fot. Marek Bala / Naszosie.pl

Dziś w Świątyni Opatrzności Bożej w Warszawie odbyła się ceremonia pożegnalna Ryszarda Szurkowskiego. Wzięło w niej udział wiele osób ze środowiska kolarskiego – między innymi Czesław Lang, Dariusz Banaszek, Tadeusz Mytnik, Krzysztof Golwiej, Wacław Skarul, Andrzej Supron, Wojciech Walkiewicz i wielu byłych zawodników. Dodatkowo w Świątyni Opatrzności Bożej pojawili się: Minister Kultury, Dziedzictwa Narodowego i Sportu – Piotr Gliński i prezes PKOL-u, Andrzej Kraśnicki.

Na początku uroczystości Ryszard Szurkowski został pośmiertnie odznaczony Krzyżem Wielkim Orderu Odrodzenia Polski, który został przekazany jego żony order na ręce żony Ryszarda Szurkowskiego – Iwony Arkuszewskiej-Szurkowskiej – przekazał minister Adam Kwiatkowski.

Kolejnym ważnym wydarzeniem podczas ceremonii pożegnalnej było wzruszające kazanie podczas którego krótko podsumowano jego karierę, lecz bardziej skupiono się na tym, jakim był człowiekiem.

– Moglibyśmy wymieniać całe pasmo, całe listy jego sukcesów, którymi sprawiał radość milionom ludzi. (…) Ja chciałem zauważyć i podkreślić jego piękną cechę, o którą dzisiaj coraz trudniej. Ryszard Szurkowski, dziś już niestety Świętej Pamięci, wielkiego formatu mistrz kolarski, trener, wychowawca, idol wielu mistrzów kolarstwa, z którym mieliśmy zaszczyt się poznać, może nawet przyjaźnić. On nie był dzisiejszym celebrytą. Był to zwyczajny człowiek. Był zwyczajnym przyjacielem, kolegą, po prostu dobrym człowiekiem

– mówił Kapelan Kolarstwa Polskiego – Zbigniew Kuras – który wygłaszał kazanie.

Podczas homilii doszło też do wzruszającej sytuacji. Jednemu z uczestników uroczystości zadzwonił telefon, którego dzwonkiem był sygnał Wyścigu Pokoju.

Po zakończeniu mszy świętej osoby ze świata sportu i kolarstwa pożegnały Ryszarda Szurkowskiego.

– Z głębokim żalem przyjęliśmy wszyscy informacje o śmierci Pana Ryszarda Szurkowskiego. Żegnamy dziś legendę polskiego kolarstwa, wybitnego sportowca i wielkiego, pięknego człowieka. Ryszard Szurkowski był talentem na skalę światową, ale też mądrym sportowcem, który ten talent potrafił poprzeć ciężką pracą.

Na jego legendzie wychowały się miliony Polaków. Niósł rodakom radość w smutnych i szarych czasach PRL-u. Był człowiekiem pasji reprezentującym nasz kraj na największych światowych imprezach. Setki tysięcy Polaków stawały na trasie Wyścigu Pokoju po to, aby zobaczyć swojego idola. Ulice pustoszały, gdy cała Polska siadała przed telewizorami i przy radioodbiornikach by śledzić kolejne zwycięstwa niedościgłego mistrza i jego kolegów. On przepięknie się odpłacał, regularnie sięgając po medale i trofea.

Mistrz świata, dwukrotny srebrny medalista olimpijski i czterokrotny zwycięzca Wyścigu Pokoju od początku sportowej kariery, aż do ostatnich dni życia kojarzył nam się z zaciętą walką, zadziornością, niezłomnym charakterem, oddaniem i wielką pasją. Jego działalność, zasługi i miłość do kolarstwa, jaką okazywał na każdym kroku pozostaną w naszych sercach, jako wzór do naśladowania.

Odejście jednego z najwybitniejszych kolarzy w historii Polski, ale chyba i świata, to dotkliwa i bolesna strata dla całego środowiska i dla miłośników sportu. Ale mogę chyba powiedzieć w imieniu nas wszystkich, że wielka strata dla całej Polski. Swoją wiedzą i doświadczeniem Ryszard Szurkowski chętnie dzielił się z innymi. Po zakończeniu kariery z powodzeniem prowadził kadrę narodową, wychowując i otaczając opieką kolejnych sportowych mistrzów. Jego podopieczni odnosili indywidualne i drużynowe sukcesy.

