fot. Alex Broadway/ASO

Obłe wulkany Owerni mogą być wygasłe od kilku tysięcy lat, jednak za sprawą 13. etapu Tour de France w piątek na ich zboczach może się zrobić naprawdę gorąco. Naszpikowany podjazdami odcinek rozgrywany w Masywie Centralnym nie da prowadzącym audycję komentatorom wiele czasu na kulinarne uniesienia, a pretendentom do tytułu miejsca na zaczerpnięcie oddechu, bo rekordowa w tej edycji Wielkiej Pętli suma przewyższeń, kręte drogi, piekielnie trudny finał na Pas de Peyrol i potencjalnie kapryśna pogoda obrażą nawet najmniejsze niedostatki formy.

Wczorajsze harce i momenty wzruszeń znalazły swój piękny finał w maleńkim Sarran, jednak ponieważ dziś rywalizacja na trasach 107. edycji Tour de France rozpocznie się bardzo wcześnie, tym razem bez zbędnych ozdobników przechodzimy do wypełniających piątkowy program konkretów. Tych zaś będzie całe mnóstwo, bo wyrażając je za pomocą wartości wymiernych otrzymujemy aż 4 400 metrów przewyższenia na dystansie 191,5 kilometra.

Pierwszym spośród aż siedmiu premiowanych podjazdów startującego z okolic industrialnego Clermont-Ferrand etapu będzie rozpoczynający się już na 25. kilometrze Col de Ceyssat (10,2 km, śr. 6,1%), któremu co prawda 1. kategoria została przyznana nieco na wyrost, ale mimo wszystko powinien zagwarantować, że tym razem już w tej fazie rywalizacji ukształtuje się solidna ucieczka złożona w dużej mierze z górali.

Kolejnymi trudnościami na trasie będą regularne Col de Guery (7,8 km, śr. 5%) i Montee de la Stele/ Col de Vendeix (6,8 km, śr. 5,7%), po których pokonaniu, w okolicy półmetka piątkowego odcinka nastąpi jedyny dłuższy moment uspokojenia i rozegrany zostanie lotny finisz w Lanobre.

Po 30 kilometrach na zaczerpnięcie oddechu i zmianie departamentu z Puy-de-Dome na Cantal rozpocznie się dalsza część wspinaczki, która tym razem swój kres znajdzie dopiero na szczycie Pas de Peyrol. Na pierwszy ogień pójdą 3. kategorii Cote de l’Estiade (3,7 km, śr. 6,9%) i Cote d’Anglards-de-Salers (3,5 km, śr. 6,9%), których główną rolą jest dołożenie swoich trzech groszy do sumy przewyższenia, dlatego spodziewamy się na nich jedynie eliminacji najsłabszych ogniw odjazdu i spokojnego tempa w peletonie kontrolowanym przez drużynę lidera wyścigu.

Wielki finał 13. etapu Tour de France rozegra się na wieńczących piątkową rywalizację Col de Neronne (3,8 km, śr. 9,1%) i Pas de Peyrol (5,4 km, śr. 8,1%), które na relatywnie krótkich odcinkach zmuszą zawodników do zmierzenia się z naprawdę solidnymi nachyleniami i pozwolą wykreować między nimi znaczące różnice czasowe.

Czy najważniejsze rozstrzygnięcia zapadną już na pierwszym z nich, ze względu na mało imponującą długość boleśnie pokrzywdzonym swoją 2. kategorią, czy dopiero na zboczach perfekcyjnego stożka Puy Mary? Bardzo wiele zależeć będzie od kruchej dynamiki pomiędzy odjazdem dnia i grupą liderów, ale charakter piątkowej trasy pozwala myśleć, że mało jest naprawdę niemożliwych rozwiązań. 

