fot. deceuninck - Quick Step

13. etap Giro d’Italia 2020 był płaski, prawda? Cóż, po wynikach na pewno tego nie widać, co pokazuje, że emocji nie brakowało. Czas na oceny.

Plusy:
Potęga watahy
Ekipa Deceuninck – Quick Step ma za sobą kolejny znakomity etap. Młody team prowadzony przez Patricka Lefevere ponownie pokazał, że jest jednym z najsilniejszych podczas tegorocznego Giro, do samego końca walcząc o etapowe zwycięstwo lidera Joao Almeidy. Przypomnijmy tylko, że belgijski team miał wystartować w La Corsa Rosa z jeszcze jednym znakomitym kolarzem – Remco Evenepoelem. Aż strach pomyśleć, jak bardzo byliby w stanie dominować ze zwycięzcą Tour de Pologne 2020.

Rozgrzewka
Już przed wyścigiem pisaliśmy, że etap nr 13 wcale nie musi być idealnie skrojony dla sprinterów. Na dwóch krótkich i stromych podjazdach, zawodnicy walczący o wysokie miejsca w klasyfikacji generalnej skutecznie przetestowali swoje nogi, które przez kolejne 2 dni będą musiały wiele wytrzymać. Zważając na intensywność wysiłku podczas jazdy na czas i etapu na Piancavallo, tak mocne tempo na wzniesieniach na pewno pozytywnie odbije się na jeździe faworytów do wygrania całego wyścigu w zaczynający się weekend.

Najlepszy z aktywnych
Dzisiejszy triumf jest ósmym etapowym skalpem Diego Ulissiego w jego karierze. To pozwoliło mu zostać najskuteczniejszym z aktywnych włoskich kolarzy. Nie da się jednak ukryć, że zawodnik UAE Team Emirates jest do bólu skuteczny. Kiedy tylko pojawia się przed nim okazja na sukces, można się spodziewać, że zobaczymy go z rękoma w górze. Tak też było dzisiaj.

Minusy:
Problemy rachunkowe
Choć taktyka ekipy BORA – hansgrohe była dziś jak najbardziej wytłumaczalna, niemiecki team ponownie nieco przestrzelił. Choć wbrew pozorom Peterowi Saganowi niewiele brakowało do utrzymania koła najmocniejszych zawodników w stawce, ostatecznie podopieczni Ralpha Denka zostali dziś bez niczego.

Kolejne straty
Od początku tegorocznego Giro d’Italia można odnieść wrażenie, że Ilnur Zakarin stara się powalczyć o jak najwyższe miejsce w klasyfikacji generalnej imprezy. Dziś jednak Rosjanin poniósł kolejne straty, które na pewno nie ułatwią mu rywalizacji choćby o czołową “10” w Mediolanie. W sumie zawodnik CCC Team spędził na trasie ponad 15 minut więcej niż Joao Almeida. Cóż, wygląda na to, że jego zadaniem ponownie będzie walka o etapowe triumfy. Oby tym razem skuteczna.