fot. Giro d'Italia

Drugiego dnia rozgrywania 104. edycji Giro d’Italia peleton przetnie Piemont w poprzek, a najszybsi uczestnicy wyścigu zmierzą się na technicznym finiszu w Novarze. Ozdobą tego etapu będą widoki wyrastających z płaskiej jak stół Niziny Padańskiej Alp, bezgłośnie zapowiadające pasjonujące batalie nadchodzących tygodni.

Pierwszy z dedykowanych sprinterom odcinków wielkich tourów to okazja, którą zainteresowane tego typu rozwiązaniem ekipy niezwykle rzadko wypuszczają z rąk, a wytyczona na niedzielę trasa nie zapewnia potencjalnym uciekinierom ani miejsca, ani czasu na zbudowanie dającej jakiekolwiek nadzieje przewagi. Na finiszu w Novarze najszybsi uczestnicy Giro d’Italia po raz pierwszy spróbują więc ustalić między sobą nietrwałą hierarchię i rozdzielić łupy do klasyfikacji punktowej, w obliczu faktu, że szanse na różową koszulką odjechały wczoraj wraz z niesamowitym Filippo Ganną.

Dodatkową, choć bardzo skromną atrakcją tego dnia będzie premia górska 4. kategorii na półmetku trasy, która pozwoli wyróżnić pierwszego, ekhm, króla gór.

Oto, co na temat 2. etapu 104. edycji Giro d’Italia napisaliśmy przed rozpoczęciem wyścigu:

Etap 2, 9 maja: Stupinigi > Novara (179 km)

Pierwszy z odcinków dedykowanych najszybszym zawodnikom peletonu. Nie będzie on z nich ani najdłuższy, ani najbardziej płaski, ale z dużą dozą prawdopodobieństwa można zakładać, że wszyscy sprinterzy przystąpią do niego diabelnie zmotywowani, a pociągi rozprowadzające (jeszcze) z pełnym uzębieniem, co czyni go niemożliwą do przepuszczenia okazją. Niedzielną podróż przez Nizinę Padańską urozmaicą jedynie symboliczne wzniesienia (będzie jedna premia 4. kategorii w okolicy Montechiaro d’Asti), ale warto zwrócić uwagę na dwa ciasne nawroty bezpośrednio poprzedzające finisz w Novarze – pozycja na drugim z nich może zadecydować o etapowym sukcesie lub porażce.

Pogoda

Podobnie jak w sobotę, również dziś aura w Piemoncie przyjaźnie potraktuje rywalizujących na trasach 104. edycji Giro d’Italia kolarzy, oferując sporo słońca (do 22 stopni Celsjusza), bardzo delikatne podmuchy wiatru (do 10 km/h) i jedynie iluzoryczne szanse na pojawienie się opadów.

Faworyci

W Giro d’Italia nic nie jest pewne, ale byłoby ogromnym zaskoczeniem, gdyby dzisiejszy etap zakończył się inaczej niż sprintem z peletonu. Ranking najszybszych zawodników 104. edycji włoskiego wielkiego touru dopiero zacznie powstawać na naszych oczach, ale zarówno ze względu na charakter niedzielnego finiszu, formę prezentowaną w ostatnich tygodniach, jak i potwierdzony wynikami w dłuższej perspektywie potencjał, można ich uszeregować już teraz.

Caleb Ewan (Lotto Soudal) wspinający się na Poggio żwawiej niż większość zawodników peletonu to obrazek, który wyryje się w naszej pamięci na długo, ale w kontekście zaprezentowanej tam formy, wyniki uzyskane przez niego tej wiosny prezentują się dość blado. Po zwycięstwie na ostatnim etapie UAE Tour, niewielki Australijczyk zmuszony był zadowalać się drugimi i trzecimi miejscami, a podczas niedawnego Volta a la Comunitat Valenciana grał nawet nieco poniżej swojej własnej ligi. Co nawet bardziej istotne, Ewan zazwyczaj potrzebuje kilku dni na wdrożenie się w dany wyścig i delikatnie rzecz ujmując, nie jest królem otwarć. Ciągle, stanie na starcie 2. etapu Giro d’Italia jako na papierze najszybszy ze sprinterów i na czele najbardziej doświadczonego z pociągów, co zmusza go do dźwigania roli faworyta.

Za jego najpoważniejszego rywala w walce o etapowy triumf uznajemy Tima Merliera (Alpecin-Finix), który w opozycji do Australijczyka nie ma ani doświadczenia w rywalizowaniu na poziomie wielkich tourów, ani wsparcia dobrze ogranego pociągu rozprowadzającego, ale musi być na fali po wiośnie własnego życia. 28-letni Belg to bardzo późno dojrzewający kwiat, a końcówka etapu z metą w Novarze należy do tych tricky, więc zachęcam do obserwowania, czy podoła temu wyzwaniu.

Szybkość, doświadczenie, ale też najwięcej znaków zapytania wniesie do dzisiejszego finiszu obecność Dylana Groenewegena (Jumbo-Visma), który powalczy o etapowy triumf po raz pierwszy od ubiegłorocznej kraksy w Katowicach. O jego formę fizyczną na tak niewymagającym odcinku nie należy się obawiać, ale czy 27-letni Holender już dziś będzie w stanie wykazać się wystarczającą pewnością siebie, by walczyć ramię w ramię z zawodnikami pokroju Caleba Ewana i Petera Sagana na szybkiej końcówce? Czy będzie potrafił zaufać własnemu instynktowi? W powrocie wesprze go wykazujący bardzo duży potencjał, ale niezgrany jako jednostka pociąg z Edoardo Affinim i Davidem Dekkerem, dlatego najprawdopodobniej okaże się, że będą potrzebować kilku prób na dopracowanie decydujących o zwycięstwie lub porażce detali.

Trudno przemilczeć też obecność Petera Sagana (Bora-hansgrohe), którego dla odmiany wesprze bardzo skromny ilościowo, ale za to pełen jakości pociąg z Maciejem Bodnarem i Danielem Ossem. To i tak dużo więcej, niż Słowak potrzebował w swoich najlepszych czasach. Walka 31-latka o triumf w klasyfikacji punktowej bez dwóch zdań stanie się jednym z głównych wątków tegorocznego Giro d’Italia, dlatego wysokie lokaty na etapach jak ten dzisiejszy to konieczność, ale czy będzie on w stanie walczyć na finiszach o zwycięstwa z młodszymi i na papierze nieco szybszymi sprinterami? Wyniki uzyskiwane przez niego w tym sezonie świadczą o tym, że w Saganie tli się jeszcze nieco dawnego żaru, ale kluczem do sukcesu w jego przypadku wydaje się wykorzystanie tych końcówek, na których doświadczenie, spryt i dobry timing warte będą więcej niż czysta prędkość.

W walce o etapowe zwycięstwo mogą się dziś również liczyć Elia Viviani (Cofidis), Fernando Gaviria (UAE Team Emirates), Giacomo Nizzolo (Qhubeka ASSOS) i Matteo Moschetti (Trek-Segafredo).

 

Giro d’Italia 2021: zapowiedź całego wyścigu

Giro d’Italia 2021: plan transmisji telewizyjnych

Giro d’Italia 2021: lista startowa

guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments