fot. ASO / Alex Broadway

Do takich sukcesów jak mistrzostwo świata, zwycięstwo w monumencie, Tour de Pologne czy Tirreno-Adriatico, Michał Kwiatkowski (Ineos Grenadiers) dopisał triumf etapowy w Tour de France, największym i najbardziej prestiżowym wyścigu na świecie. Polak po znakomitej, efektywnej i efektownej zarazem współpracy z kolegą z drużyny Richardem Carapazem podczas 18. etapu jako pierwszy przekroczył linię mety w La Roche-sur-Foron. 

Nie było dziś oglądającego finisz 18. etapu Wielkiej Pętli, kto nie miałby gęsiej skórki. W takim wyścigu rzadko zdarzają się dublety, ale jeszcze rzadziej obrazki takie, jak oglądaliśmy dzisiaj – celebrujących wspólny sukces kolegów z drużyny, przekroczenia linii mety w objęciach, w uścisku, z szeroko uśmiechniętymi twarzami.

Oto, jak Michał Kwiatkowski skomentował jeden ze swoich największych sukcesów w karierze:

– Jestem bardzo wdzięczny całej drużynie oraz Richardowi [Carapazowi]. To jest dla nas niesamowity dzień. Nigdy tego nie zapomnę. Przeżyłem miłe momenty w kolarstwie, ale ten spowodował, że na ostatnich kilometrach miałem gęsią skórkę. Nie wiedziałem dokładnie, jaką mamy przewagę, ale zdawaliśmy sobie sprawę, że jest ona wystarczająca, aby wygrać etap. [Marc] Hirschi walczył z Richardem o koszulkę najlepszego górala i wziął jeden z zakrętów zbyt szybko – widziałem to, bo jechałem zaraz za nim, ale zdążyłem zahamować. Lepiej było jechać na 99 procent, ale bezpiecznie. Na początku Hirschi nie chciał współpracować, dlatego chcieliśmy rozegrać własny wyścig. Zrobiliśmy dzisiaj show i myślę, że zasłużyliśmy na wielkie świętowanie

– powiedział Michał Kwiatkowski, tak samo zmęczony jak wzruszony zaraz metą osiemnastego etapu.

Przypomnijmy, że drużyna Ineos Grenadiers straciła przed wczorajszym etapem swojego lidera na klasyfikację generalną Egana Bernala. Kolumbijczyk stracił czas na poprzednich etapach z powodu bolących pleców, kolana i generalnie nie najlepszej dyspozycji. W rezultacie podopieczni Dave’a Brailsforda zorientowali swoje cele na zwycięstwo etapowe. Dzisiaj była ku temu jedna z najlepszych i zarazem ostatnich okazji, którą Brytyjczycy, a dokładnie Polak i Ekwadorczyk skrzętnie wykorzystali.