Na tym etapie liczy się tylko jeden podjazd, ale kiedy mowa o TYM podjeździe, sympatykom kolarstwa do szczęścia nie trzeba nic więcej. Już dziś mityczny i zatrważający Monte Zoncolan przypomni, że nie posiada czegoś takiego jak “łatwiejsza strona”, a dla pretendentów do tytułu w 104. edycji Giro d’Italia walka na jego nieprawdopodobnie stromych zboczach otworzy zupełnie nową fazę rywalizacji.

Ekspresowy przejazd przez Nizinę Padańską sprawił, że włoski wielki tour powrócił na północ, obierając za swój kolejny cel urokliwe i ciche Friuli. O ile jednak ten region, podobnie jak stanowiące dziś docelową destynację peletonu Giro d’Italia Alpy Karnickie ciągle należą do relatywnie niepoznanych krain, wyjątek stanowi Monte Zoncolan, automatycznie czyniący sobotni odcinek jednym z największych blockbusterów.

Czy Zoncolan jest kolarskim odpowiednikiem zdobywania K2 bez tlenu? Najprawdopodobniej nie, ale wzbudza dokładnie tyle samo emocji, a nawet najwięksi sceptycy zmuszeni są włączać go do trójki najtrudniejszych podjazdów w Italii. Chociaż na trasach Giro pojawiał się dotąd tylko sześciokrotnie, zwycięstwa Simoniego, Basso, Antona, Rogersa i Froome’a dowodzą, że taki wyczyn wymaga bycia legendą, ultrawspinaczem lub wyjątkowo twardym gościem.

Jednocześnie Monte Zoncolan nie otacza aura tajemnicy, nie ma na nim miejsca na intrygi, zasadzki i zagrania taktyczne. To po prostu piekielnie stroma góra, na której każdy z kolarzy w pewnym momencie będzie sam, z własnymi słabościami, własną formą dnia lub jej brakiem. Dziś pokonywany będzie od Sutrio, czyli hipotetycznie nieco łatwiejszej strony, która dotychczas wykorzystana była we włoskim wielkim tourze tylko raz, podczas debiutu tego wzniesienia w roku 2003. Osobiście jednak nie byłabym skłonna podzielić się tą oceną z uczestnikami Giro, kiedy ci będą mierzyć się z nachyleniem o wartości 27%. Po prostu nie.

Przewyższenie na trasie sobotniego etapu wyniesie 3532 metry, bo chociaż na dystansie 205 kilometrów nie zabraknie poprzedzających finałową wspinaczkę podjazdów, należą one do tych z kategorii bez wpływu na ostateczny wynik rywalizacji. Zazwyczaj nie da się wjechać w wyższe góry bez pokonania kilku niższych. Jeśli zaś uważacie, że mogłoby być jeszcze trudniej, zapraszam do sekcji pogoda.

Oto, co na temat 14. etapu 104. edycji Giro d’Italia napisaliśmy przed rozpoczęciem wyścigu:

Etap 14, 22 maja: Cittadella > Monte Zoncolan (205 km)

Na sobotę przypada jeden z tych odcinków, w których liczy się wyłącznie ostatni podjazd. Nikt jednak nie ma o to pretensji, kiedy tym podjazdem jest ikoniczny Monte Zoncolan (14,1 km, śr. 8,5%, max. 27%), nawet jeśli będzie on pokonywany od nieco łatwiejszej strony. Zazwyczaj to ostatni tydzień rozgrywania Giro d’Italia przewraca klasyfikację generalną do góry nogami, ale w przypadku 104. edycji imprezy początkiem tych przetasowań może się okazać właśnie 14. etap wyścigu, bo wspinaczka na piekielnie strome ściany finałowego podjazdu wymaga kombinacji formy i unikalnych predyspozycji, które dotąd nie były jeszcze w użyciu.

Pogoda

Będzie fatalna, po włosku fatale. Wszystko za sprawą bardzo obfitego deszczu, prawdopodobieństwo pojawienia się którego prognozy w piątek wieczorem oceniały na 92-94%. Wydaje się dość oczywiste, że lejąca się z nieba woda nie uczyni ani pokonywania tak stromego wzniesienia łatwiejszym, ani poprzedzającej go 190-kilometrowej przejażdżki przyjemną.

