fot. ASO / Alex Broadway

Po raz pierwszy od 2012 roku, Peter Sagan znajdzie swojego pogromcę w walce o zieloną koszulkę w Tour de France. Słowak przyjmuje to jednak z godnością i przyznaje, że dał z siebie absolutnie wszystko.

W ostatnich latach można było odnieść wrażenie, że zielona koszulka lidera klasyfikacji punktowej stała się własnością Petera Sagana. W tym roku zerwać z tym postanowił Sam Bennett, który jadąc bardzo dobry wyścig, na 95% zdoła pozbawić Słowaka miana najlepiej punktującego w Wielkiej Pętli. Sam trzykrotny mistrz świata przyjmuje to jednak z godnością, mówiąc wprost, że nie mógł zrobić nic więcej.

Próbowałem wszystkich możliwości na wygranie etapu, a ekipa starała się każdą z tych okazji stworzyć. Kiedy uciekliśmy na 30 kilometrów przed metą, kilka ekip miało w grupie więcej niż jednego kolarza. Będąc sam, nie miałem możliwości odpowiadać na każdą akcję. Ponownie dałem z siebie wszystko i nic więcej nie byłem w stanie wycisnąć. Koszulka może i już odjechała, ale na pewno znów będę walczył w Paryżu

– powiedział na mecie Sagan.

Niedzielny etap w stolicy Francji z pewnością będzie wyjątkowy. Dla Sagana, finisz na Polach Elizejskich jest bowiem ostatnią okazją na wygranie etapu w tegorocznej Wilekiej Pętli.