fot. ASO / Pauline Ballet

Dla obecnego lidera Tour de France, etap do Mont Aigoual nie był najtrudniejszym do kontrolowania. Zgadza się z tym sam Adam Yates, który nawet przez moment nie był dziś zestresowany liderowaniem wyścigu.

Według wielu, szósty etap tegorocznej Wielkiej Pętli miał być pierwszym testem dla faworytów. Jak się jednak okazało, każdy z nich przejechał dzisiejszy etap w futerale, oszczędzając siły na kolejne etapy. Spokojnie cały odcinek przejechał także Adam Yates, który miał znakomitą okazję na cieszenie się z żółtej koszulki lidera całej imprezy.

Zaraz po starcie odjechała spora grupa zawodników, więc naszym jedynym zadaniem było kontrolowanie różnicy i oszczędzanie energii. Ostatni podjazd był z kolei zbyt łatwy, by zbudowanie pewnej przewagi było warte zmarnowania dużej ilości energii. Postanowiliśmy więc przygotować się do kolejnych, równie trudnych etapów. Co ważne, czułem się dziś naprawdę nieźle. Co do samej żółtej koszulki, kiedy oglądałem wyścig jako dziecko, bardzo chciałem założyć kiedyś maillot jaune. Zważając na to, jaki etap za nami, starałem się jak najbardziej nacieszyć tym, że mam ją na sobie. Mam nadzieję, że będę w stanie ją utrzymać przez kilka kolejnych dni

– powiedział Yates niedługo po zakończeniu rywalizacji.

Wydaje się, że Brytyjczyk nie powinien mieć większych problemów z zachowaniem maillot jaune do soboty. W Pirenejach dziać się może jednak naprawdę dużo.