Wielkie osiągnięcia Ryszarda Szurkowskiego sprawiły, że wielokrotnie był odznaczany przez władze państwowe. Otrzymał Krzyż Kawalerski Odrodzenia Polski, Krzyż Oficerski, Krzyż Komandorski, a następnie Krzyż Komandorski z Gwiazdą. A dziś pośmiertnie Krzyż Wielki Orderu Odrodzenia Polski. Był także siedmiokrotnie odznaczany złotym medalem za wybitne osiągnięcia sportowe.

Żadna z nagród nie może, jednak w pełni oddać jego zasług dla polskiego kolarstwa. Pamięć o czynach i osiągnięciach Ryszarda Szurkowskiego nie ulegnie zatarciu. W imieniu polskiego rządu, premiera Mateusza Morawieckiego oraz szczególnie Ministerstwa Sportu składam rodzinie i bliskim Ryszarda Szurkowskiego wyrazy najgłębszego współczucia. Proszę o modlitwę i pamięć. Cześć jego pamięci.

– powiedział Wiceprezes Rady Ministrów, Minister Kultury, Dziedzictwa Narodowego i Sportu, Piotr Gliński.

– W poniedziałek rankiem dotarła do nas smutna wiadomość – zmarł Ryszard Szurkowski, człowiek, którego znał cały świat. Swymi dokonaniami sportowymi rozsławił nasz kraj po całym globie. Zaraził kolarstwem i sportem miliony ludzi. Jego wybitny talent, ciężka praca, a przy tym strategia, taktyka, zmysł, wspaniała intuicja, promieniowały na całą reprezentację i cały polski peleton. Kiedy odwiedziliśmy Ryszarda wraz z Kajetanem Broniewskim w dniu jego urodzin, widzieliśmy na jego twarzy wielką radość i wzruszenie. Rozmawialiśmy o planach na ten rok, o Igrzyskach Olimpijskich i kondycji polskiego kolarstwa, która mu tak bardzo leżała na sercu. W swoim domu urządził miejsce do dalszej rehabilitacji. Tak się cieszył z tego miejsca, pokazywał nam, gdzie będzie ćwiczył.

Zawsze, kiedy go odwiedzaliśmy, chwalił się postępami w powrocie do sprawności. Podkreślał za każdym razem, ile pracy i wysiłku kosztuje go każdy dzień. Porównywał ten wysiłek do czasu, kiedy był u szczytu sławy. Cytuję: «Wtedy jak trenowaliśmy, w porów do tego, co robię teraz, to był mały pikuś». Mimo to, nie załamywał się. Z wielką nadzieją wierzył, że wróci do sprawności. Podkreślał twierdzenie, którego nas uczył i przypominał nam ukochany trener, Henryk Łasak: «dopóki walczysz, jesteś zwycięzcą». Niech młodsi sportowcy czerpią wzór z Ryszarda Szurkowskiego. Drogi przyjacielu, Ryszardzie, żegna Cię cała rodzina polskich olimpijek i olimpijczyków. Niech dobry Bóg ma Cię w opiece, odpoczywaj w pokoju

– mówił prezes Towarzystwa Olimpijczyków Polskich, Mieczysław Nowicki.

– Żegnamy Ryszarda Szurkowskiego – najwybitniejszego kolarza XX wieku, jednego z najwybitniejszych sportowców minionego wieku. Wspaniałego trenera, wspaniałego działacza sportowego. Żegnamy osobę, która utożsamiała i utożsamia te wszystkie wartości charakterystyczne dla ruchu olimpijskiego: szacunek, przyjaźń, doskonałość, fair play. W 1970 roku jego wspaniały gest oddania roweru w trakcie mistrzostw Polski Zygmuntowi Hanusikowi, który wtedy zdobył tytuł mistrza Polski pozostanie na zawsze w naszej pamięci. Za ten gest Ryszard otrzymał nagrodę fair play UNESCO.

Ponad 500 razy po zakończeniu wyścigów kolarskich stawał na podium zwycięzców. Ryszard był osobą, która na zawsze pozostanie w naszej pamięci, w naszych uczuciach, w naszych doświadczeniach. Nie spotkamy się na najbliższych posiedzeniach PKOL, ale pamiętaj, zawsze jesteś z nami, zawsze jesteś z rodziną olimpijską. Drogi Ryszardzie, jesteś pomnikową postacią polskiego sportu. Twoje sukcesy, zaangażowanie w rozwój ruchu olimpijskiego budzą nasz podziw. Wierzymy, że młodzi sportowcy będą wzorować się na Tobie i Twoim życiu, w którym sport stanowił tak ważną rolę

– mówił prezes PKOL-u, Andrzej Kraśnicki.

– Ryszardzie, Twoja śmierć napełniła nas smutkiem. Straciliśmy to, co było dla nas najcenniejsze – Ciebie. Twoje odejście to niepowetowana strata dla kolarstwa polskiego i międzynarodowego. Zamknęła się pewna epoka, w której Ty byłeś błyszczącą gwiazdą. Twoje sukcesy zna i wspomina cały świat. Nasi zagraniczni partnerzy łączą się w smutku.

Pani Iwono i rodzino Ryszarda, przyjmijcie wyrazy współczucia od wielu federacji narodowych, Europejskiej Federacji Kolarskiej i Międzynarodowej Federacji Kolarskiej. Odszedł wielki człowiek. Człowiek legenda. Zapamiętamy go jako silnego, twardego, walczącego z chorobą do ostatnich dni. Tak jak w zawodach, tak i w walce z ułomnością wykazał się hartem ducha, siłą walki i silną psychiką. Nie poddawał się, walczył do końca.

Dziś, jako prezes Polskiego Związku Kolarskiego, dziękuję Ci za wszystkie Mazurki Dąbrowskiego, które rozbrzmiewały podczas najbardziej prestiżowego w ówczesnych czasach Wyścigu Pokoju. Dziękuję Ci za sukcesy wywalczone w igrzyskach olimpijskich, mistrzostwach świata i innych międzynarodowych wyścigach kolarskich.

Dziękuję za wiedzę, którą przekazałeś swoim podopiecznym będąc ich trenerem. Potrafiłeś wykrzesać z nich to, czego nikt inny nie potrafił. Natchnąłeś ich wiarą, siłą i odwagą. Każdy z nich chciał być kimś takim jak Ty. Dzięki temu nie bali się rywali, byli niepokonani tak, jak Ty. Świadczą o tym sukcesy Lecha Piaseckiego, Joachima Halupczoka, Zenona Jaskuły i wielu innych kolarzy. Dziękuję Ci za działalność na rzecz kolarstwa polskiego. Dziś żegnam Cię, naszą ikonę, legendę, naszego mistrza, przyjaciela, działacza. Twoje odejście napełnia mnie żalem i smutkiem. Ryszardzie, spoczywaj w pokoju, cześć Twojej pamięci

– powiedział prezes Polskiego Związku Kolarskiego, Krzysztof Golwiej.

– Ryszard, „Bibi”, tylko tak mogę się do Ciebie zwrócić. Ile to razy zdobyłeś metę nie zważając na peleton, pokonując wszystkich i często siebie. Wiem to, bowiem przeważnie asystowałem Ci na kole. Dziś jakoś moje myśli zatrzymały się w Barcelonie. Wtedy zdarzyło się coś niewiarygodnego. Nie tylko w sportowym wymiarze. Wtedy meta stała się udziałem dwóch ludzi – Twoim i Staszka. Dzisiaj tylko kolejność się odwróciła. Dzisiaj Twoja meta sama do Ciebie dotarła, a Twój peleton przyjaciół wciąż znajduje się na kole wspólnego losu.

Niby to oczywiste, że każdy wyścig ma swój start i metę, jednak stojąc na tej ostatecznej dla Ciebie mecie jest mi zwyczajnie smutno. Bo to pożegnalna meta. Żegnam Ciebie jednak dumny z naszej przyjaźni, która przetrwała nie tylko na szosie. Nazwałeś mnie kiedyś bratem i zawsze będę tak Cię wspominał, „Bibi”. Niech Twoja meta stanie się początkiem prostej, spokojnej trasy, biegnącej w wiecznej ufności i w boskie przeznaczenie. Stałeś się sportową legendą, największego formatu, ale zawsze byłeś człowiekiem takiego samego formatu

– mówił były kolarz, Tadeusz Mytnik.