fot. Team INEOS

Brak Gerainta Thomasa w składzie zespołu Ineos na Tour de France z pewnością jest pewną niespodzianką. Walijczyk będzie miał jednak możliwość ponownego zmierzenia się z Giro d’Italia.

Jeszcze kilka dni temu wydawało się, że pozycje Gerainta Thomasa i Chrisa Froome’a w składzie Ineos na Tour de France są absolutnie niezagrożone. Dave Brailsford zdecydował jednak obu zawodników zatrzymać w domu, by dać im szansę w kolejnych wyścigach. Zgodnie z tym planem Thomas wystartuje w Giro d’Italia, gdzie próbował swoich sił już w 2017 roku, lecz bezskutecznie. Wówczas jego walkę o Maglia Rosa zatrzymał bowiem upadek przed podjazdem pod Blockhaus.

Dobrze mieć w końcu plan na ten jakże dziwny sezon. Nareszcie wiem co mam robić, by wyciągnąć z tego roku jeszcze coś dobrego. Z Giro d’Italia mam wciąż niewyrównane rachunki. W 2017 byłem mocny, być może równie mocny co w 2018, lecz upadek wykluczył mnie z walki o Maglia Rosa. Jest więc oczywiste, że chciałem spróbować jeszcze raz. Dodatkowo uwielbiam się ścigać we Włoszech. Tutejsze drogi, kibice czy jedzenie bardzo mi odpowiadają. Zawsze wyciągam dużo radości z jazdy w Italii. Będę walczyć, taki mam plan

– powiedział Thomas po ogłoszeniu składu ekipy Ineos na Tour de France.

Przypomnijmy, że jeden z zawodników, który miał walczyć w Giro o zwycięstwo, najprawdopodobniej nie pojawi się na starcie. Mowa oczywiście o Remco Evenepoelu, który na 99% nie zdąży uporać się z kontuzją do startu La Corsa Rosa. Nie zmienia to faktu, że pretendentów do tytułu będzie co najmniej kilku, a wśród nich z pewnością znajdzie się Rafał Majka.