fot. ASO / Alex Broadway

19. etap Tour de France 2020 za nami. Nie da się ukryć, że był to jeden z dziwniejszych odcinków ścigania w tegorocznej Wielkiej Pętli. Czas na oceny.

Plusy:
Etoile de Besseges
Kilka lat temu, podczas wyścigu Etoile de Besseges, Bryan Coquard, broniący koszulki lidera, postanowił zabrać się do ucieczki wraz z… około 50 zawodnikami. Dziś, w szczególności w końcówce, wspomniany wyścig przypomniał się wielu kibicom. W końcu rzadko kiedy, na stosunkowo płaskim etapie, można oglądać atakujących Petera Sagana, Sama Bennetta, Lukę Mezgeca, Briana Coquarda czy Hugo Hofstettera. Wyglądało to naprawdę niecodziennie.

Jak pszczoły w ulu
O tym, że ekipa Sunweb jedzie więcej niż znakomity wyścig pisaliśmy już wielokrotnie. Nie można jednak nie pochwalić ich i dzisiaj. To, co na ostatnich kilkudziesięciu kilometrach robili zawodnicy niemieckiej ekipy zasługuje na duże wyrazy uznania. Tym bardziej cieszy nas, że po drugie zwycięstwo pojechał dziś Soren Kragh Andersen, który osobiście także zanotował wybitny wyścig.

Poszukiwanie szansy
Kiedy wczoraj po cichu mówiło się, że Michał Kwiatkowski może dziś zrobić powtórkę, ciągle brało się pod uwagę chęć walki sprinterów o zieloną koszulkę. Mistrz świata z Ponferrady postanowił jednak spróbować i jedynie fakt, że trafił do złego odjazdu sprawił, że zabrakło go w finałowej rozgrywce. Niemniej jednak cieszy nas, że Kwiato ponownie pojechał aktywnie.

Minusy:
Stracona szansa
Kiedy na ostatnich kilometrach liczny odjazd zyskał dużą przewagę, stało się jasne, że ekipa CCC nie będzie mieć lepszej okazji do wygrania swojego etapu w tegorocznym Tour de France. Choć Matteo Trentin próbował akcji zaczepnej, Pomarańczowi znów nie zdołali dopiąć akcji do końca, co oznacza, że ekipa Dariusza Miłka pożegna się po dwóch latach z World Tourem bez wygranej w Wielkiej Pętli.