fot. Astana

Czwartkowy etap Giro d’Italia 2020 był jednym z najlepszych od dawien dawna w wykonaniu Fabio Felline. Włoch na mecie nie krył zadowolenia ze swojej postawy.

Szósty etap La Corsa Rosa kończył się krótkim, choć względnie trudnym podjazdem. To pozwoliło w walce o zwycięstwo liczyć się kolarzom, którzy na płaskim finiszu nie mają wielkich szans na sukces. Jednym z nich był Fabio Felline, który udowodnił, że wciąż jest wartościowym zawodnikiem i stać go na bardzo dobre rezultaty.

Jestem bardzo szczęśliwy. Oczywiście zwycięstwo etapowe smakowałoby jeszcze lepiej, lecz nie mogę narzekać. Cały zespół świetnie się spisał, odpowiednio wyprowadzając mnie na ostatnich kilometrach. Dodatkowo w końcówce mogłem liczyć na pomoc Jakoba Fuglsanga, co bardzo wiele dla mnie znaczy. To był prawdziwy zaszczyt być rozprowadzanym przez głównego faworyta do wygrania wyścigu. To dla mnie szczególny dzień. Udowodniłem sam sobie, że mogę rywalizować z najlepszymi. Z pewnością doda mi to pewności siebie na kolejnych etapach

– powiedział Felline.

Kolejna szansa dla doświadczonego Włocha może nadarzyć się już w sobotę, kiedy to peleton zmierzy się z pagórkowatym etapem do Vieste.