fot. ASO / Pauline Ballet

Ósmy etap tegorocznego Tour de France był znakomity dla Nansa Petersa. Francuz odniósł pewne etapowe zwycięstwo, zostawiając rywali daleko z tyłu.

O tym, że ucieczka dojedzie dziś do mety przed peletonem wiadome było już po kilkunastu kilometrach etapu. Liczna grupa harcowników szybko wypracowała sobie bardzo dużą przewagę, która pozwoliła im powalczyć dziś o zwycięstwo etapowe. Ostatecznie najlepszym z uciekinierów okazał się Nans Peters, który triumf praktycznie zapewnił sobie na zjeździe z Port de Bales, gdzie zostawił w tyle Ilnura Zakarina.

To szaleństwo. Nie było możliwe, żebym wygrał etap Giro d’Italia podczas swojego debiutu w ubiegłym roku, a tym razem zrobiłem dokładnie to samo podczas Tour de France. To cudowne uczucie spełniać marzenia w taki sposób. Wiedziałem, że Zakarin jest ode mnie lepszy na podjazdach, lecz starałem się za wszelką cenę nie odpuszczać. Na Port de Bales zauważyłem, że Rosjanin zjeżdża jak koza, więc postanowiłem to wykorzystać. Niestety nie miałem żadnych informacji o różnicach, więc dopiero 2 kilometry przed metą zrozumiałem, że wygrałem

– powiedział Peters.

Co warte odnotowania, Francuz zdobył dziś także bardzo dużo punktów do klasyfikacji górskiej, bardzo mocno zbliżając się do liderującego jej Benoit Cosnefroy.