Faworyci

Stawianie przeciwko ucieczce w 104. edycji Giro d’Italia jest jak igranie z ogniem, ale to nie będzie dzień harcowników. Stawianie przeciwko tak dysponowanemu Eganowi Bernalowi (Team INEOS) byłoby bowiem jeszcze mniej rozsądne.

Młody lider brytyjskiej ekipy jest obecnie w rewelacyjnej formie, jak większość swoich rodaków posiada umiejętność wspinania się po stromiznach, a perspektywa powiększenia swojej przewagi nad najbliższymi rywalami z pewnością będzie dodatkowym bodźcem. Nie można też zapominać, że ewentualny triumf na Zoncolanie to złoty bilet do kolarskiej galerii sław, choć nie jestem przekonana, czy skromny 24-latek w ogóle potrafi postrzegać świat w takich kategoriach.

Na szczęście jest kilku zawodników, którzy powinni podjąć próbę dotrzymania kroku liderowi Giro d’Italia, a wyzwanie rzucane przez finałowy podjazd na papierze nie wykracza poza ich możliwości. Należą do nich Aleksander Vlasov (Astana-Premier Tech), Hugh Carthy (EF Education-Nippo), Emanuel Buchmann (Bora-hansgrohe) i Simon Yates (BikeExchange). Ten ostatni pod warunkiem, że faktycznie oszczędza formę na ostatni tydzień, a nie dopiero jej szuka.

 

Giro d’Italia 2021: zapowiedź całego wyścigu

Giro d’Italia 2021: plan transmisji telewizyjnych

Giro d’Italia 2021: lista startowa

Poprzedni artykułMatej Mohoric: „Kask uratował mi życie”
Następny artykułGiro d’Italia 2021: Dylan Groenewegen i David Dekker wycofują się z rywalizacji
Z wykształcenia geograf i klimatolog. Przed dołączeniem do zespołu naszosie.pl związana była z CyclingQuotes, gdzie nabawiła się duńskiego akcentu. Kocha Pink Floydów, szare skandynawskie poranki i swoje boksery. Na Twitterze jest znacznie zabawniejsza. Ulubione wyścigi: Ronde van Vlaanderen i Giro d’Italia.
Subscribe
Powiadom o
guest
3 komentarzy
Najstarsze
Najnowsze
Inline Feedbacks
View all comments
Jacek
Jacek

Pani Olu, stanowczo żądam pisania przez Panią zapowiedzi do wszystkich etapów Giro, bez wyjątków (których jakość z grzeczności pominę milczeniem)!

Jacek
Jacek

@Aleksandra Górska Górska
Pani Olu, bardzo dziękuję za odpowiedź i zawarte w niej miłe słowa. Przepraszam, że odpisuję z opóźnieniem, ale również dotknęły mnie pewne „wyższe” sprawy, a nie chciałem odpisać byle jak.
Znając (tak mi się przynajmniej wydaje) Pani poczucie humoru jestem pewien, że to moje „stanowcze żądanie” odebrała Pani zgodnie z moją intencją, czyli z przymrużeniem oka. Ta forma miała jednocześnie podkreślić mój wielki szacunek do tego, co Pani pisze o kolarstwie. Oczywiście rozumiem to, że są w życiu ważniejsze rzeczy, niż praca, nawet, jeśli ta praca polega na dawaniu ludziom mnóstwa przyjemności na najwyższym poziomie 🙂 .

Dziękuję również za tę cenną uwagę dotyczącą młodszych kolegów – ma Pani całkowitą rację w tej kwestii, a rzeczywiście nie spojrzałem na to w ten sposób. Przekazała to Pani – jak zwykle dla siebie – wyraziście, bardzo kulturalnie i dowcipnie 🙂 Z przyjemnością przyjmuję sugestię. Tu mógłbym jednak dodać co nieco, ale – kierując się właśnie tą sugestią – nie chcę tego robić na forum, a wolałbym na privie.

Proszę mi wierzyć, w tym morzu nijakości, jakie nas zalewa z wszystkich stron (myślę tu nie tylko o kolarstwie), Pani teksty są jedną z niewielu wysp klasy, inteligencji i dowcipu, a ich czytanie jest dla mnie wielką przyjemnością. Do tego dochodzi ogromna wiedza o kolarstwie. Oby ci młodsi koledzy czy koleżanki korzystali z tego jak najwięcej.