fot. Ineos

Jeszcze dekadę temu powiedzielibyśmy, że czasówki to jedne z nudniejszych etapów podczas Wielkich Tourów. W 2020 roku sytuacja wygląda zupełnie inaczej. Odcinek samotnej walki z zegarem wprowadził do klasyfikacji generalnej Giro d’Italia dużo zamieszania. Czas na oceny.

Plusy:
Banda dominatorów
Nawet kiedy nie idzie im walka o klasyfikację generalną, zawodnicy ekipy Ineos znajdą sobie część kolarskiego rzemiosła, w której zniszczą konkurencję. Podczas tegorocznego Giro d’Italia padło na czasówki, w których nikt nie jest w stanie nawet zbliżyć się do podopiecznych Dave’a Brailsforda. Jednocześnie nie można nie wspomnieć o stylu, w jakim kolejne zwycięstwo odniósł Filippo Ganna. Włoch ma przed sobą niesamowitą przyszłość.

Najlepsza forma obrony
Nie od dziś wiadomo, że najlepszą obroną jest atak. Wykorzystać to dziś postanowił Joao Almeida, który pojechał więcej niż bardzo dobrą czasówkę. Portugalczyk zyskał naprawdę dużo nad największymi rywalami, dając sobie realną szansę na zakończenie Giro d’Italia na podium. Kolejny test przed zawodnikiem Deceuninck – Quick Step już jutro, lecz coś nam podpowiada, że znów sprawy mogą się potoczyć po jego myśli.

Walka o marzenia
Choć wciąż dalecy jesteśmy od wielkiego podgrzewania atmosfery, trzeba przyznać, że Rafał Majka pojechał dziś naprawdę znakomitą czasówkę. Zawodnik ekipy BORA – hansgrohe, wykorzystując nieco gorszą dyspozycję rywali, zdołał awansować na 6. miejsce w klasyfikacji generalnej, bardzo przybliżając się do podium. Wszyscy jednak wiemy, że jego najmocniejszą stroną jest jazda w górach, a wiemy co czeka kolarzy jutro. Szykuje się znakomite show.

Pojedynek o kontrakt
Wielu kolarzy ekipy CCC wciąż nie posiada kontraktów na sezon 2021. Wśród nich są Josef Cerny i Kamil Gradek, którzy dziś pokazali, że warto dać im szansę. W szczególności Czech udowodnił, że ma olbrzymi potencjał w jeździe indywidualnej na czas, która stała się jego specjalnością. Kolarze pokroju popularnego “Pepe” są niezwykle przydatni w wielu różnych zespołach z najwyższej półki. Mocno trzymamy kciuki zarówno za Josefa, jak i Kamila.

Powrót do gry
Przed wyścigiem po cichu mówiliśmy, że liderem ekipy UAE Team Emirates będzie Brandon McNulty, którego stać na naprawdę solidny rezultat. Dziś Amerykanin, dzięki fantastycznej jeździe, zdołał awansować na czwarte miejsce w klasyfikacji generalnej, które pozwala mu marzyć o finiszu w top 10. Jeśli w najbliższych dniach uda mu się zminimalizować straty, wszystko jest możliwe.

Minusy:
Problem Wielkiego Touru
Jeszcze tydzień temu gigantyczne grono specjalistów stawiało Jakoba Fuglsanga w roli głównego faworyta do wygrania całego Giro. Dziś Duńczyk ma już w klasyfikacji generalnej stratę ponad 4 minut do świetnie dysponowanego Joao Almeidy. Jednocześnie nie wygląda na to, by lider ekipy Astana miał zacząć wielkie odrabianie strat.

Koniec włoskiego mistrza?
Wiemy, że na tego typu słowa jest jeszcze za wcześnie, lecz nie da się ukryć, że Vincenzo Nibali wygląda naprawdę przeciętnie. Lider ekipy Trek – Segafredo pojechał dziś zdecydowanie poniżej swoich możliwości, co powiększyło stratę Włocha do liderującego Almeidy do aż 2 minut i 30 sekund. Jeśli nie jest to zasłona dymna, wiele wskazuje na to, że także jutro niespełna 36-letni zawodnik może mieć poważne problemy, a to z kolei może zakończyć jego marzenia o kolejnym tytule.