fot. Szymon Gruchalski/Lang Team

Remco Evenepoel (Deceuninck – Quick Step) – triumfator tegorocznej edycji Tour de Pologne – za pośrednictwem strony internetowej swojej ekipy podzielił się swoimi przeżyciami z polskiej etapówki.

Tegoroczna edycja Tour de Pologne rozpoczęła się fatalnie dla zespołu Deceuninck – Quick Step. Na finiszu pierwszego etapu z metą w Katowicach jego kolarz, Fabio Jakobsen, został przy ogromnej prędkości zepchnięty na barierki przez Dylana Groenewegena (Team Jumbo-Visma), przez co odniósł wiele ciężkich obrażeń twarzoczaszki i przez dwa dni przebywał w śpiączce farmakologicznej.

Pamiętam, że przejechałem przez linię mety na około 50. pozycji po przejechaniu obok leżących na ziemi kolarzy nie zdając sobie sprawy z tego, co się wydarzyło. Usłyszałem o tym dopiero, kiedy jeden z zawodników powiedział mi, że Fabio upadł. Nawet teraz, po tak długim czasie, nie jestem w stanie opisać, jak czuliśmy się tamtego wieczora i jak wszystkie myśli przeszywały moją głowę. Myśleliśmy o wycofaniu się z wyścigu, ale po rozmowie z rodziną Fabio zdecydowaliśmy, że będziemy go kontynuować. Powiedzieli nam, że on chciałby byśmy to zrobili, więc zgodziliśmy się. Trzymaliśmy się scenariusza i dbaliśmy o to, by nikt nie wplątał się w żadną niebezpieczną sytuację

– opisywał Remco Evenepoel.

Kolejne etapy wyścigu młody Belg jechał czujnie, utrzymując się wysoko w klasyfikacji generalnej. O wszystkim zadecydować miał królewski etap na pętlach w okolicach Bukowiny Tatrzańskiej. Przed tym odcinkiem Remco poprosił rzecznika prasowego ekipy o numer Fabio Jakobsena i jak opisuje, gdy go dostał od razu pomyślał, że będzie to jego dzień i zrobi wszystko, by wygrać dla swojego kolegi z drużyny.

Planem był atak na ostatniej pętli, ale gdy na 50 kilometrów przed metą zobaczyłem, że wszyscy jechali na limicie, uznałem, że to idealny moment, by przyspieszyć i tak zrobiłem. Początkowo moja przewaga byłą mała, ale cały czas naciskałem, dzięki czemu się powiększała. Przecięcie linii mety z numerem Fabio w górze było czymś bardzo EmocjonalNym. Kilka dni później dziewczyna Fabio napisała do mnie, że zobaczył zdjęcia (z mety etapu Tour de Pologne w Bukowinie Tatrzańskiej) i był bardzo dumny i szczęśliwy. Tylko to było warte więcej niż mój etap czy zwycięstwo w klasyfikacji generalnej w Polsce, ponieważ w Watasze jesteśmy czymś więcej, niż tylko kolegami z drużyny – jesteśmy rodziną i jesteśmy tam dla siebie nawzajem, bez względu na wszystko

– zakończył Remco Evenepoel.