fot. ASO / Pauline Ballet

Finisz trzeciego etapu Tour de France 2020 był prawdziwym popisem Caleba Ewana. Australijczyk w znakomity sposób objechał wszystkich rywali, odnosząc pierwszy triumf w tegorocznej Wielkiej Pętli.

Cóż to był za finisz! Caleb Ewan, wykorzystując swoje wszystkie atuty, nie dał szans rywalom na trzecim etapie Tour de France 2020, pokazując, że nie ma obecnie lepszego sprintera na świecie. Według Australijczyka, jego dzisiejszy występ związany jest choćby z tym, że w składzie Lotto Soudal już teraz zostało zaledwie 6 zawodników.

Niestety jedziemy już w sześciu, lecz to dodatkowo motywuje każdego z nas, by wykorzystać każdą nadarzającą się okazję. Wiedzieliśmy, że mogę dziś wygrać. Na kilometr przed metą byłem już nieco z tyłu, więc postanowiłem zaryzykować i zszedłem jeszcze niżej, by znaleźć odpowiednie koło. Wydaje mi się, że na ostatnich metrach pojechałem wyjątkowo blisko barierek, lecz na szczęście udało mi się bezpiecznie przejść do przodu. Wygrane w zeszłym roku, które były moimi pierwszymi, wzbudzały wyjątkowe emocje, lecz Tour de France jest tak magiczne, że każdy kolejny triumf smakuje co najmniej równie dobrze. Teraz chcę więcej!

– powiedział Ewan zaraz po przekroczeniu linii mety.

W pierwszym tygodniu rywalizacji sprinterzy powinni mieć jeszcze dwie szanse na walkę o kolejne etapowe skalpy. Mowa tu o odcinkach nr 5 i 7, które powinny odpowiadać najszybszym kolarzom w stawce.