A.S.O. / Ashley Gruber - Jered Gruber

Zarówno ze względu na sytuację w poszczególnych klasyfikacjach, jak i stopniowe oddalanie się od Pirenejów, ostatnie trzy odcinki 108. edycji Tour de France malują się jako emocjonalne plateau. Niewiele też wskazuje, abyśmy byli w tym czasie w stanie uhonorować jego nowych bohaterów, dlatego cieszmy się wyścigiem, który najprawdopodobniej na długo zapadnie w pamięć. A może Wielka Pętla jeszcze raz nas zaskoczy?

W piątek przed kolarzami dystans aż 207 kilometrów, na których pokonają skromne w perspektywie minionych etapów 1241 metrów przewyższenia. Może się wydawać, że wyjeżdżając z Pirenejów niemal tego nie odczują, jednak fakt, że znaczna część tej wspinaczki dokona się bezpośrednio po wyjeździe z Mourenx, jest dla potencjalnych harcowników bardzo dobrą informacją.

Po walce na lotnej premii w Saint-Sever (54. kilometr) dziać się będzie niewiele, a sprawy nie urozmaici również krajobraz, na który złożą się głównie rozległe lasy departamentu Landy. 

Finisz w Libourne, choć zawiera przejazd przez most, jak na standardy tegorocznej Wielkiej Pętli wydaje się wyjątkowo nieskomplikowany.

Oto, co na temat 19. etapu 108. edycji Tour de France napisaliśmy przed rozpoczęciem wyścigu:

Etap 19, 16 lipca: Mourenx > Libourne (207 km)

Kolarze w tegorocznej edycji Tour de France więcej gór już nie zobaczą. 19. etap będzie płaski i, o ile nie wydarzy się tam nieprzewidywalnego, powinniśmy zobaczyć tu sprint z dużej grupy. Finisz tego odcinka jest chyba najmniej skomplikowany ze wszystkich w Wielkiej Pętli.

Pogoda

Słonecznie i ciepło, nawet do 28 stopni Celsjusza.

Faworyci

Na papierze oczywiście Deceuninck-Quick Step i Mark Cavendish z jego rekordowym pochodem. Jeśli dojdzie do sprintu z peletonu, trudno wyobrazić sobie inne rozstrzygnięcie, skoro Jasper Philipsen (Alpecin-Fenix) mimo wszelkich starań nie jest Timem Merlierem, Cees Bol (Team DSM) jest wyraźnie daleki od swojej optymalnej formy, Sonny Colbrelli (Bahrain-Victorious) nie jest już chyba nawet sprinterem, a reszta albo się wycofała, albo sprawdza się w bardziej urozmaiconym terenie.

Czy coś może pójść nie tak? Teoretycznie może, bo jeśli pozostałe drużyny solidarnie odmówią współpracy, kontrolowanie najpierw składu i liczebności odjazdu dnia, a następnie jego przewagi na pofałdowanej trasie o długości ponad 200 kilometrów będzie trudnym zadaniem nawet dla Tima Declercqa. A trzeba też brać pod uwagę zmęczenie związane z niedawnym holowaniem Cavendisha przez pirenejskie przełęcze. 

Nie jestem jednak pewna, czy tego typu solidarność jest możliwa, ponieważ do przemiany trudnego zadania w całkiem realistyczne wystarczy jeden Jasper Philipsen przekonujący Alpecin-Fenix, by dali mu jeszcze jedną szansę. Każdy z nas wie, że życie złudzeniami czasami bywa łatwiejsze. 

Tymi, którzy against all odds uwierzą dziś w swoje szanse (lub będą dalej napędzani słusznym czy niesłusznym gniewem) mogą jednak być Jasper Stuyven, Mads Pedersen (Trek-Segafredo), Brent Van Moer (Lotto Soudal), Dylan van Baarle (INEOS), Kasper Asgreen (Deceuninck-Quick Step), Nils Politt (Bora-hansgrohe), Magnus Cort Nielsen (EF Education-Nippo), Oliver Naesen (AG2R Citroen), Casper Pedersen (Team DSM), Christopher Juul-Jensen, Luka Mezgec (BikeExchange) czy Matej Mohoric (Bahrain-Victorious).

guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments