UCI / © Graham Watson

Marco Mathis zarzucił poszukiwania nowego zespołu i postanowił skupić się na startach na torze.

Niemiec zapowiadał się niegdyś na świetnego kolarza. W 2016 roku najpierw zajął 3. miejsce w Dookoła Mazowsza, a później zdobył mistrzostwo świata w jeździe indywidualnej na czas orlików, gdzie wygrał z takimi kolarzami jak: Maximillian Schachmann, Lennard Kamna czy Kasper Asgreen.

Dzięki temu mógł podpisać kontrakt z worldtourową Katusha-Alpecin, ale niestety ani tam, ani w Cofidisie, do którego trafił po upadku rosyjsko-szwajcarskiej grupy, nie osiągnął takich sukcesów jak ci, których pokonał w Katarze. W związku z tym teraz, w wieku 26 lat zdecydował, że najlepiej będzie zawiesić starty na szosie.

Mogłem dalej jeździć, ale nie otrzymałem oferty, która by mnie satysfakcjonowała

– mówił niemieckiemu Rad-Netowi.

26-latek nie chciał jednak całkowicie kończyć z kolarstwem. Wciąż zależało mu na tym, by uprawiać ten sport, dlatego uznał, że teraz postawi na kolarstwo torowe.

Zadzwoniłem do Svena Meyera – trenera reprezentacji torowców, by poprosić o szansę. Teraz jestem bardzo zmotywowany, ale nie myślałem jeszcze o konkretnych celach. Jeśli okazałoby się, że mogę regularnie jeździć dla kadry, byłoby super, ale wiem, że sytuacja epidemiczna w każdej chwili może nam pokrzyżować szyki. Osobiście marzę jednak o starcie w Igrzyskach Olimpijskich

– wyznał niemieckim dziennikarzom.

Dla Mathisa jazda na torze nie będzie niczym nowym. W 2016 roku wygrał mistrzostwo kraju w wyścigu na dochodzenie (zarówno indywidualnie, jak i w drużynie), jednak od tego czasu nie odniósł już w tej dyscyplinie wiekszych sukcesów – teraz ma się to zmienić.