BikeExchange

Jeśli 104. edycja Giro d’Italia ma zostać rozstrzygnięta w górach, w sobotę przed uczestnikami wyścigu ostatnie trzy szanse na zmianę kolei losu. Trasa 20. etapu włoskiego wielkiego touru przypomni o nadchodzącym Tour de France, prowadząc przez olbrzymie alpejskie przełęcze, zielone hale i wyłożone idealnym asfaltem serpentyny, ale dzisiejsza stawka nie pozwoli na zasmakowanie tej idylli. Liczą się tylko etapowy triumf i maglia rosa.

Co do zasady, Giro d’Italia serwuje dwa typy podjazdów. Pierwszy to alpejskie giganty, jak ikoniczny Passo dello Stelvio czy Colle dell’Agnello, drugi zaś to te nieco mniej znane 10-kilometrowe szpikulce, jak w zasadzie wszystkie wzniesienia, które wieńczyły rywalizację rozegranych w tym tygodniu etapów. Wariantów pośrednich nie ma wiele, być może dlatego, że brak wyrazistości sam w sobie nie jest szczególnie włoski.

W ten podział idealnie wpisuje się zamykający górską fazę rywalizacji w 104. edycji Giro d’Italia odcinek, który bardzo sprawnie łączy alpejski majestat Passo San Bernardino z potencjalnie wybuchowym finałem na Alpe Motta. 

Trasa o długości 165 kilometrów rozpocznie się w pięknie położonej Verbanii, choć można być pewnym, że ta wizyta więcej ma wspólnego z Filippo Ganną niż lokalizacją w samym sercu Lago Maggiore. O bliskiej relacji miasta i otaczającego go jeziora bez wątpienia świadczy jego druga nazwa, czyli Lago Verbano. Jeśli więc otwierające rywalizację płaskie 50 kilometrów pozbawione będzie wielkich sportowych emocji, z pewnością nadrobi to walorami krajobrazowymi, wiodąc zachodnim brzegiem Maggiore i zahaczając między innymi o znane z lekcji historii Locarno.

Właściwa część rywalizacji rozpocznie się już po szwajcarskiej stronie granicy, gdzie peleton czeka wspinaczka na blisko 24-kilometrowy Passo San Bernardino (23,7 km, śr. 6,2%, max. 12%), który jak na przełęcz tego kalibru jest zaskakująco dużym wyzwaniem. Jak na pierwszy naprawdę dobry moment na uformowanie się podjazdu dnia, pojawia się on na trasie etapu dość późno, choć można mieć spore wątpliwości, czy którakolwiek z ekip będzie dziś chciała poświęcić swoje zasoby na ewentualną pogoń.

Drugim podjazdem dnia i punktem, w którym potencjalnie wiele się zadecyduje, będzie w sobotę Splügenpass (8,9 km, śr. 7,3%, max. 12%). Jest wystarczająco stromy, by na nim zaatakować i następuje po nim wystarczająco trudny technicznie, szybki zjazd, by ewentualną przewagę powiększyć. Ponadto 20 kilometrów dzielące jego szczyt od podnóża finałowego wzniesienia dnia to spory, ale spokojnie mieszczący się w granicach realistycznych wyzwań dystans. Jeśli ktoś (Simon Yates) zamierza nie tylko postraszyć trochę rywali czy powalczyć o etapowy triumf, ale postawić wszystko na jedną kartę w walce o różową koszulkę, powinien zaatakować właśnie tam.

Ostatnim podjazdem 104. edycji Giro d’Italia będzie Alpe Motta (7,3 km, śr. 7,6%, max. 13%), który podzielić można na względnie regularną wspinaczkę do ośrodka narciarskiego Madesimo, prawie płaski przejazd przez miasteczko i bardzo wąski, stromy odcinek prowadzący do wyciągu, na którym rozegra się wielki finał.

