odpoczynku za pośrednictwem internetowej video rozmowy. 
  • Opowiadał nam między innymi o powrocie la marea naranja na Vueltę, samej Vuelcie i… Tomaszu Marczyńskim.

Jesteś zadowolony z tego, jak do tej pory prezentuje się na Vuelcie twoja drużyna?

Tak. Byliśmy praktycznie we wszystkich ucieczkach, wszyscy są bardzo zaangażowani, wszystko funkcjonuje dobrze. Jeden za wszystkich, wszyscy za jednego. Naszym największym celem jest etapowe zwycięstwo.

A ty jak się czujesz?

Ja także jestem zadowolony ze swojej dyspozycji i czuję się dobrze. Nie mogę się już doczekać trzeciego tygodnia, zamierzam się nim cieszyć i każdego dnia dawać z siebie wszystko.

Twoja rola w drużynie Euskaltel-Euskadi to przede wszystkim dzielenie się doświadczeniem z młodymi kolarzami, ale czy na ten ostatni tydzień wyścigu masz także jakieś swoje osobiste cele?

W Galicji czekają nas dwa etapy skrojone pod uciekinierów i w tych dniach chciałbym się znaleźć w odjeździe.

To jest coś wyjątkowego ścigać się na Vuelcie w pomarańczowej koszulce drużyny Euskaltel-Euskadi? 

Tak, to jest coś bardzo wyjątkowego, ponieważ ta drużyna różni się od innych. Działa poprzez fundację [Fundación Euskadi], w związku z czym otrzymuje wielkie wsparcie od ludzi. Ponadto posiada ona bardzo bogatą historię, więc to, że wróciła na Vueltę po kilku latach nieobecności jest czymś wspaniałym. Spoczywa na nas odpowiedzialność, ale jednocześnie każdego dnia chcemy po prostu cieszyć się tym wyścigiem.

Lorenzo Fortunato z drużyny Eolo-Kometa wygrał etap na Giro d’Italia z metą na Monte Zoncolan. Myślisz, że wasza drużyna również ma szansę osiągnąć coś podobnego na tej Vuelcie? Także jest przecież młoda i tworzona głównie z myślą o przyszłości. 

Oczywiście, że jest to możliwe. Po to tutaj jedziemy i walczymy o to każdego dnia. Mamy dość dobry zespół, a zwycięstwo etapowe – tak, jak powiedziałem wcześniej – jest naszym głównym celem. Zostało nam sześć etapów, sześć szans, bo nie biorę pod uwagę jazdy na czas. Na każdym z nich będziemy się starali osiągnąć nasz cel.

Co sądzisz o nieco zmienionej trasie tegorocznej Vuelty? Jest więcej etapów płaskich, dystanse są dłuższe, są dwie czasówki, nowe podjazdy, powrót na Estremadurę…

Myślę, że trasa jest bardzo ciekawa, a zwłaszcza trzeci tydzień. Jest wiele ciężkich etapów, ale jednocześnie dłuższych niż miało to miejsce w poprzednich edycjach. Generalnie trasa bardzo mi się podoba, ponieważ jest zróżnicowana i może odpowiadać wielu kolarzom.

Jeszcze kilka lat temu Vuelta była najmniej wymagającym pod względem mentalnym wielkim tourem i stanowiła pole do popisu głównie dla Hiszpanów. Teraz jest prawie jak Tour de France, a obsada ulega coraz większemu umiędzynarodowieniu. Zgadzasz się z moimi obserwacjami? 

Vuelta bez wątpienia bardzo się w ostatnich latach zmieniła. Tak jak zmienił się świat. Mamy do czynienia z globalizacją, która wdarła się także do naszego wyścigu. Kiedyś to był wyścig niemal wyłącznie dla Hiszpanów, a teraz jest to impreza międzynarodowa, na której każdego dnia odbywa się wielka walka. Myślę, że jest to pozytywne, ponieważ zyskaliśmy więcej kibiców i mamy okazję lepiej promować nasz kraj.

Po roku przerwy na trasę wrócili kibice. Czy także z tego powodu jest to specjalna edycja? 

Uprawiamy ten sport dzięki publiczności i dla publiczności. Niestety w ubiegłym roku straciliśmy obecność ludzi przy trasie, a jest to przecież sól kolarstwa. W tym roku bardzo się cieszymy z powrotu publiczności i jesteśmy bardzo wdzięczni za doping, za różnego rodzaju wyrazy wsparcia. To prawda, że także z tego powodu jest to wyjątkowy wyścig.

Szesnasty etap tegorocznej Vuelty będzie twoim dwieście drugim w karierze w tym wyścigu. Imponująca liczba, która oznacza, że masz w nogach mnóstwo kilometrów i duże doświadczenie. Czym jest dla ciebie Vuelta a España? 

Ten wyścig znaczy dla mnie bardzo wiele. Gdy byłem dzieckiem oglądałem go w telewizji z dziadkiem i ojcem, a gdy przejeżdżał obok mojego domu, wychodziłem zobaczyć kolarzy „na żywo”. Natomiast kiedy zacząłem jeździć na rowerze, to marzyłem, żeby pewnego dnia w nim wystartować. Jako kolarzowi ten wyścig dał mi wszystko i nadal daje mi bardzo dużo. Dzięki niemu zwiedziłem wiele pięknych miejsc w Hiszpanii, ale także mogłem nauczyć czegoś o swoim kraju moich kolegów.

Poza spełnianiem obowiązków zawodowego kolarza robisz także kilka innych ciekawych rzeczy związanych z rowerem. Prowadzisz własny kanał na YouTube, odbywasz długie eskapady na gravelu, nie jest tobie obcy bikepacking. Opowiedz proszę o tym. 

Dla mnie kolarstwo jest czymś więcej niż tylko dyscypliną sportu. Wszystkie te rzeczy, które robię pozwalają mi cieszyć się jazdą na rowerze, która dała mi w życiu wszystko. Nie istnieje bowiem tylko profesjonalne kolarstwo szosowe, ale także inne formy tego sportu. Na przykład wyprawy bikepackingowe służą przede wszystkim mojej dobrej formie psychicznej. Kolarstwo bardzo się zmieniło – teraz bardzo ważne są waty, waga, prędkość, wyniki. Myślę, że wszyscy mamy trochę obsesję na punkcie nowinek technologicznych. To sprawia, że stresują nas nie tylko wyścigi, ale także treningi. Robiąc to wszystko, chcę trochę to wszystko przerwać, wrócić do korzeni, do tego, co robiłem jako młody chłopak. Brałem wtedy rower dla przyjemności i jechałem przed siebie. Bardzo mi to pomaga pod względem mentalnym. Gdy jadę potem na wyścig, to mam świeżą głowę.

Na zakończenie zapytam cię o Tomasza Marczyńskiego. Widziałam kiedyś w mediach społecznościowych, że razem trenowaliście. Znacie się? 

[Luis uśmiecha się] Tak, Tomasz jest moim dobrym kumplem. Tak, jak powiedziałaś – jest Polakiem, ale myślę, że w dużej mierze jest także Andaluzyjczykiem. Jesteśmy z tego samego pokolenia, a nasze drogi po raz pierwszy zeszły się we Włoszech, gdzie obaj zaczynaliśmy przygodę z kolarstwem. Tomasz ma znakomitą wytrzymałość fizyczną, potrafi świetnie jeździć w długich i ciężkich wyścigach. Wygrał dwa etapy na Vuelcie, ma bogate palmares, ale jest także niezłomnym pomocnikiem i ważnym ogniwem zespołu. Jest bardzo miły, pozytywny, ma w sobie dużo energii. Nie wiedziałem, że kończy karierę, ale jeśli tak, to życzę mu wszystkiego najlepszego. Bardzo bym chciał, żeby pozostał w kolarskim świecie, bo koniec końców jest to całe jego życie. Myślę, że może dać naszej dyscyplinie sportu bardzo wiele także wtedy, gdy nie będzie już zawodowym kolarzem.

Rozmawiała Marta Wiśniewska 

guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments