fot. BORA-hansgrohe / bettiniphoto

Etap jazdy indywidualnej na czas od drugiego dnia przerwy oddziela pełna wspinaczki niedziela z finałem na położonym w pobliżu areny wczorajszych wydarzeń Piancavallo. Chociaż skumulowane przewyższenie tego odcinka nijak się ma do atrakcji, które organizatorzy 103. edycji Giro d’Italia przygotowali na ostatni tydzień rywalizacji, w tak niepewnych czasach jest to jedna z tych okazji, których zmarnowanie można sobie wypominać przez lata.

Dziś La Corsa Rosa zabiera nas w głąb relatywnie mało wyeksploatowanego turystycznie, choć pełnego mniejszych i większych cudów przyrody północnego wschodu Italii. Przenosimy się więc do zróżnicowanego etnicznie regionu Friuli-Wenecji Julijskiej, a 15. etap Giro d’Italia wystartuje z położonej kilkanaście kilometrów od Udine Bazy Lotniczej Rivolto, gdzie stacjonują między innymi znani z uświetniania swoimi podniebnymi akrobacjami imprez sportowych piloci.

Już od samego startu uczestnicy wyścigu widzieć będą majaczące na horyzoncie Alpy Karnickie, których przełęcze staną się ich pierwszym celem, po pokonaniu przez peleton ok. 50 kilometrów w kierunku północnym. Wówczas zmierzą się z podjazdem pod Sella Chianzutan (10,6 km, śr. 6,4%), a po kolejnej zmianie kierunku na południowo-zachodni z przedstawiającymi bardzo zbliżony, a więc średni stopień trudności Forcella di Monte Rest (7,4 km, śr. 7,5%) i Forcella di Pala Barzana (13,3 km, śr. 4,4%).

Główne danie dnia, do którego wcześniejsze wzniesienia były jedynie przygrywką, to dziś finałowa wspinaczka na Piancavallo (14,5 km, śr. 7,8%, max. 14%), które – choć trudno w to uwierzyć – pojawia się na trasach Giro d’Italia dopiero po raz czwarty, a po raz trzeci jako wieńczący odcinek podjazd. Fakt, że wcześniej zwyciężali na nim Marco Pantani i Mikel Landa sam w sobie jest wystarczającą recenzją, ale mimo wszystko warto podkreślić, że jest to jedno z tych wzniesień, które najmocniej kąsają na otwierających kilometrach. Idealne do przepuszczenia ataku z dystansu. Idealne do wywarcia presji na mniej zaprawionych w górskich wspinaczkach rywali. Może się więc okazać, że pozostające nieco w cieniu Passo dello Stelvio i Colle dell’Agnello Piancavallo będzie czarnym koniem tegorocznego włoskiego wielkiego touru – nie tylko dlatego, że leży na stokach Monte Cavallo.

Oto, co na temat 15. etapu 103. edycji Giro d’Italia napisaliśmy przed rozpoczęciem wyścigu:

Etap 15, Base Aerea Rivolto – Piancavallo, 185 km, wysokie góry

Po czasówce wracamy do walki w górach! Aż od etapu na Etnę będzie to pierwszy etap zakończony długim i stromym podjazdem, gdzie najmocniejsi zawodnicy w stawce będą już musieli pojechać wszystko co mają. W sumie do pokonania będą 4 góry, lecz najważniejsza będzie ta prowadząca do mety, licząca 14,3 km o średnim nachyleniu 7,9%. Największa selekcja powinna jednak mieć miejsce na początkowych 9 kilometrach, gdzie nachylenie wielokrotnie będzie przekraczać 10%.

Giro 2020 etap 15

Zobaczymy dziś dwa równolegle rozgrywane wyścigi, czy może jeden, z liderami na klasyfikację generalną w pierwszoplanowych rolach? Jak już podkreślaliśmy, okazji do przechylenia szali zwycięstwa na swoją korzyść może być jeszcze mniej, niż się obecnie wydaje, dlatego ci drudzy powinni być w niedzielę zainteresowani walką o pełną pulę. Takiemu rozwiązaniu sprzyja też fakt, że relatywnie łatwe podjazdy poprzedzające Piancavallo najprawdopodobniej pozwolą im zachować kluczowych pomocników na finałową wspinaczkę.

Ostatni podjazd niedzielnego etapu sprzyja wczesnym atakom, ale forma wspinaczkowa czołowych zawodników klasyfikacji generalnej wyglądała dotąd na dość wyrównaną, dlatego wydaje się, że taki manewr może się udać jednemu z zawodników posiadających nieco większe straty – może Tao Geoghaganowi Hartowi (INEOS Grenadiers) albo Jakobowi Fuglsangowi (Astana)?

Spośród najsilniejszych ekip, to Sunweb powinien mieć największą motywację i zasoby, by wywrzeć presję na Joao Almeidzie (Deceuninck-Quick Step), ale dzisiejsze zwycięstwo etapowe Wilco Keldermana nie wydaje się bardzo prawdopodobne. Bardziej niebezpieczni mogą się w rzeczywistości okazać Rafał Majka (Bora-hansgrohe), Vincenzo Nibali (Trek-Segafredo) czy Domenico Pozzovivo (NTT).