fot. A.S.O./Pauline Ballet

Po triumfie na czternastym etapie Tour de France na ulicach Lyonu, Søren Kragh Andersen ponownie okazał się najlepszy. Duńczyk w świetnym stylu odjechał od swoich współtowarzyszy ucieczki i ma już w swoim palmares dwa etapy “Wielkiej Pętli”.

Zawodnik zespołu Sunweb wielokrotnie na dzisiejszym etapie po dogonieniu pierwszego odjazdu jechał bardzo aktywnie na czele peletonu. Duńczyk próbował odjechać między innymi z Michałem Kwiatkowskim (INEOS Grenadiers). Jednakże ta sztuka udała mu się dopiero, gdy uciekł w grupie wraz z między innymi: Samem Bennettem (Deceuninck-Quick-Step), Peterem Saganem (BORA – hansgrohe), Oliverem Naesenem (AG2R La Mondiale), Gregiem Van Avermaetem, Matteo Trentinem (obaj CCC Team) i innymi świetnymi kolarzami.

Søren Kragh Andersen jadąc w ucieczce po przyśpieszeniu Matteo Trentina na jednym z niewielkich podjazdów 16-kilometrów przed metą skontrował i odjechał na metę w Champagnole. Jak przyznał kolarz Sunwebu po wygraniu etapu nie mógł uwierzyć, że zbudował, tak dużą przewagę nad swoimi rywalami.

Muszę przyznać, że na ostatnim kilometrze krzyczałem (do moich dyrektorów sportowych), żeby potwierdzili, że mam aż minutę przewagi i nie mogłem w to uwierzyć. Dwa wygrane etapy w jednym Tour de France. Nie wiem co powiedzieć. Nigdy nie marzyłem o czymś lepszym. Gdy odjechaliśmy mieliśmy w grupie wszystkich najlepszych kolarzy na świecie w pagórkowatym terenie i pomyślałem sobie “jak ja mam pokonać tych kolarzy?” Odpowiedni moment (na kontrę) nadszedł po tym, jak Matteo Trentin zaatakował bardzo mocno, a ja byłem już na swoim limicie. Pomyślałem sobie, że jeśli wytworzy się mała różnica, to reszta może patrzeć na siebie nawzajem i mnie nie gonić. Tak też się stało. Miałem szczęście

– mówił Duńczyk.

Triumf Sørena Kragha Andersena jest już trzecim zwycięstwem zespołu Sunweb w tegorocznym Tour de France. Do dwóch triumfów 26-latka jeden etapowy skalp dołożył, również jadący rewelacyjny wyścig Szwajcar Marc Hirschi. Kto by pomyślał, że brak Michaela Matthewsa w składzie niemieckiej ekipy na Grande Boucle będzie praktycznie niezauważalny.