Fot. ASO

Dopiero siódmy raz z południowych stron i zaledwie po raz drugi ze słonecznej Nicei, dziś wystartuje 107. edycja najbardziej prestiżowego z kolarskich wyścigów etapowych – Tour de France.

Choć zgodnie z utartymi przez lata schematami, będąca obiektem pożądania maillot jaune pierwszego dnia rywalizacji najprawdopodobniej trafi w ręce jednego ze sprinterów, będzie to jedna z bardzo niewielu okazji dla najszybszych zawodników peletonu do zabłyśnięcia na francuskich szosach. Zamiast le sprint royal spodziewać się możemy zatem dużego chaosu i nerwowości, które ze względu na bardzo niestandardową trasę tegorocznej Wielkiej Pętli mogą stać się motywami przewodnimi kolejnych trzech tygodni.

Po 39 latach Grand Depart Tour de France wraca do Nicei, nie tylko składając piękny hołd jednemu z najważniejszych wiosennych wyścigów tygodniowych, który zaledwie kilka miesięcy temu parł ku słońcu do ostatniej chwili, ale odwracając zazwyczaj trudny do przełamania schemat, na którym zazwyczaj opiera się rytm rozgrywania Wielkiej Pętli. Jak to bardzo często w historii wyścigu miało miejsce, pierwszego dnia rywalizacji o ważny triumf powalczą sprinterzy, jednak ze względu na silnie obciążoną górskimi odcinkami trasę, na próżno szukać na liście startowych takich asów, jak chociażby Pascal Ackermann, Arnaud Demare czy Fernando Gaviria. 

Nawet mimo tego, ze względu na wyjątkową okazję i zachwycającą scenerię, sprint na słynnej Promenade des Anglais zapowiada się wybornie tym bardziej, że najszybsi kolarze zawodowego peletonu nie będą mogli być pewni szybkiego rewanżu. Bliskość Alp Nadmorskich z podjazdami pod Cote de Rimiez (5,6 km, śr. 5,1%) i do Levens już dzisiaj doda decydującej fazie rywalizacji nieco pieprzu, a jutro, za sprawą najgorętszych klasyków wyścigu Paryż-Nicea, być może pozwoli nawiązać do najlepszych tradycji związanych ze spektakularnymi finałowymi odcinkiem tej imprezy.

Oto, co na temat 1. etapu 107. edycji Tour de France mieliśmy do powiedzenia jeszcze przed rozpoczęciem wyścigu:

Etap 1, 29 sierpnia: Nicea – Nicea (156 km, lekkie pagórki)

Zabawa zacznie się na krótkich, choć interesujących rundach wokół Nicei. Choć na mecie możemy spodziewać się walki szybkich zawodników, sprinterzy wcale nie muszą mieć łatwiej przeprawy. Do pokonania będą dwa podjazdy pod Cote de Rimiez (5,7 km, 5,1%) oraz kilka nieco lżejszych wzniesień. Na pierwszy rzut oka wydaje się, że swoją szansę liczyć mogą uciekinierzy, ale czy peleton już na pierwszym etapie pozwoli na takie harce?

Faworyci

Jak już wspomnieliśmy, ze względu na charakter trasy 107. edycji Tour de France, wielu bardzo szybkich zawodników peletonu zdecydowało się szukać szczęścia gdzie indziej, a to sprawia, że zamiast typowego dla tej imprezy le sprint royal, będziemy świadkami rywalizacji trochę na prawach best of the rest.

W takich okolicznościach niekwestionowanym faworytem wydaje się najszybszy i cechujący się w ostatnich tygodniach bardzo przyzwoitą formą Caleb Ewan (Lotto Soudal), a naciskać najmocniej na niego powinni mający do dyspozycji rewelacyjną drużynę Sam Bennett (Deceuninck-Quick Step) i zawsze zaciekle walczący o budowanie dorobku w klasyfikacji punktowej Peter Sagan (Bora-hansgrohe). Warto też zwrócić uwagę na pozostającego w tym roku bez zwycięstwa Elię Vivianiego (Cofidis), dla którego czas uzasadnionych wymówek musiał się już skończyć.

W sprincie na Promenade des Anglais z jak najlepszej strony spróbują się również pokazać Giacomo Nizzolo (NTT), Ces Bol (Sunweb), Luka Mezgec (Mitchelton-Scott), Alexander Kristoff (UAE-Team Emirates), Bryan Coquard (B&B Hotels-Vital Concept), Matteo Trentin (CCC Team) i Sonny Colbrelli (Bahrain-McLaren).

W poszukiwaniu czarnych koni warto pochylić się nad Madsem Pedersenem (Trek-Segafredo) i Woutem Van Aertem (Jumbo-Visma), choć dzień jokerów spod lady przyjdzie chyba w niedzielę.

Plan transmisji Tour de France 2020 w Eurosporcie

Mapy Tour de France 2020

Lista startowa Tour de France 2020

Poprzedni zwycięzcy Tour de France

Prezentacja Tour de France 2020