fot. Lotto Soudal

Do trzech razy sztuka! Po dwóch 2. miejscach Jordi Meeus wreszcie sięgnął po zwycięstwo etapowe w młodzieżowym Giro d’Italia.

Dzisiejszy dzień był dla sprinterów jednym z ważniejszych podczas tegorocznego Baby Giro. Wszystko dlatego, że po raz ostatni w trwającej edycji wyścigu etap kończył się w stosunkowo płaskim terenie. Wprawdzie na trasie znalazło się kilka niezbyt długich i niezbyt stromych pagórków, jeden z nich umieszczony został nawet na chwilę przed metą w Colico, ale mimo wszystko można było się spodziewać, że kwestię zwycięstwa rozstrzygną między sobą sprinterzy.

Oczywiście zanim do tego doszło, czteroosobową ucieczkę stworzyli: Wright (Holdsworth Zappi), Fouché (Hagens Berman Axeon), Abenante (Casillo), Szollosi (Gallina Colosio Eurofeed). Ich wspólna przygoda zakończyła się na 8 kilometrów przed metą, a wtedy z przodu zaczęły tworzyć się pociągi grup rozprowadzających swoich najszybszych zawodników.

Największe owoce przyniosły starania SEG Cycling Academy. Zawodnicy holenderskiej ekipy wspierali Belga – Jordiego Meeusa i znów dobrze na tym wyszli. Ten dość pewnie, o długość koła pokonał drugiego Christiana Rocchettę i znów przypomniał o sobie kibicom. Jeszcze w sierpniu, na 2. etapie Czech Tour odniósł swoje pierwsze poważne zwycięstwo od dwóch lat, a dzień później znów mógł triumfować.

Dziś znów wygrał i choć tym razem walczył jedynie z pozostałymi młodzieżowcami, to potwierdził, że SEG lada moment może wypuścić kolejnego po Fabio Jakobsenie bardzo dobrego sprintera.