fot. Team INEOS / Russ Elise

Czterokrotny zwycięzca wyścigu Tour de France Chris Froome (Team INEOS), który nie otrzymał powołania do składu na tegoroczną edycję, przyznał w video opublikowanym przez drużynę, że francuski wielki tour przyszedł dla niego za wcześnie. Brytyjczyk wciąż nie doszedł do najwyższej dyspozycji po kraksie, w jakiej uczestniczył podczas ubiegłorocznego wyścigu Criterium du Dauphiné. 

W wyścigach, w których wystartował w tym sezonie Chris Froome ewidentnie było widać, że jest daleki od swojej najlepszej wersji, która pozwoliła mu zdominować nie tylko ostatnie edycje wyścigu Tour de France, ale także pozostałych dwóch wielkich tourów. W UAE Tour jeszcze przed lockodownem był 71., w La Route d’Occitanie 37., w Tour de l’Ain 41., zaś w Dauphiné także 71.

Podczas próby generalnej przed Tour de France, jakim był “Delfinat” Froome pełnił rolę przeciętnego pomocnika i nie był w stanie nawiązać walki na etapach naszpikowanych wymagającymi premiami górskimi. To skłoniło szefa drużyny INEOS Dave’a Brailsforda, który we współpracy z dyrektorami sportowymi wybiera skład na Tour, aby tym razem nie zebrać do Francji Froome’a, a w zmian obiecać mu pozycję lidera na Vuelta a España (20 października – 8 listopada). Hiszpański wielki tour może stanąć jednak pod znakiem zapytania, ponieważ w ostatnich tygodniach liczba zakażeń na koronawirusa w Hiszpanii znacząco wzrosła, a Światowa Organizacja Zdrowia (WHO) określa w tym momencie ten kraj jako najbardziej dotknięty pandemią w Europie (najwyższy współczynnik zachorowań na 100 tys. mieszkańców).

– To bez wątpienia jest dla mnie pewne przeorganizowanie – obranie celu na Vueltę, a nie na Tour de France. Jednak biorąc pod uwagę to, w jakim momencie znajdowałem się roku temu po tej wielkiej kraksie, powrót do ścigania i forma, w jakiej obecnie się znajduję jest dla mnie wielkim sukcesem. Nie jestem pewny tego, czy byłbym w stanie wypełnić wszystkie zadania powierzone mi przez drużynę na Tour de France, dlatego bardziej realistyczne wydaje się dla mnie celowanie we Vueltę, ponieważ daje mi to szansę dopracowania tego, na co nie miałem jeszcze czasu po kraksie

– powiedział Chris Froome.

Przypomnijmy, że w kraksie podczas rekonesansu trasy etapu jazdy indywidualnej na czas ubiegłorocznej edycji Dauphiné, Froome doznał wielu złamań, w tym kości udowej, a także licznych obrażeń wewnętrznych. Pomimo tak poważnych kontuzji już pod koniec roku chwalił się w mediach społecznościowych postępami swojej rehabilitacji, mając nadzieję, że u progu 2020 roku rozpocznie drogę do piątego zwycięstwa w Tour de France w karierze.

Optymistycznie na ten temat wypowiadał się w kwietniu także Brailsford, który wskazywał, że przerwa od ścigania spowodowana pandemią i przełożenie Wielkiej Pętli na późniejszy termin zadziała na korzyść Froome’a. Teraz już jednak wiadomo, że tak się nie stało.

– Ludzie muszą pamiętać, że koniec końców wyszedłem z dramatycznej kraksy, w wyniku której złamałem wiele kości. Rekonwalescencja dobiegła końca – nie odczuwam żadnego bólu, nie mam żadnych problemów ze ścięgnami, ale tak czy siak był to dla mnie duży cios i myślę, że wciąż wracam do najwyższej dyspozycji

– dodał Froome.

Nie wiadomo jeszcze, w jakich wyścigach Brytyjczyk wystąpi przed Vuelta a España. Przypomnijmy, że od przyszłego sezonu będzie on kolarzem drużyny NTT Pro Cycling, z którą już podpisał kontrakt.