fot. ASO / Pauline Ballet

Po bardzo dobrej jeździe w końcówce, Alexey Lutsenko sięgnął dziś po największy sukces w karierze – wygrał etap Tour de France. Kazach na mecie nie krył radości i wzruszenia.

Choć jeszcze na 35 kilometrów przed metą wydawało się, że ucieczka może mieć problem z dojechaniem do mety, ostatecznie to właśnie harcownicy walczyli o etapowy triumf. Zdecydowanie najlepszy z nich był Aleksey Lutsenko, którzy współtowarzyszy zostawił z tyłu na najtrudniejszych odcinkach podjazdu pod Col de la Lusette, na metę przyjeżdżając z całkiem dużą przewagą.

To dla mnie bardzo ważne zwycięstwo. Tour de France jest najważniejszym wyścigiem na świecie i niezmiernie mnie cieszy, że wpisałem się na listę zwycięzców etapowych. Kiedy przed etapem spotkaliśmy się w autobusie z dyrektorami sportowymi i menadżerem Vinokourovem doszliśmy do wniosku, że straciłem już wystarczająco dużo czasu, by spróbować ucieczki. Na podjeździe pod Lusette pojechałem najlepiej jak mogłem. Cały czas trzymałem mocne tempo, nie próbując się niepotrzebnie zrywać. Dyrektorzy cały czas dawali mi informacje o tym, że w drugiej części podjazdu będzie bardzo ciężko. Wykorzystałem więc strome odcinki by odjechać i odnieść zwycięstwo

– powiedział Lutsenko zaraz po przekroczeniu linii mety.

Niewykluczone, że do końca tygodnia uciekinierzy będą mieli jeszcze trzy okazje do zgarnięcia etapowego zwycięstwa. Wszystko zależy jednak od tego, jak zachowają się zawodnicy na co dzień jeżdżący w samym sercu peletonu.