fot. Getty Images Sport

Ekipa Jumbo – Visma, mimo nadziei kibiców, nie zdecydowała się na atak na podjeździe pod Col de la Lusette. Według Toma Dumoulina, plan holenderskiego teamu od początku zakładał taki scenariusz.

Przed etapem kończącym się na Mout Aigoual, wielu kibiców i specjalistów liczyło na akcje najmocniejszych kolarzy w stawce. Niestety ostatecznie żaden z liderów nie spróbował akcji ofensywnej, co niejednego fana kolarstwa mogło zmusić do popołudniowej drzemki. Według Toma Dumoulina, taki plan na czwartkową końcówkę ustalony był na samym początku rywalizacji.

Etap potoczył dokładnie tak, jak zakładaliśmy. Szczyt Col de la Lausette był zdecydowanie za daleko mety, by zrobić cokolwiek. Dla nas taki scenariusz był idealny. Nie musimy być widoczni na każdym etapie. W sumie na mecie w pierwszej grupie było nas pięciu, co świadczy o naszej sile. Mamy mocny zespół i z przyjemnością patrzymy w przyszłość. Sam też czułem się dobrze, więc czekam na kolejne etapy

– powiedział drugi z liderów ekipy Jumbo – Visma.

Kolejnym testem dla najmocniejszych górali w wyścigu będzie etap nr 8, prowadzący przez 3 przełęcze w Pirenejach. Nie wiadomo jednak, czy możemy spodziewać się ostrej walki, gdyż rywalizacja zakończy się zjazdem z Col de Peyresourde.