Oto, co na temat 20. etapu 104. edycji Giro d’Italia napisaliśmy przed rozpoczęciem wyścigu:

Etap 20, 29 maja: Verbania > Valle Spluga-Alpe Motta (164 km)

Jeśli o mnie chodzi, Giro d’Italia mogłoby podążać szlakiem wielkich północnowłoskich jezior każdego roku. Prawda jest jednak taka, że ta nagła fascynacja organizatorów imprezy Lago Maggiore jest w istocie ukłonem w kierunku Filippo Ganny, który pochodzi z goszczącej start przedostatniego etapu wyścigu Verbanii. Główną areną zdarzeń będą zaś tego dnia nie jeziora, a góry, w których dojdzie do decydującego starcia pomiędzy najlepszymi kolarzami 104. edycji włoskiego wielkiego touru. Na dystansie zaledwie 164 kilometrów pokonane zostaną trzy przełęcze, wszystkie w drugiej części trasy, a przewyższenie sięgnie 3867 metrów. Podczas krótkiej wizyty w Szwajcarii zawodnicy zmierzą się z imponującym Passo San Bernardo (23,7 km, śr. 6,2%, max. 12%) i Splugenpass (8,9 km, śr. 7,3%, max. 12%), a finał etapu rozegrany zostanie na sprzyjającym eksplozywnym kolarzom Alpe Motta (7,3 km, śr. 7,6%, max. 13%).

Pogoda

Od 24 stopni w Verbanii do 12 w Madesimo, uczestnicy wyścigu nie unikną dziś działania najbardziej podstawowych praw, zgodnie z którymi temperatura spada wraz ze wzrostem wysokości. Niebo nie będzie dziś tak przejrzyste, jak w ciągu ostatnich dwóch dni, ale pogoda w górach powinna być dziś lepsza niż nad Jeziorem Maggiore, a zatem rywalizacji znacznie nie utrudni.

Faworyci

Czy ucieczka ma dziś szanse? Przeczuwam, że tak, bo INEOS powinna przejechać dwa pierwsze podjazdy defensywnie, a ewentualny atak Simona Yatesa (BikeExchange) na różową koszulkę wbrew pozorom powinien pozwolić harcownikom po prostu robić swoje.

Czy Brytyjczyk rzeczywiście zaatakuje? Wydaje się, że musi chociaż spróbować wykorzystać formę zbudowaną na ostatni tydzień Giro d’Italia, a dwa finałowe podjazdy na papierze umożliwiają zredukowanie przewagi, jaką ma nad nim Egan Bernal (INEOS). Jednocześnie nie można zapominać, jak płochym zwierzęciem jest dyspozycja dnia i że o taktyce decydują również ruchy na bieżąco podejmowane przez rywali. Jeśli Yates zaatakuje na Alpe Motta, będzie faworytem do odniesienia kolejnego etapowego zwycięstwa. Jeśli spróbuje to zrobić wcześniej, najprawdopodobniej zobaczymy dziś dwa równoległe toczone pojedynki o etap i różową koszulkę.

Forma Bernala budzi obecnie pewne wątpliwości, bo etap stabilizacji Kolumbijczyk ma już najwyraźniej za sobą, a wskazówka może się danego dnia wychylić w dowolnym kierunku. Jednocześnie nie można zapominać, że 24-latek znajdzie się dziś w preferowanym przez siebie terenie i będzie miał wsparcie najsilniejszej drużyny, z której fenomenalnie dysponowany Daniel Martinez najprawdopodobniej zostanie z nim do samego końca.

Spośród wysoko sklasyfikowanych zawodników, etapowy triumf będzie dziś na celowniku Joao Almeidy (Deceuninck-Quick Step), którego ekipa zaledwie dzień przed zakończeniem pierwszego wielkiego touru sezonu pozostaje z pustymi rękami, podczas gdy Damiano Caruso (Bahrain-Victorious) będzie starał się zminimalizować straty przed przemawiającą na jego korzyść czasówką.

W ucieczce dnia, już po raz ostatni, spodziewamy się natomiast zobaczyć George’a Bennetta, Koena Bouwmana (Jumbo-Visma), Bauke Mollemę (Trek-Segafredo), Antonio Pedrero (Movistar), Davide Formolo, Diego Ulissiego, Alessandro Coviego (UAE-Team Emirates), Jana Hirta (Intermarche-Wanty-Gobert), Attilę Valtera (Groupama-FDJ) czy Geoffreya Boucharda (AG2R Citroen).

 

Giro d’Italia 2021: zapowiedź całego wyścigu

Giro d’Italia 2021: plan transmisji telewizyjnych

Giro d’Italia 2021: lista startowa

guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments