Foto: Unipublic

Góry Kantabryjskie zaczynają już majaczyć na horyzoncie, co oznacza, że to ostatni moment na zaczerpnięcie głębokiego oddechu, nim na piekielnie stromych podjazdach palić zaczną mięśnie i płuca. Inhalacjom tego typu sprzyjać będzie meandrująca wzdłuż wybrzeża trasa 10. etapu 75. edycji wyścigu Vuelta a España, która poprowadzi peleton do słynącego z dobrych surfingowych spotów Suances.

Trasa dzisiejszego etapu, podobnie jak wczorajsza, jest znacznie trudniejsza, niż wskazuje na to profil. Konieczny do pokonania dystans wyniesie w piątek wykraczające poza średnią hiszpańskiego wielkiego touru 185 kilometrów, z których większość prowadzić będzie wzdłuż kantabryjskiego wybrzeża. O ile podmuchy wiatru tym razem nie powinny niepokoić uczestników wyścigu, bardzo interesująco przedstawia się końcówka dzisiejszego odcinka, na której przed laty w pojedynku o dość intrygującym składzie osobowym zmierzyli się Paolo Bettini, Davide Rebellin i Damiano Cunego.

Finałowe 30 kilometrów wytyczonej na dziś trasy usłane jest niewielkimi pagórkami, ale największa trudność pojawi się na ostatnim kilometrze, gdzie rywalizującym zawodnikom przyjdzie zmierzyć się z krótkim podjazdem o średnim nachyleniu 6,6%.

Goszczące finisz piątkowego etapu Suances to niewielka miejscowość położona w środkowej części kantabryjskiego wybrzeża, która od czerwca do października przemienia się w tętniący życiem nadmorski kurort, zaludniany głównie przez poszukujących wrażeń surferów. Co ciekawe, poza częścią lądową, do Suances administracyjnie przynależy również pięć małych wysp: Los Conejos, La Pasiega, Casilda, Segunda i Solita.

Oto, co na temat 10. etapu 75. edycji Vuelta a España napisaliśmy przed rozpoczęciem wyścigu:

Etap 10, 30 października: Castro Urdiales › Suances (185k)

Po krótkim kontakcie podczas otwierającego imprezę etapu, Vuelta powraca nad Ocean Atlantycki. Profil piątkowego odcinka z przewyższeniem liczącym 2256 metrów sam w sobie nie przedstawia stopnia trudności przekraczającego możliwości lepiej wspinających się sprinterów, ale sprawę dodatkowo mogą utrudnić charakteryzujące kantabryjskie wybrzeże kiepskiej jakości drogi i wiatr. Koniec końców spodziewamy się więc, że do głosu dojdą specjaliści od wyścigów jednodniowych.

Trudno przewidywać, kto może dziś liczyć się w walce o zwycięstwo etapowe. Karty rozdawać z pewnością może wiatr. Dlatego też wszyscy kolarze powinni się mieć na baczności. Jeśli trudy czekających na kolarzy pagórków przetrwają najmocniejsi sprinterzy to być może będzie to Sam Bennett (Deceuninck-Quick-Step), który podczas zeszłorocznej Vuelty udowodnił to, że jest w stanie finiszować, gdy szosa wiedzie nieco pod górę. Inną opcją, którą może wybrać ekipa “Watahy” może być, także Andrea Bagioli.

Skutecznym finiszem mogą popisać się, również Alex Aranburu (Astana), Alejandro Valverde (Movistar), Magnus Cort (EF Pro Cycling), Carlos Barbero (NTT). Na groźną akcję na końcowych kilometrach, bądź też gdy uda się zawiązać skuteczny odjazd mogą pokusić się Tim Wellens (Lotto Soudal), Luis León Sánchez (Astana), Rui Costa (UAE Team Emirates) oraz Zdeněk Štybar (Deceuninck – Quick Step).