Oto, co na temat 13. etapu Tour de France napisaliśmy jeszcze przed rozpoczęciem wyścigu:

Etap 13, 11 września: Chatel-Guyon – Pas de Peyrol / Puy Mary (191,5 km, średnie góry)

Czas na prawdziwą wojnę w Masywie Centralnym. Tym razem nie zobaczymy jednak kolarzy finiszujących na lotnisku w Mende, a na jednym z charakteryzujących region wygasłych wulkanów. Cały etap zapowiada się jednak na niezwykle trudny. Już w pierwszej części rywalizacji usytuowano podjazd pod Col de Ceyssat (10,4 km, 6%), po którym kolarze zmierzą się z jeszcze 6 innymi wzniesieniami. Zdecydowanie najważniejsze będą ostatnie 2, zaczynające się 16 kilometrów przed metą. Najpierw zawodnicy zmierzą się z Col de Neronne (4 km, 8,5%; ostatnie 2 km, 9,4%), by po krótkim zjeździe rozpocząć wspinaczkę pod Pas de Peyrol (5,4 km, 7,7% z czego ostatnie 2 km, 12,5%). Będzie ciężko, będzie dynamicznie, będzie pięknie! Przy takiej końcówce nie będzie bowiem wymówek – każdy z zawodników walczących o wysokie miejsce w genralce wrzuci ząbek niżej, by nie stracić cennych sekund.

Odcinki rozgrywane w niskich, zalesionych górach to prawdziwy raj dla uciekinierów, bo zapewniają mnóstwo miejsc do przeprowadzenia ataku, pozwalają się skutecznie ukryć przed rywalami (a widoczny cel zawsze motywuje bardziej), a ich kręte drogi odbierają liczniejszym grupom pościgowym cały impet. Taka właśnie charakterystyka wytyczonej na piątek trasy połączona z faktem, że przed faworytami kolejne dni rywalizacji na podjazdach sprawia, że również dziś stawiamy na etapowy triumf kolarza z odjazdu, jednocześnie jednak pamiętając, że do powtórki z Chambery wystarczy jedna, nagle przebudzona ze snu ekipa.

Najlepsi harcownicy na takie tereny często pełnią w tej edycji Tour de France rolę ekskluzywnych pomocników liderów na klasyfikację generalną, jednak to jeden z tych dni, kiedy nie zaszkodzi mieć swojego człowieka jeden podjazd dalej. Lista startowa stopniowo wypełnia się też tymi faworytami, którzy wraz z postępem wyścigu zmuszeni byli skoncentrować się na nieco mniej długofalowych planach, a dwa finałowe podjazdy z pewnością pozwolą im dziś wykorzystać swój potencjał, dlatego wśród kandydatów do odjazdu dnia znajdziemy mnóstwo pobudzających wyobraźnię nazwisk.

Walką o etapowy triumf z ucieczki mogą być dziś zainteresowani między innymi (począwszy od dzielnych Francuzów) Thibaut Pinot, David Gaudu (Groupama-FDJ), Warren Barguil (Arkea Samsic), Alexis Vuillermoz, Nans Peters (AG2R-La Mondiale), pochodzący z tych okolic Remi Cavagna (Deceuninck-Quick Step) i niezłomny Pierre Rolland (B&B Hotels – Vital Concept), a z reszty świata Alexey Lutsenko, Pello Bilbao (Astana), Daniel Martinez, Sergio Higuita (EF Pro Cycling), Lennard Kämna, Emanuel Buchmann (Bora-hansgrohe), Marc Hirschi, Tiesj Benoot (Sunweb), Esteban Chaves (Mitchelton-Scott), Thomas De Gendt (Lotto Soudal), Marc Soler (Movistar) czy Jesus Herrada (Cofidis).

Wielu oczekuje udziału w odjeździe i walki o etapowy triumf Juliana Alaphilippe (Deceuninck-Quick Step), jednak jego forma w ostatnich dniach nie wskazywała, aby był w stanie się mierzyć na finałowych podjazdach z wymienionymi wcześniej zawodnikami.

Jeśli zaś ekipa AG2R-La Mondiale zainspirowana faktem, że ścigamy się w rodzinnych stronach Romaina Bardeta postanowi zrobić rzeźnię na miarę Chambery i ucieczka zostanie wchłonięta na Col de Neronne, trudno stawiać przeciwko Primozowi Roglicowi (Jumbo-Visma) i Tadejowi Pogacarowi (UAE-Team Emirates). Z drugiej strony bylibyśmy ludźmi małej wiary, nie czekając na ten wielki dzień Mikela Landy (Bahrain-McLaren)… 

Plan transmisji Tour de France 2020 w Eurosporcie

Mapy Tour de France 2020

Lista startowa Tour de France 2020

Poprzedni zwycięzcy Tour de France

Prezentacja Tour de France 2020