fot. Le Tour

Wout Van Aert (Jumbo-Visma) odniósł drugie etapowego zwycięstwo w tegorocznym wyścigu Tour de France. 25-latek znakomicie wykorzystał zbyt wcześnie rozpoczęte finisze Jaspera Stuyvena (Trek-Segafredo) oraz Edvalda Boassona Hagena (NTT Pro Cycling), dzięki czemu czyni swoje palmáres coraz bardziej imponującym.

Siódmy etap wyścigu Tour de France do Lavaur miał być spokojnym oczekiwaniem na Pireneje, a ostatecznie za sprawą drużyny BORA-hansgrohe, wiatru, a także Michała Kwiatkowskiego i spółki okazał się pełnym chaosu, nerwów i zawrotnych prędkości ściganiem. Kolejne zwycięstwo Van Aerta smakuje zatem tym bardziej słodko, a ponadto bez strat rywalizację ukończyli liderzy zespołu Jumbo-Visma na klasyfikację generalną – Primož Roglič i Tom Dumoulin.

– Jestem bardzo dumny z dzisiejszego zwycięstwa. Jestem również dumny z tego, jak dzisiaj pojechała nasza drużyna. To był bardzo szybki etap, ponieważ BORA-hansgrohe jechała na pełen gaz od pierwszego podjazdu. Od tego momentu tempo już się nie zmniejszyło. W końcówce zaś zrobiło się bardzo chaotycznie z powodu bocznego wiatru. Każdy się tego obawiał. Plan był taki, aby Primož i Tom przejechali ten etap bez żadnych kłopotów oraz strat czasowych i udało się to znakomicie. Nasza drużyna po raz kolejny była bardzo mocna. Nie spodziewałem się takiego zamieszania i takiej walki. Z racji tego, że sprinterzy zostali z tyłu i że nasza grupa była zredukowana, po raz kolejny sięgnąłem po swoją szansę. Moi rywale zaczęli sprint wcześnie, więc skorzystałem z korytarza powietrza, który wytworzył się za nimi. Gdy ruszył Boasson Hagen, usiadłem mu na koło i znakomicie trafiłem ze swoim finiszem. Kosztowało mnie to wiele energii, ale było warto

– powiedział po zwycięskim dla siebie siódmym etapie Wout Van Aert.

Pod wrażeniem kolegi z drużyny jest Dumoulin, który w wypowiedziach udzielanych po etapie podkreślał, że Van Aert zdołał finiszować tak efektywnie po pracy wykonanej dla Primoža Rogliča.

– To jest po prostu niewiarygodne. Cały dzień staraliśmy się uchronić Primoža od wszelkich kłopotów. [Wout] brał na siebie dużo wiatru, więc niesamowite, że w końcówce zdołał tak zafiniszować. Brak mi słów. W pierwszej grupie mieliśmy sześciu kolarzy, więc fakt, że nasi górale George [Bennett] i Sepp [Kuss] także pracowali świadczy tylko o sile naszej drużyny. To jest piękny dzień, a teraz czekamy już na Pireneje

– dodał Tom Dumoulin.

Wout Van Aert, który jeszcze tak niedawno znany był przede wszystkim z kolarstwa przełajowego ma już na koncie trzy wygrane etapy w Tour de France. W tegorocznej edycji triumfował w Privas, zaś w ubiegłym roku był najszybszy w Albi – na finiszu zbliżonym do tego piątkowego.

Warto odnotować, że Belg ma w sezonie 2020 (włącznie z dniem dzisiejszym) dziewiętnaście dni wyścigowych i osiem zwycięstw, co czyni go jednym z najskuteczniejszych kolarzy po przerwie spowodowanej pandemią koronawirusa.